|
Za tym blogiem stoją
Bartek (1987) - fan Ruuda Gullita, którego pamięta z racji fryzury a nie gry oraz Leeds Utd, gdy prowadził je David O'Leary; trwające do dziś dzieciństwo spędza na fascynacji strojami piłkarskimi Przemek (1984) - przez pół życia próbujący łączyć sport z socjologią i socjologię ze sportem; jego rejestr Polaków grających za granicą oraz obcokrajowców grających w Polsce jest obecnie dwa razy dłuższy niż równik Radek (1978) - jedyny żyjący fan mistrzostw świata Italia 1990 oraz największy kibic Giuseppe "Il Principe la Roma" Gianniniego; kapłan kultu charyzmatycznych rozgrywających z numerem 10
|
Blog > Komentarze do wpisu
A Wojciech Łazarek mówił, by nie lecieli
strona z El Mundo Deportivo - 29 kwietnia 1993 Tegoroczny finał Pucharu Narodów Afryki przez sam udział Zambii będzie finałem niezwykłym. Pewnie już z samego względu na sukces Zambijczyków, znów wróciłbym tu do sprawy katastrofy z 1993 roku, jak i do samego Derby Mankinki z Lecha Poznań (którego zresztą przypomniałem przy Znajomych z Polski na PNA). Teraz jednak mogę nie tylko do sprawy wrócić, ale i napisać - śmiem twierdzić - coś całkiem nowego. I jeśli nie jest to wątek wcześniej nieodkryty, to na pewno wątek zapomniany. Pisanie zczubowego tekstu Nie każdy kij wrzucony do Nilu jest aligatorem, czyli jak Wojciech Łazarek pracował w Sudanie pozwoliło mi wpaść na trop, że to właśnie ten polski trener, był ostatnim klubowym szkoleniowcem Kelvina Mutale i Derby Mankinki. Miał ich w kadrze zespołu Ettifaq z Dammam (też jako Al-Ittifaq), w Arabii Saudyjskiej. Na podstawie dwóch starych wywiadów Baryły, pozwoliłem sobie na taką kompilację jego wypowiedzi (wykorzystane też tutaj). Sam trener nie podaje nazwisk zawodników, ale to właśnie ta dwójka z Ettifaq zginęła w katastrofie.
- Cztery kolejki przed końcem sezonu mój zespół był na pierwszym miejscu, miał trzy punkty przewagi. Król przerwał jednak rozgrywki ze względu na mecze reprezentacji. Żeby nie stracić formy, szejk zafundował mojej drużynie wyjazd na zgrupowanie do Emiratów Arabskich, do pięciogwiazdkowego hotelu. Tuż przed wyjazdem przyszło do mnie dwóch najlepszych piłkarzy - Zambijczyków [chodzi o Derby Mankinkę i Kelvina Mutale - przyp. red.]. Poprosili o zgodę na wyjazd do ojczyzny, na mecz z Senegalem, chcieli przy okazji spotkać się z rodzinami. Tłumaczyłem im, że na razie jesteśmy biedni, ale jeśli wygramy mistrzostwo, będziemy bogaci. Chciałem, żeby nie jechali. Pokiwali głowami, ale następnego dnia włożyli mi słuchawki na uszy, usłyszałem z kasety głosy ich dzieci. Nie jestem człowiekiem bez serca, dlatego podpisałem zgodę. Kiedy byliśmy już w Emiratach, oglądaliśmy wiadomości CNN. W południe podali, że samolot z reprezentacją Zambii na pokładzie runął do morza i nikt nie ocalał. Moja drużyna została kompletnie rozbita psychicznie, zajęliśmy czwarte miejsce. Można też posłuchać materiału BBC po katastrofie. B. niedziela, 12 lutego 2012, badzi
Tagi:
puchar narodów afryki
|