Futbol jakiego nie znacie. Niepopularności, introwertyczne ciekawostki i rzeczy, które moglibyście wiedzieć o piłce, ale nie wiecie czy chce Wam się o nie spytać. Trzej bracia, trzy pióra, trzy wizje.

Za tym blogiem stoją
bracia Nosalowie:

Bartek (1987) - fan Ruuda Gullita, którego pamięta z racji fryzury a nie gry oraz Leeds Utd, gdy prowadził je David O'Leary; trwające do dziś dzieciństwo spędza na fascynacji strojami piłkarskimi

Przemek (1984) - przez pół życia próbujący łączyć sport z socjologią i socjologię ze sportem; jego rejestr Polaków grających za granicą oraz obcokrajowców grających w Polsce jest obecnie dwa razy dłuższy niż równik

Radek (1978) - jedyny żyjący fan mistrzostw świata Italia 1990 oraz największy kibic Giuseppe "Il Principe la Roma" Gianniniego; kapłan kultu charyzmatycznych rozgrywających z numerem 10

Locations of Site Visitors

Blog > Komentarze do wpisu
Futra prezesa Hrihorija Surkisa, czyli mała rocznica

Grzegorz Lato i Hrihorij Surkis

''Hrihorij Surkis, obrońca ładu moralnego'' . To tytuł mojego pierwszego tekstu, który został puszczony pięć lat temu dzięki uprzejmości nieodpowiedzialności kolegi Bohdana. Nasłuchałem się potem od rodziny, że chcę storpedować plan organizacji Euro w naszym kraju. Szczęśliwie, to akurat się nie udało (patrz zdjęcie). A tekst szedł tak (dorzucam do kominka):

 

Ogólnie rzecz biorąc, szef Ukraińskiego Związku Piłki Nożnej lubi grzmieć. Grzmieć na Polaków, dodajmy. Grzmiał podczas lipcowego spotkania z polskimi działaczami w Kijowie (''Spieprzyliście sprawę! To przez wasze afery możemy pożegnać się z Euro 2012!'' - swoją drogą ciekawe, że tylko tyle zachowało się w relacjach z tego spotkania), grzmiał również niedawno - tym razem już tylko na Ministra Sportu, Tomasza Lipca.

- Nie dość, że tracimy szansę na organizację historycznej imprezy, to jeszcze możecie zostać wykluczeni z eliminacji do Euro 2008! Przez jednego człowieka może zostać zniweczony kilkuletni wysiłek setek ludzi, w tym prezydentów i premierów obu krajów, którzy poparli Euro. Tyle poświęconej energii, takie nadzieje - a tu nóż w plecy. Tak mógł się zachować tylko wróg - powiedział Surkis na konferencji prasowej zorganizowanej przez, uwaga, Michała Listkiewicza. Jednocześnie bagatelizował postępowania prowadzone przeciwko ludziom PZPN oskarżonym o korupcję.

Hryhorij Mychajłowycz Surkis to nie tylko działacz sportowy, ale przede wszystkim biznesmen i polityk, a jednocześnie jedna z najbogatszych osób na Ukrainie. Jako pierwszy na Wschodzie zrozumiał, że sport (w szczególności piłka nożna) może stać się niezawodnym środkiem zarabiania pieniędzy (dopiero jakiś czas później dołączył do niego Rinat Achmetow w Szachtarze Donieck, czy rosyjscy oligarchowie). Od 1993 był prezesem i właścicielem Dynama Kijów.

Pod jego kierownictwem stołeczny zespół stał się najsilniejszym i najlepszym klubem Ukrainy, dominującym w lidze i regularnie kwalifikującym się do Ligi Mistrzów. Dzięki biznesowemu wsparciu kijowski klub mógł pozwolić sobie na wzmacnianie zespołu najlepszymi graczami z ligi ukraińskiej, a także zawodnikami zagranicznymi, wskazanymi przez trenera Łobanowskiego. Co jakiś czas pojawiały się na Ukrainie oskarżenia wobec władz kijowskich odnoszące się do omijania prawa (transfery zawodników, nawet wbrew ich woli) czy wprost do jego łamania (korupcja - sprzyjanie Dynamu przez sędziów). Nigdy jednak zarzuty te nie zostały potwierdzone.

Nigdy, poza jednym, udowodnionym, udokumentowanym i ukaranym przypadkiem.

W 1995 roku Dynamo awansowało do Ligi Mistrzów, a w swoim pierwszym meczu pokonało 1:0 Panathinaikos Ateny. Jednak już nazajutrz po spotkaniu wybuchła afera. Hiszpański arbiter Lopez Nieto ogłasza, że Ukraińcy próbowali go przekupić (poza pieniędzmi, oferowali też futra!). Dynamo zostaje zdyskwalifikowane, z ówczesnej oraz kolejnej (kolejnych? dziś trudno dociec) edycji pucharów. Niebawem jednak sankcje bardzo mocno zostają złagodzone - już rok później Dynamo znów toczyło batalie na europejskiej arenie.

W ramach ciekawostki można dodać, że wyrzucone wówczas Dynamo zastąpił duński Aalborg BK, czego nie chciano zrobić z krakowską Wisłą [chodzi o sprawę wyrzucenia z pucharów Feyenoordu Rotterdam po zadymie na trybunach, Wisła była z Holendrami w grupie, to był sezon 2006/2007]. Cóż, widocznie mamy już inne czasy.

A Surkis? Później zrzekł się stanowiska prezesa na rzecz młodszego brata - Ihora. Od 2000 roku jest prezydentem Ukraińskiej Federacji (reelekcja w 2004 r.). Działa również w strukturach międzynarodowych - na ostatnim Kongresie został wybrany do 6-osobowego Komitetu Wykonawczego UEFA.

W kontekście [walki o] Euro - może to dobrze, że człowiek jest po naszej stronie? Pytanie tylko, ilu takich Surkisów mają Włosi.

 

W uzupełnieniu tej jakże uroczo chropowatej premierowej notki:

1) Futrzane płaszcze były warte marne 30 tys. dolarów.

2) Działacze Dynama nie przyznali się do winy. Oskarżyli sędziego Nieto, że najpierw zamówił cztery futra i czapki, a później nie chciał zapłacić rachunku. "Gdy podaliśmy, ile to będzie kosztowało, Hiszpan oddał futra i czapki. Powiedział, że skoro ma płacić, to nie potrzebuje żadnych pamiątek z Kijowa" - napisali w odwołaniu do UEFA.

Działacze Dynama uważali decyzję UEFA za prowokację. Powoływali się również na zdanie prezydenta Bayernu Monachium. Franz Beckenbauer tak właśnie określił całą sprawę.

Prezes Dynama Hrihorij Surkis opisał cały pobyt sędziów hiszpańskich w Kijowie. Mieli oni sami udać się do sklepu, gdzie przymierzali płaszcze i czapki.

Brat prezesa klubu Igor Surkis stwierdził, że sędziowie podczas kolacji z przedstawicielami Dynama mieli oświadczyć, że w Portugalii i Grecji Ukraińcy nie wygrają. - Jak się później okazało, była to prowokacja - stwierdził Surkis. - W ten sposób Nieto wyrażał chęć przyjęcia łapówki. Skieruję sprawę do generalnej prokuratury. Muszę oczyścić swoje imię - dodał.

3) Pierwsza decyzja mówiła o dożywotnim zakazie działalności w rozgrywkach UEFA dla wiceprezydenta i menedżera klubu Wasyla Babiczuka oraz Ihora Surkisa.

4) W sprawie wyrzucenia klubu z pucharów interweniował prezydent Ukrainy Leonid Kuczma. Zwrócił się do UEFA o odłożenie wykluczenia Dynama do czasu wyjaśnienia sprawy, którą bada centralna prokuratura Ukrainy. UEFA nie zmieniła decyzji.

(szokujący brak zaufania do ukraińskiej prokuratury!)

5) W listopadzie 1995 r. działacze Dynama zwrócili się do UEFA z prośbą o skrócenie trzyletniej dyskwalifikacji nałożonej za próbę przekupstwa sędziego przed meczem Ligi Mistrzów z Panathinaikosem Ateny.

- Zostaliśmy ofiarami omyłkowej decyzji - powiedział rzecznik klubu Oleksy Siemienienko, który wcześniej mówił też: - To prowokacja. Nie wiemy, kto i dlaczego za tym stoi. Mamy nadzieję, że UEFA zmieni decyzję.

:)

6) Już po kilku miesiącach władze europejskiej piłki anulowały karę na następne dwa sezony, ''kierując się troską o rozwój ukraińskiego piłkarstwa''.

7) Notka o duńskim Aalborgu, który zastąpił Dynamo do poczytania tutaj.

8) Na przesunięcie Duńczyków do Ligi Mistrzów oburzał się... belgijski Anderlecht.

Przedstawiciele mistrza Belgii nalegali na sekretarza generalnego UEFA Gerharda Aignera, by wpłynął na zmianę decyzji. Belgowie uzasadniali to tym, że Dynamo w rundzie wstępnej wygrało z Aalborgiem dwukrotnie (3:1 i 1:0). Anderlecht został zaś wyeliminowany przez Ferencvaros, ale jedno spotkanie zremisował (1:1, 0:1). Argumentowali też, że Anderlecht ma lepsze osiągnięcia w dotychczasowych występach w europejskich pucharach.

- Uważamy, że nie wyniki sportowe, ale inne kryteria dały awans Aalborg - stwierdzili działacze Anderlechtu.

:)

9) Ferencvaros w Lidze Mistrzów też doczekał się na tym blogu notki!

10) Tradycyjna próba rekonstrukcji zdarzeń z futrami.



B.

poniedziałek, 13 lutego 2012, badzi