Futbol jakiego nie znacie. Niepopularności, introwertyczne ciekawostki i rzeczy, które moglibyście wiedzieć o piłce, ale nie wiecie czy chce Wam się o nie spytać. Trzej bracia, trzy pióra, trzy wizje.
Blog > Komentarze do wpisu
Polski specjał, produkcja zagraniczna - Stullin, Janota& Blacha inc.

Niedługo reprezentacja Polski U-19 zacznie turniej eliminacyjny do Mistrzostw Europy. W cieniu ekipy Leo, po cichutku i bez fanfar, klaruje się obraz jednej z ciekawszych naszych drużyn narodowych w ostatnich latach. Michał Globisz ma bowiem wyjątkowo niewdzięczne lub też wdzięczne zadanie zmontowania zespołu z chłopaków, których... często mało co z Polską w ogóle łączy.

To chyba pierwszy w historii naszej piłki młodzieżowej przypadek tak silnej obecności zawodników urodzonych bądź od najmłodszych lat występujących za granicą. W pierwotnie powołanej kadrze (dziś zaszły w niej modyfikacje) na turniej w Sarajewie na 22 zawodników aż 9 reprezentowało zagraniczne barwy (głównie niemieckie)! To sprawa bez precedensu, ale zarazem chyba symptomatyczna. Jestem pewien, że to zjawisko będzie się nasilać. Z jednej strony potężna migracja młodego pokolenia zaowocuje tym, że duża liczba polskich dzieci będzie się rodzić za granicą, tam wychowywać i grać w piłkę. Z drugiej strony, młodzi zawodnicy w Polsce jak już tylko kilka razy celnie uderzą w bramkę, zaraz będą pakować tornistry i pryskać do profesjonalnych klubów na Zachód. Jednym wyjdzie to na dobre (vide Smolarek), inni się pogubią (pamięta ktoś może śląski talent grający w Kaiserslautern - Michała Ilków-Gołąb? dziś zgrywa murawę w Miedzi Legnica; a Michał Janicki z Ajaxu i Wolfsburga - obecnie nie płaczą po nim nawet w Stalowej Woli).

Moim jednak zdaniem, trend "zagraniczny" może nas paradoksalnie przybliżyć do najlepszych. Młodzi adepci, trenowani w świetnych warunkach, przez dobrze opłacanych fachowców mogą nauczyć się więcej niż - z całym szacunkiem - w Łukowie czy Mikołajkach. A potem te umiejętności przenieść do kadry. Polskich trenerów i działaczy (tfu, nie cierpię tego słowa) jednak głowa w tym, aby młode chłopaki na kadre przyjeżdżać chcialy.

Przykłady "zagranicznej wczesnej piłkarskiej dojrzałości" świetnie widać w kadrze Globisza. Brylują w niej właśnie grający od dawna w dużych zagranicznych klubach zawodnicy - Michał Janota z Feyenoordu Rotterdam

Alan Stullin z Kaiserslautern,

stamtąd także Lukas Olbrich i David Blacha z Borussi Dortmund,

(odpowiednio - środkowy i pierwszy od dołu, Stullin drugi od dołu)

Grzegorz "Roberto Carlos" Krychowiak (Bordeaux),

(swoją drogą proszę się przyjrzeć kto podyktował tego wolnego - czy to nie zabawne?:))

Tomasz Kupisz z Wigan Athletic,

Tomasz Wełnicki (Vfl Bochum),

Paweł Wojciechowski z Heerenveen i oczywiście Wojciech Szczęsny z Arsenalu.

A pamiętać należy, że do ekipy z różnych względów nie załapali się tacy gracze jak Martin Zakrzewski (Borussia Dortmund), Damian Rączka (Borussia Moenchengladbach), Patryk Gorajewski (Hertha Berlin) czy - nazywany przez niektóre gazety polskim Zidanem - Alabidyn Zeyn S-Latef.

Żeby jednak nie było, że deprecjonuje zawodników z polskich klubów - trudno tą reprezentację wyobrazić sobie bez szalenie utalentowanego Ariela Borysiuka z Legii

a coraz śmielsze kroki, zarówno w kadrze jak i w lidze, stawia pomocnik Arki Gdynia - Marcin Budzyński.

Oczywiście można się żachnąć i powiedzieć, że to piłka młodzieżowa, nie ma co się podniecać, bo jedna czwarte tych młodych piłkarzy wkrótce zrezygnuje z profesjonalnej gry w piłkę, połowa popadnie w przeciętność i tylko garstka poważniej zaistnieje. Ale - trzymając się metaforyki holenderskiej - warto inwestować w pięciu "janickich" żeby wśród nich znaleźć jednego "smolarka".

P.

sobota, 18 października 2008, badzi

Komentarze
-
Gość: wróbel, abpz8.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/10/18 22:44:10
bardzo profesjonalny artykuł, widać pewne zacięcie dziennikarskie i podejście do tematu. szacunek, pozdrawia