Futbol jakiego nie znacie. Niepopularności, introwertyczne ciekawostki i rzeczy, które moglibyście wiedzieć o piłce, ale nie wiecie czy chce Wam się o nie spytać. Czterech braci, cztery pióra, cztery wizje.

Za tym blogiem stoją
bracia Nosalowie:

Bartek (1987) - fan Ruuda Gullita, którego pamięta z racji fryzury a nie gry, Leeds Utd, gdy prowadził je David O'Leary i Islandii, którą miał przyjemność objechać; trwające do dziś dzieciństwo spędza na fascynacji strojami piłkarskimi; za najwspanialszy uważa mundial we Francji, a do końca życia nie wybaczy reprezentacji Polski, że nie wyszła z grupy na Euro 2012

Przemek (1984) - przez pół życia próbujący łączyć sport z socjologią i socjologię ze sportem, wplatając w to technologię; jego rejestr Polaków grających za granicą, obcokrajowców grających w Polsce i największych piłkarskich obieżyświatów jest obecnie dwa razy dłuższy niż równik; mundial jego dzieciństwa odbył się w USA

Radek (1978) - jedyny żyjący fan mistrzostw świata Italia 1990 oraz największy kibic Giuseppe "Il Principe la Roma" Gianniniego; kapłan kultu charyzmatycznych rozgrywających z numerem 10 takich jak Gheorghe Hagi i Carlos Valderrama; tęskni za powrotem do świetności polskiego hokeja na lodzie

Sławek (1976) - gdy tylko zamknie oczy widzi Diego Maradonę mijającego rywali w Meksyku, kompendium o tamtych mistrzostwach jest jego piłkarską biblią; kultywuje pamięć o testach do Olimpii Poznań, do której można było się dostać kopiąc piłkę 10 razy w poprzeczkę

Wydawnictwo Kopalnia poprosiło ich o napisanie rozdziału o maluczkich na mistrzostwach świata, a Michał Okoński stwierdził, że czytają ich piłkarscy hipsterzy. Są z tego dumni.

Locations of Site Visitors

Blog > Komentarze do wpisu
Chłopcy transnarodowcy

Emmanuel Sarki odkrył swoje zapomniane korzenie (pradziad-misjonarz) i nieomal wystąpiłby wczoraj w barwach reprezentacji Haiti w towarzyskim meczu z Chile (0:1). Co się odwlecze, to być może nie uciecze, Sarki zagra w "nowej" kadrze, a wtedy nasza liga wzbogaci się o kolejnego nieoczekiwanego transkontynentalnego podwójnego reprezentanta.

Pozwolę sobie bowiem przypomnieć: Sarki występował w reprezentacji U-21 swojej ojczyzny - Nigerii. Ba, czynił to nawet podczas MŚ U-17 rozgrywanych w 2003 roku w Finlandii. Oto dowód w postaci zdjęcia:

Występ wiślaka byłby więc podwójnie ciekawym wydarzeniem. Z jednej bowiem strony, mielibyśmy do czynienia z wyjątkowo finezyjnym sposobem kaperowania zawodników do reprezentacji, z którymi zasadniczo nie mają oni nic wspólnego. Wszyscy znamy rozmaite historie kupczenia paszportami przez arabskich szejków, kojarzymy też wesołe opowieści dotyczące choćby Chrisa Birchalla i okoliczności odkrycia jego korzeni sięgających Trynidadu i Tobago (jeśli ktoś nie pamięta, to odsyłam do naszego tekstu z "Kopalni"). Teraz mamy także Sarkiego i jego pradziadka, który musiał być nadzwyczaj wiekowym człowiekiem (albo też - Sarki został namówiony do gry dla Haiti przez Wilde-Donalda Guerriera).

Z drugiej natomiast strony, Nigeryjczyk wpisałby się w - nieliczny kiedyś, a coraz poważniejszy dziś - nurt zagranicznych zawodników ekstraklasy, którzy grają dla dwóch różnych reprezentacji.

Ligowy szlak w tej kwestii wytyczył Alexis Norambuena. Defensor GKS Bełchatów (przedtem Jagiellonii) jest Chilijczykiem urodzonym w Santiago de Chile. W młodości występował w juniorskich reprezentacjach Chile, ale gdy stracił już resztki nadziei na występ dla swojej ojczyzny, to odkurzył wspomnienie o swoim dziadku pochodzącym z Palestyny. Rach, ciach i chyży obrońca już kopał piłkę dla swojej nowej kadry (na zdjęciu stoi drugi z prawej).

Żeby jednak nie było wątpliwości kim czuje się Norambuena - "Jedno od razu powiem - moje serce bije dla Chile", mówi zawodnik naszej ekstraklasy w tym wywiadzie. A jeśli ktoś jeszcze zastanawia się komu kibicowałby gracz, gdyby Chile mierzyło się z Palestyną, to odpowiedzią może być zdjęcie, które umieścił piłkarz jako tło na swoim facebooku.

Niezwykłym także przypadkiem jest nowy nabytek Cracovii. Boubacar Dialiba urodził się w Dakarze, ale w wieku 17 lat trafił do Bośni. Po trzech latach dobrej gry dla Żeljeznicara Sarajewo otrzymał tamtejsze obywatelstwo i w marcu 2008 roku zagrał dla bośniackiej kadry U-21 w eliminacjach do młodzieżowych mistrzostw Europy. Zagrał i strzelił gola w meczu z Walią.

Swoimi bramkami zdobywanymi w bałkańskiej lidze Dialiba już jesienią 2008 roku zapracował na transfer do hiszpańskiego Realu Murcia, a później belgijskiego KV Mechelen. Po opuszczeniu Bośni szybko zapomniał o grze w tamtejszej kadrze. Nie poprzestał jednak na tym rozbracie i poszedł krok dalej w budowaniu sobie nowej ścieżki obecności na międzynarodowych arenach. Występami w Belgii zwrócił bowiem na siebie uwagę trenera reprezentacji Senegalu. W efekcie w lutym 2012 roku zadebiutował w seniorskiej drużynie Lwów Terangi w towarzyskim meczu z RPA (0:0). Choć to jego ostatni do tej pory występ dla starej-nowej ojczyzny, to drzwi do dalszych dość schizofrenicznych gier zostały otwarte.

Dlaczego w ogóle o tym piszę?

Po pierwsze, takie sytuacje dowodzą wyjątkowego cynizmu i wyrachowania transnarodowych "reprezentantów". Nie ma sensu tu się znowu nad tym rozwodzić, ale kilkukrotnie pisałem już o tożsamościowych transferach dzisiejszych futbolistów, także tutaj. Niby tym razem nie dotyczy to naszej kadry, ale z drugiej strony patrzę na to z bliska i zwyczajnie mnie mierzi.

Po drugie, warto zwrócić uwagę, że coraz częstszą modą są reprezentacyjne melanże w poprzek całej kuli ziemskiej - z Nigerii na Haiti, z Chile do Palestyny, z Senegalu do Bośni (i z powrotem). Albo żyjemy w tak genetycznie zakręconych czasach albo... udajemy, tak nam się bardziej opłaca.

Po trzecie zaś, ciekawostką jest to, że dotychczas ważnym beneficjentem takich sfrustrowanych "odkrywców swojej narodowej przeszłości" była, no właśnie, reprezentacja Polski (Obraniak, Perquis, Polanski), ale rzadko sytuacja ta odnosiła się do zagranicznych zawodników naszej ekstraklasy (np. Dossa Junior to nie do końca ten temat, choć klimat podobny). To kolejny dowód na to, że globalizujący się świat ligowej piłki globalizuje się również w tak zapyziałych przyczółkach, jak nasza ekstraklasa. Zarówno w tych dobrych, jak i w tych złych kwestiach.

P.

czwartek, 11 września 2014, badzi

Polecane wpisy

Komentarze
2014/09/11 12:36:47
Aktualnie za granicą przebywa 2,5 mln Polaków. Większość z nich ma oboje rodziców, braci, siostry. Część z nich (zwłaszcza tych, którym się powiedzie) do kraju nie wróci, lub wróci po latach. Ich dzieci skończą szkoły za granicą, być może pożenią się z obcokrajowcami, tam podejmą pracę...
Zdaniem autora tego bełkotliwego tekstu, nie będą Polakami. Nie jest jedyny... Gorzej bo wielu skretyniałych polityków podobne hasła umieszcza na swoich partyjnych sztandarach. Mnie ten problem na razie nie dotyczy - syn, z żoną i wnuczką mieszkają w Polsce, ale dotyczy paru mln Polaków. Nie potrafię zrozumieć ich obojętności.
-
Gość: czytelnik, *.adsl.inetia.pl
2014/09/11 12:40:12
Powinien być zakaz gry dla dwóch reprezentacji i tyle. Młodzieżówki to jeszcze ujdą w tłumie, ale naszą kadrę też to mogło dotknąć parę lat temu w przypadku Meliksona. Zawodnicy powinni się zdecydować który kraj reprezentują i tyle, bez żadnych późniejszych zmian. Dla mnie to żenujące że np. w latach 2009-2011 "byłem Brazylijczykiem" a od 2011 "Chorwatem"...
-
Gość: wastyland, *.icpnet.pl
2014/09/11 14:04:19
Przecież taki zakaz istnieje, chociaż dotyczy tylko meczów o punkty. Nie wiadomo zresztą, czy niedługo nie zostanie zniesiony. Wiadomo, szejkowie kasę wyłożą.
-
Gość: Łukasz, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/09/11 17:48:08
Niestety kupczy się nie tylko paszportami, ale również licencjami i np, taki Lech Poznań stał się "Lechem Poznań" kupując licencję od Amiki.
-
Gość: @ wasteland, *.adsl.inetia.pl
2014/09/12 11:11:16
No wiem, że zakaz obejmuje tylko mecze o punkty. A moim zdaniem powinien być bezwzględny, o to chodziło w moim poprzednim komentarzu. Bo coraz więcej jest przypadków że zawodnik zagrał parę meczów w kadrze X, a potem jednak został reprezentantem Y.
-
Gość: numer10, *.internetdsl.tpnet.pl
2014/09/12 16:25:52
@alp61
Obawiam się, że niestety nic nie zrozumiałeś z tego tekstu, polecam więc ponowną lekturę:) Nie chodzi o to, że żyjemy w świecie, w którym ludzie są nad wyraz mobilni, ale w takim, w którym w reprezentacji jakiegoś kraju może grać ktoś, kto po prostu został do tego namówiony przez kolegę z drużyny (vide - Sarki) albo ktoś, kto deklaruje się jako Francuz/Niemiec/Chilijczyk, ale gdy tamta kadra go nie chcę, to on z wywalonym jęzorem leci do słabszej reprezentacji, byle tylko pokazać się na międzynarodowej arenie.
-
2014/09/12 18:09:09
Jeżeli nic nie zrozumiałem z tekstu, to wyjaśnij mi jak mam rozumieć trzeci powód jego napisania.
A może ty Ty tak jak wielu innych należysz do tych, którzy śpiewając w chwilach uniesienia "... Jeszcze Polska..." nie mają pojęcia, że zarówno słowa jak i tekst napisali emigranci?
-
Gość: przecinek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/09/12 19:19:10
Skala zjawiska nie jest tak duża, aby robić z tego tak wielkie halo, jak co poniektórzy, widzący w czystości krwi, czystość intencji. A przepisy nie są aż tak luźne, jak w innych dyscyplinach. Jakby w futbolu pojawił się taki Rutenka, to bym pewnie rozumiał to wołanie.

Z ciekawości, Panie szanowny autorze - B.Wenta jest dla Pana Polakiem, czy Niemcem?
-
Gość: numer10, *.internetdsl.tpnet.pl
2014/09/13 11:57:20
@alp61, przecinek
Wydawało mi się, że tezy padające w tekście są bardzo klarowne, ale okazuje się, że nie do końca.
Cyniczne jest dla mnie wykorzystywanie reprezentacji narodowych tylko po to, aby się promować. Cyniczne, bo reprezentuje kraj, z którym nie czuję się w ogóle związany.
Nie chce mi się nawet przypominać jak bardzo Polanski rwał się do polskiej kadry w czasach, gdy liczył, że zagra jeszcze dla Niemiec. Śmiać mi się chcę, gdy widzę jak bardzo Palestyńczykiem czuje się Norambuena, który na każdym kroku deklaruje - "jestem Chilijczykiem!!!!!". Dlaczego więc gra dla Palestyny? O haitańskim zrywie serca Sarkiego nawet nie wspominam.
Żart polegam na tym, że ja nikogo nie oceniam kim on jest Polakiem, Francuzem, kimś innym - wymienieni piłkarze sami to robią! Mówią: jestem Chilijczykiem! Moje serce bije dla Nigerii! No to jak - futbolowa schizofrenia?
Temat Wenty - może kiedyś się tutaj jeszcze pojawi. To jest jego sprawa za kogo się uważa, ja nie mam tu nic do gadania. Ale reprezentując Polskę jako zawodnik dokonuje pewnej jasnej deklaracji. W takim razie jak ta deklaracja ma się później, w przypadku gry dla Niemiec? Czy Wenta nagle poczuł się Niemcem? Jeśli tak, to w porządku. Moim zdaniem jednak Niemcem się nie poczuł, ale po prostu chciał sobie zagrać na igrzyskach. Wykorzystał ważną dla wielu osób rzecz (kadrę narodową) jako platformę prywatnego interesu. Jego prawo, do tego ułatwiają to głupie przepisy, ale ja uważam to za akt wyrachowania i cynizmu.
I o tym właśnie jest ten tekst.
-
2014/09/13 22:03:13
Szanowny Przecinku.
To Ty słowami "Żart polegam na tym, że ja nikogo nie oceniam kim on jest Polakiem, Francuzem, kimś innym - wymienieni piłkarze sami to robią!" dowodzisz, że nic nie zrozumiałeś z tego tekstu. Narodowość to nie etykietka, czy pieczątka na łeb. To to co ma się w sercu, a tego nikt z zewnątrz nie jest w stanie ocenić. Tekst, który tak Ci się spodobał jest tak naprawdę o niczym, nawet jeżeli niektóry transfery (zwłaszcza z krajów biednych do bogatych reprezentacji narodowych może budzić wątpliwości o czystość intencji.
A przykład autorów naszego hymnu podrzuciłem Ci celowo. Liczyłem na chwilę refleksji... - na zastanowienie się ilu naszych wybitnych rodaków, z których jesteśmy dumni było emigrantami lub pomimo, że dla Polski walczyli i pracowali tak naprawdę po rodzicach byli innej narodowości.
Na naszych oczach rozsypuje się XIX-wieczna (bardzo krótka) koncepcja narodu jako wspólnoty językowo-kulturowej i terytorialnej. Świat się globalizuje. Nowoczesne środki łączności umożliwiają z każdego zakątka świata na bieżąco uczestniczyć w życiu wspólnoty narodowej. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że tak jak zawsze najistotniejsze było to co nam w sercu gra, tak na naszych oczach staje się podstawowym kryterium tożsamości narodowej.
-
Gość: przecinek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/09/14 11:48:56
@alp61
Eeee, zauważyłeś, że odpowiedział Ci kolega z "numeru 10", a nie ja? Ten tekst o "żarcie" jest jego? Wiesz, tak się upewniam.

@numer10
"Jego prawo, do tego ułatwiają to głupie przepisy, ale ja uważam to za akt wyrachowania i cynizmu.
I o tym właśnie jest ten tekst."

To po kolei, jeśli chodzi o Wentyla. Wie Pan jak to było? Po nieudanych el. do ME '94(pierwszym euro szczypiorniaka ever) zrobiono z niego kozła ofiarnego i podziękowano mu za grę w kadrze - nie patrząc na wcześniejsze zasługi, to że przez kilkanaście lat był rdzeniem tej kadry.
Wenta miał marzenie, zagrać na IO. W Polsce nie miał na to szans. Zabawne, że gdy podziękowała mu kadra ostatecznie zbyt słaba, by awansować, zgłosiła się silniejsza. Wenta grał wtedy w niemieckich klubach, jest też z Pomorza, gdzie każdy miał jakiego dziadka, czy kogoś innego od zachodnich sąsiadów.
Można nadal się spierać, czy to cynizm, tyle że w historii jest jeszcze jedna karta. IO '84 w Los Angeles. Polacy dostali się na ten turniej. Ba, nawet byli jednym z faworytów, jako brązowi medaliści ostatnich Mś! Każdy oczywiście wie, ilu naszych pojechało na tą olimpiadę i dlaczego żaden.
Reasumując - Polska Wenty nie chciała, mimo że był bardzo doceniany za granicą, zarówno przez Hiszpanów i Niemców, Polska zabrała mu IO z debilnych powodów. To naprawdę cynizm z jego strony, że zdecydował się na to, na co się zdecydował? Żeby spełnić swoje egoistyczne marzenie?

To doby wstęp, by wyjść do piłkarzy. Tak jak Wenta, wielu z nich ma marzenie by zagrać na mundialu. Za każdym człowiekiem jest historia, każdy ma swój system wartości i marzenia. I jeśli chęć Obraniaka do zagrania na większym turnieju jest większa, niż jego miłość do Polski, to nadal jest to cyniczne? A wydaje się Panu, że przez żyły "czystokrwistych" przepływa wyłącznie krew wypełniona patriotyzmem? Taki Ribery, pokazał że kraj kocha, nie? Każdy z tych przypadków należy rozpatrywać indywidualnie, a nie wyciągać kilka i robić z tego propagandę.

I dalej, czy gracze z krajów afrykańskich, naprawdę mają obowiązek kochać swój kraj, który najczęściej przynosi im, i ich rodzinom, biedę i głód. Tak sobie zastanawiam, czy dzieci mające patologicznych rodziców, mają obowiązek ich kochać. I jeśli cały kraj jest patologiczny, to nie jest podobnie.

Przepisy w piłce, stoją w oparciu o przepisy przyznające obywatelstwo. By zatrzymać rzekomą "falę cynizmu", należałoby, tak jak mówi alp61, odmówić dawnym emigrantom prawa do polskości, a ludzi poszukujących lepszego życia, niż w ich patologicznym kraju, skazać na bycie wiecznymi przybłędami.

I tu jeszcze raz moje pytanie: skala tych ewidentnych cyników, jest tak ogromna, że należy przepisy zmieniać i się tym przejmować. Czy jednak nie jest to promil w futbolowym świecie, rozdmuchany przez polityków i narodowców?
-
2014/09/14 22:23:07
@przecinek
Nie wiem jak to się stało, ale faktycznie nie zauważyłem.
Jeżeli nie masz nic przeciwko temu, to uzupełnię Twoją wypowiedź na temat piłkarzy afrykańskich, żeby jeszcze bardziej skomplikować życie różnej maści narodowców.
W większości obecnych państw afrykańskich nie było tradycji własnego państwa. Przed przybyciem europejczyków, żyli w kulturze plemienno-wioskowej. Dla wielu relacje Kopydłowa z Gwizdołkami byłyby niedoścignionym wzorem idealnych relacji. Współczesne państwa afrykańskie to pozostałości podziału kolonialnego, biegnącego w poprzek podziałów etniczno-kulturowych, religijnych czy językowych. Wielu bardziej związanych jest z dawną kolonią (choćby poprzez oficjalny język państwowy, niż z własnym państwem. A do tego dochodzi czynnik ekonomiczny o którym piszesz.
-
Gość: numer10, *.internetdsl.tpnet.pl
2014/09/16 09:40:25
@alp61
"Narodowość to nie etykietka, czy pieczątka na łeb. To to co ma się w sercu, a tego nikt z zewnątrz nie jest w stanie ocenić."
Śmiać mi się chcę, naprawdę. No pewnie, że ma się to w sercu. Jeśli chcesz zobaczyć co w sercu ma Norambuena, to zobacz na jego profil na fcbk, poczytaj wywiady z nim. Przecież on sam sobie tę pieczątkę przykłada wszędzie gdzie się da i krzyczy: "Jestem Chilijczykiem! Chilijczykiem! Chilijczykiem! Nie pomyślcie, że to, że gram dla Palestyny sprawia, że się z nią utożsamiam". Nie widzisz tego?
"Nawet jeżeli niektóry transfery (zwłaszcza z krajów biednych do bogatych reprezentacji narodowych może budzić wątpliwości o czystość intencji)".
Docenia, że jednak dostrzegasz pewien zalążek problemu:)
"A przykład autorów naszego hymnu podrzuciłem Ci celowo. Liczyłem na chwilę refleksji..."
Udało Ci się - poczyniłem stosowną refleksję i mam w związku z nią pytanie. Dlaczego utożsamiasz emigrantów z osobami, które z danymi państwami nie mają nic wspólnego poza pradziadkiem/dwuletnim pobytem? Co ma piernik do wiatraka? Hymn na który się powołujesz (jesteś narodowcem?:)) napisany został z myślą o wspólnocie z którą się jest związaną. Jakie uczucia żywił Dialiba do Bośniaków, skoro miesiąc po transferze do Belgii pokazał tamtejszej reprezentacji wyprostowany palec?
"Nie mam najmniejszej wątpliwości, że tak jak zawsze najistotniejsze było to co nam w sercu gra, tak na naszych oczach staje się podstawowym kryterium tożsamości narodowej".
O tym co gra w sercu Norambueny możesz poczytać kilka paragrafów powyżej.
@przecinek
Piszesz o Rutence - dla mnie takie sytuacje jak opisane powyżej to kolejny krok do tego, żebyśmy mieli w piłce więcej takich przypadków jak Rutenka. Wystarczy spojrzeć na koszykówkę - właśnie dyskutujemy o tym, czy do polskiej kadry zaprosić gościa, który nie ma z nią absolutnie nic wspólnego. To jawna kpina, ale pewnie zaraz usłyszę, że jestem narodowcem.
Temat Wenty - sam go świetnie przedstawiłeś. Wenta ustawił sobie priorytety następująco - najważniejsze dla mnie są igrzyska, mniej istotne z jaką reprezentacją. Miał prawo, ale moim zdaniem posłużył się czymś ważnym dla wielu ludzi (reprezentacją Niemiec), po to, aby realizować swoje prywatne ambicje. Kiedy Polański zapałał uczuciem do polskiej kadry? Gdy okazało się, że ta zagra na EURO 2012. Ktoś może powiedzieć, że przecież miał taką możliwość, to czemu nie skorzystać, warto realizować marzenia. Każdy ma prawo uważać, co chce, a ja uważam, że to bardzo słabe.
-
Gość: przecinek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/09/16 12:21:56
@numer10
Porównanie Polańskiego do Wenty, to jednak pewna obelga dla tego drugiego.

Polański był za słaby do docelowej kadry, dlatego przybłąkał się do tej drugiej, nie ma co się szczypać, sam Eugen tak powiedział.

Wenta natomiast był wystarczająco dobry dla obu kadr, był z Niemcami w Sydney, gdy Polska mogła se o tym pomarzyć. Ale to nie on pierwszy podjął decyzję, że nie będzie grał dla Polski. Gdyby świadomie zrezygnował z Polski, chcąc grać w Niemczech, ponieważ w nich miałby większe szanse zagrania na IO, to o cynizmie można by mówić. Ale to Polska kopnęła Wentyla w tyłek i to dwa razy(84,94)

" Dlaczego utożsamiasz emigrantów z osobami, które z danymi państwami nie mają nic wspólnego poza pradziadkiem/dwuletnim pobytem? Co ma piernik do wiatraka?"

Polska jest krajem mającym jedną z największych ilości emigrantów poza granicami. "Londyńczyków"/ludzi mających i przyznających się do polskich korzeni, poza Polską jest ok.10 mln, jeśli się nie mylę. Stawia to nas gdzieś w Top3 takich narodowości na świecie. Pan proponuje wyrzec się tych wszystkich ludzi, ponieważ taki Norambuena z Polańskim okazali się cynikami.
-
Gość: numer10, *.internetdsl.tpnet.pl
2014/09/16 12:53:14
@przecinek
"Pan proponuje wyrzec się tych wszystkich ludzi, ponieważ taki Norambuena z Polańskim okazali się cynikami".
Nie rozumiem - co to znaczy, że proponuję wyrzec się tych wszystkich ludzi? Co to znaczy wyrzec się? Jeśli jestem Palestyńczykiem, kibicuję swojej kadrze i trafia do niej gość, który oznajmia wszem i wobec, że nie czuje się Palestyńczykiem, to wtedy myślę sobie - co ty tutaj w takim razie gościu robisz!? Wielu zawodników oddało by wiele/wszystko, żeby tu grać, ale ty wpadasz tutaj z łaską i pokazujesz, że masz cały ten biznes w głębokim poważaniu.
Czy o tym właśnie Pan myśli, piszą, że proponuję się wyrzec wszystkich ludzi?
Czy to nie oni przypadkiem sami się demonstracyjnie wyrzekają?
-
Gość: przecinek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/09/16 20:17:34
@numer10
Trochę przeraża mnie, że Pan nie rozumie. Widzi Pan, fajnie mieć jakąś ładną ideologię, ale czasem dobrze jest spojrzeć, jakie efekty przynosi.

Po kolei - ustaliliśmy że możliwość przebierania w reprezentacjach, ma u podstaw przepisy cywilne, przyznające obywatelstwo. Czyli, by uniemożliwić "cynikom" szafowanie kadrami, należałoby te przepisy zaostrzyć, zamykając też ogromnej rzeszy Polonii, możliwości ubiegania się o obywatelstwo. Co więcej, utrudniło by to życie wielu z tych emigrantów, ponieważ prawa mniejszości narodowych nie przypadają każdemu turyście.

Kończąc, umówmy się, takie pomysły, jak niedawnego selekcjonera Serbii, Mihajlovica, powodują tylko więcej kontrowersji i bynajmniej nie rozwiązują problemu.

Ps. Proszę poszukać sobie o działalności różnych Polonii, w szczególności tych zza oceanu. Gwarantuje, że jest wielu ludzi, którzy mają z tym krajem wspólnego wyłącznie dziadka, po Polsku mówią ledwo albo wcale, a jednak czują się związani z Polską tradycją, kulturą i historią.