Futbol jakiego nie znacie. Niepopularności, introwertyczne ciekawostki i rzeczy, które moglibyście wiedzieć o piłce, ale nie wiecie czy chce Wam się o nie spytać. Czterech braci, cztery pióra, cztery wizje.

Za tym blogiem stoją
bracia Nosalowie:

Bartek (1987) - fan Ruuda Gullita, którego pamięta z racji fryzury a nie gry, Leeds Utd, gdy prowadził je David O'Leary i Islandii, którą miał przyjemność objechać; trwające do dziś dzieciństwo spędza na fascynacji strojami piłkarskimi; za najwspanialszy uważa mundial we Francji, a do końca życia nie wybaczy reprezentacji Polski, że nie wyszła z grupy na Euro 2012

Przemek (1984) - przez pół życia próbujący łączyć sport z socjologią i socjologię ze sportem, wplatając w to technologię; jego rejestr Polaków grających za granicą, obcokrajowców grających w Polsce i największych piłkarskich obieżyświatów jest obecnie dwa razy dłuższy niż równik; mundial jego dzieciństwa odbył się w USA

Radek (1978) - jedyny żyjący fan mistrzostw świata Italia 1990 oraz największy kibic Giuseppe "Il Principe la Roma" Gianniniego; kapłan kultu charyzmatycznych rozgrywających z numerem 10 takich jak Gheorghe Hagi i Carlos Valderrama; tęskni za powrotem do świetności polskiego hokeja na lodzie

Sławek (1976) - gdy tylko zamknie oczy widzi Diego Maradonę mijającego rywali w Meksyku, kompendium o tamtych mistrzostwach jest jego piłkarską biblią; kultywuje pamięć o testach do Olimpii Poznań, do której można było się dostać kopiąc piłkę 10 razy w poprzeczkę

Wydawnictwo Kopalnia poprosiło ich o napisanie rozdziału o maluczkich na mistrzostwach świata, a Michał Okoński stwierdził, że czytają ich piłkarscy hipsterzy. Są z tego dumni.

Locations of Site Visitors

Blog > Komentarze do wpisu
Uciec, żeby żyć. I grać, i stać się kanadyjską gwiazdą

Kanada ma piłkarskiego bohatera! Został nim właśnie 17-letni Alphonso Davies. Ten chłopak to prawdziwy brylant spod znaku klonowego liścia.

hires5dd5862ff4c54b80fec2fed9322eea0a_crop_north

Urodzony 2.11.2000 roku zawodnik nie miał jeszcze ukończonych 16 lat, gdy w barwach Vancouver Whitecaps zadebiutował w lidze MLS (uczynił to dokładnie 17.07.2016). Wciąż był jeszcze piętnastolatkiem, gdy w meczu CONCACAF Champions League zanotował gola i asystę (2:1 z Kansas City Wizards). Kolejne superważne, bo ćwierćfinałowe z RB Nowy Jork (2:0), dorzucił już po zdmuchnięciu świeczek na torcie.

14 czerwca 2017 Davies zadebiutował w dorosłej reprezentacji Kanady (2:1 z Curacao), a w premierowym meczu swojej kadry na trwającym właśnie CONCACAF Gold Cup 2017 (mistrzostwa Ameryki Północnej, Środkowej i Karaibów) strzelił dwa gole reprezentacji Gujany Francuskiej (4:2). Tym samym stał się najmłodszym strzelcem w historii reprezentacji Kanady.

I pewnie w tym wszystkim nie było nic aż tak szczególnego (ot, nie pierwszy i nie ostatni utalentowany dzieciak), gdyby nie przeszłość Alphonso Daviesa. Mroczna przeszłość, rozświetlona surowym kanadyjskim słońcem.

Davies urodził się bowiem w obozie dla uchodźców w Buduburam na terenie Ghany, dokąd jego rodzice uciekli z Liberii przed wojną domową. Mały Alphonso spędził w nim pięć pierwszych lat swojego życia, zanim całej familii udało się przenieść do Kanady. Piękną i poruszającą historię ucieczki przed zniszczeniem i głodem zobaczycie w tym dokumencie.

Tutaj z kolei można zobaczyć filmik z ceremonii przyznania kanadyjskiego obywatelstwa. Po otrzymaniu nowego paszportu mówił:

Nie każdy może powiedzieć, że jest Kanadyjczykiem wiedząc, że to najlepszy kraj na świecie. Jestem dumny, że ja akurat jestem jednym z nich. (...) Tu jest nasz dom. Tutaj dorastałem. I teraz mam możliwość jego reprezentowania.

Jego matka zaś dodawała:

Jestem z niego dumna. Gdzie byliśmy jeszcze kilka lat temu, w obozie dla uchodźców, gdzie nie było jedzenia, nie było ubrań... A gdzie jesteśmy teraz. Tutaj mamy wszystko czego potrzebujemy.

Historia Alphonso Daviesa jest dzisiaj szczególnie ważna. W czasie, gdy uchodźcy pokazywani są często jako siewcy zniszczenia, gwałtu i pożogi warto w nich dostrzec osoby, które chcą po prostu normalnie żyć. I grać w piłkę. Obawiam się, że młoda gwiazda kanadyjskiej kadry nie miałaby szans, ani na jedno, ani na drugie, gdyby "udzielono jej pomocy w miejscu zamieszkania".

P.

poniedziałek, 10 lipca 2017, badzi

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: realista, *.toya.net.pl
2017/07/11 11:36:43
Widzę, że zaczynacie bawić się w politykę, więc kilka słów na otrzeźwienie od stałego czytelnika. Nie wiem na jakiej podstawie doszliście do wniosku, że historia jednego człowieka, który w "lepszym świecie" stał się kandydatem na piłkarza ma być powodem zmiany myślenia o uchodźcach? A gdybym na podstawie pojedynczego przypadku migranta, który wysadził się albo zabił kogoś wysnuł wniosek, że nie należy ich przyjmować byłaby to, jak rozumiem, interpretacja niewłaściwa? Ale jak już jeden został kandydatem na piłkarza to już miłujmy wszystkich i przyjmujmy ile wlezie? A może gdyby rodzinie Alphonso udzielono pomocy na miejscu to zostałby gwiazdą reprezentacji Ghany? Fajnie piszecie o piłce i nie tylko, ale trochę dziwnie się czyta takie akapity jak ten ostatni.
-
Gość: numer10, *.icpnet.pl
2017/07/11 12:13:40
(na wstępie - w tekście pojawia się stanowisko jednego z nas, nawet nie wiem co sądzi o nim reszta braci)
Dziękuję za komentarz, to ciekawy głos i właśnie choćby w związku z nim wydaje mi się, że warto było przywołać historię Daviesa.
Po pierwsze, nie twierdzę, że w oparciu o jedną historię ktoś powinien zmieniać postrzeganie wszystkich uchodźców. Mówię, że w Kanadzie wydarzyła się taka jedna historia. W tle zaś dodaję, że u nas ona na razie na pewno się nie wydarzy, bo nasz miłujący pokój kraj żadnej z osób uciekających przed wojną nie dał (a w najbliższym czasie również nie da) takiej szansy. Na pewno więc nie będziemy mieli takiej opowieści z Polską w tle, spokojna głowa. Uważam więc, że nie mamy specjalnie prawa się wypowiadać, bo nie mamy z uchodźcami żadnego doświadczenia (pomijam już fakt, że te które historycznie mamy są bardzo dobre), a cała reszta jest kolażem medialnych doniesień zorientowanych w jedną albo drugą stronę (jaki jest przekaz naszych publicznych mediów chyba nie muszę pisać).
Po drugie, piszesz: "A może gdyby rodzinie Alphonso udzielono pomocy na miejscu to zostałby gwiazdą reprezentacji Ghany?". Zauważ, że to już krok dalej niż Polska - Ghana ich przyjęła na swoje terytorium. Trzeba byłoby zatem pytać: "A może gdyby rodzinie Alphonso udzielono pomocy na miejscu to zostałby gwiazdą reprezentacji Liberii?". Może tak, a może by zginął.
Po trzecie wreszcie, ta historia pokazuje właśnie to, że uchodźcy uciekają przed wojną. Wbrew pojęciowemu bałaganowi funkcjonującemu w mediach. Nie uważam, że trzeba ich miłować, ale uważam - ja osobiście - że trzeba im pomagać. Bo nie ma zbyt wielkiej naszej zasługi w tym, że nam akurat bomby nie wybuchają przed nosem, ani zbyt wielkiej ich winy w tym, że dzieje się to na ich podwórkach.
Pozdrawiam!
-
Gość: gp, *.inet-siec.pl
2017/07/11 13:58:02
Jest znacznie więcej takich historii.
Oczywiście nie chodzi o to, że ten czy inny urodził się w obozie dla uchodźców, bo to rzadkość.
No ale jak to łatwo zapomnieć, że np. całkiem niedawno uchodźca z Etiopii zdobył dla Polski medal olimpijski...
-
Gość: realista, *.toya.net.pl
2017/07/12 11:22:23
Piszesz "nie twierdzę, że w oparciu o jedną historię ktoś powinien zmieniać postrzeganie wszystkich uchodźców", a zdanie z tekstu jednak na to wskazuje: "W czasie, gdy uchodźcy pokazywani są często jako siewcy zniszczenia, gwałtu i pożogi warto w nich dostrzec OSOBY, które chcą po prostu normalnie żyć. I grać w piłkę."

Dla mnie to czytelny przekaz: uchodźcy to pokojowi ludzie, którzy po prostu chcą sobie pograć w piłkę. Jeśli nie przychodzi Ci do głowy dlaczego są ukazywani jako siewcy raczej złych rzeczy to sprawdź, kto stał za atakiem na autokar BVB albo atakami w Paryżu na Stade de France podczas meczu Niemcy-Francja?

Przywołując pojedynczą historię Alphonso stosujesz liczbę mnogą, tak jakby co najmniej można było zrównać liczbę migrantów, które dopuściły się aktów terroru z tymi, którym przedostanie się na Zachód umożliwiło zostanie zawodowym piłkarzem.

Niestety, nie mogę się też zgodzić z fragmentem: "nasz miłujący pokój kraj żadnej z osób uciekających przed wojną nie dał (a w najbliższym czasie również nie da) takiej szansy. Na pewno więc nie będziemy mieli takiej opowieści z Polską w tle, spokojna głowa. "

Nie wiem czy kojarzysz, ale od kilku lat w jednym z krajów graniczących z RP toczy się realny konflikt zbrojny. Mowa oczywiście o Ukrainie. Przyjęliśmy już - wg różnych szacunków od 1 do 2 mln - ludzi z tego kraju. Oczywiście, część z nich przyjechała tu po prostu do pracy, ale znaczna część osiądzie tu na stałe, a nie ulega wątpliwości, że rozmiary tej migracji nie byłyby tak duże gdyby nie wizyta zielonych ludzików w Donbasie.

Wojna domowa w Liberii zakończyła się w 2003 roku. Sam piszesz, że rodzina Alphonso wyjechała do Kanady w 2005, czyli 2 lata po zakończeniu wojny. Czy wg Ciebie uchodźcą może być tylko osoba z Afryki a Ukrainiec już nie?
-
Gość: numer10, *.icpnet.pl
2017/07/12 15:18:42
Piszesz:
"Dla mnie to czytelny przekaz: uchodźcy to pokojowi ludzie, którzy po prostu chcą sobie pograć w piłkę".
Dla mnie to też czytelny przekaz - pokazuję konkretnego człowieka (i jego rodzinę), który po prostu chce sobie pograć w piłkę (a raczej - spokojnie żyć).
Piszesz:
"Jeśli nie przychodzi Ci do głowy dlaczego są ukazywani jako siewcy raczej złych rzeczy to sprawdź, kto stał za atakiem na autokar BVB albo atakami w Paryżu na Stade de France podczas meczu Niemcy-Francja?"
Ooo, a to uchodźcy stali za tymi zamachami? Widzę, że masz więcej informacji niż odpowiednie służby w obu krajach :) Ja nic o tym nie wiem, ale przyznam, że bardzo bym się zdziwił, gdyby w każdej z siatek terrorystycznych organizujących te akty terroru znalazł się więcej niż jeden uchodźca (a ilu było nie-uchodźców?).
Piszesz:
"Przywołując pojedynczą historię Alphonso stosujesz liczbę mnogą, tak jakby co najmniej można było zrównać liczbę migrantów, które dopuściły się aktów terroru z tymi, którym przedostanie się na Zachód umożliwiło zostanie zawodowym piłkarzem".
Zobacz jak tasujesz - uchodźca, imigrant, wszystko w jednym garnku.
Piszesz:
"Nie wiem czy kojarzysz, ale od kilku lat w jednym z krajów graniczących z RP toczy się realny konflikt zbrojny. Mowa oczywiście o Ukrainie".
Kojarzę!
Piszesz:
"Przyjęliśmy już - wg różnych szacunków od 1 do 2 mln - ludzi z tego kraju. Oczywiście, część z nich przyjechała tu po prostu do pracy, ale znaczna część osiądzie tu na stałe, a nie ulega wątpliwości, że rozmiary tej migracji nie byłyby tak duże gdyby nie wizyta zielonych ludzików w Donbasie".
Ilu z nich to uchodźcy? Sprawdź. Ja sprawdziłem i wiem. Zachęcam, żebyś zrobił to samo. Odsyłam na stronę Urzędu ds. Cudzoziemców.
Na tym polega różnica między uchodźcą a migrantem. Temu drugiemu możemy co najwyżej wydać albo nie wydać pozwolenie pobytowe i pozwolenie na pracę (jedno i drugie obostrzone są konkretnymi warunkami do spełnienia), więc opowieści o ich "przyjmowaniu" są co najmniej żartobliwe (rządzący lubią o tym mówić, a ludzie lubią w to wierzyć, czego dowodem jest Twoja wypowiedź).
Poza tym - nie wiem w którą stronę zmierza Twoja teza - akurat ich obecność pokazuje, że - znów! - przybysze z trudnych terenów (abstrahując już nawet na chwilę od ich statusu) nie roznoszą chorób, nie jedzą dzieci, nie okradają pociągów itd., a raczej starają się szybko znaleźć pracę i ułożyć sobie życie.
Piszesz:
"Wojna domowa w Liberii zakończyła się w 2003 roku. Sam piszesz, że rodzina Alphonso wyjechała do Kanady w 2005, czyli 2 lata po zakończeniu wojny. Czy wg Ciebie uchodźcą może być tylko osoba z Afryki a Ukrainiec już nie?"
Przyznam, że tej części wywodu nie rozumiem :) Myślę jednak, że w mojej wypowiedzi doskonale widać, że nie dzielę uchodźców na lepszych i gorszych. Ba, ja ich w ogóle nie dzielę, bo uważam, że moralnym obowiązkiem jest pomoc im.
-
Gość: realista, *.toya.net.pl
2017/07/12 18:07:10
Pokazujesz przykład jednostkowy ekstrapolując go na wszystkich uchodźców i stosunek do Polaków do nich. To błąd poznawczy.

Bardzo byś się zdziwił? To poczytaj sobie, o postaci Salaha Abdelsalama - organizatora tych zamachów. Jak widzisz, nie jest to wiedza tajemna. Ale może łatwiej wierzyć, że to rodowici Francuzi się tam wysadzili. Albo pewnie jacyś faszyści z ONR. :)

Aha, ja taksuję pojęciami. Tyle że w artykule, którym napisałeś nie ma słowa o tym czy Alphonse miał status uchodźcy w Kanadzie, czy jego rodzina była zwykłymi imigrantami ekonomicznymi. Co nie przeszkadza Ci wysnuwać wniosków o złych Polakach nie życzących sobie uchodźców. Takie stosujesz standardy, więc czemu mam dokonywać rozróżnień, które Ty radośnie pomijasz. :)

Pytam po prostu przed jaką wojną z Afryki uciekała rodzina Alphonse skoro ta skończyła się 2 lata wcześniej? I dlaczego uciekający przed realnie trwającym konfliktem zbrojnym już się nie liczą w tym równaniu?

Nie no fajnie, że chcesz pomagać, tyle że osób żyjących na gorszym poziomie niż w Europie jest kilka miliardów. Zastanowiłeś się kiedyś jak ich tu pomieścimy gdy wszyscy zapragną ochoczo do nas przyjechać? Życie to nie film "Elizjum". "Moralny obowiązek" brzmi fajnie. Gorzej jak staje się on obowiązkiem przymusowym wymuszanym bez podstawy prawnej przez instytucje UE.
-
Gość: numer10, *.icpnet.pl
2017/07/12 21:06:26
"Pokazujesz przykład jednostkowy ekstrapolując go na wszystkich uchodźców i stosunek do Polaków do nich. To błąd poznawczy".
Jeżeli dochodzi do ekstrapolacji to tylko na poziomie interpretacji, za którą nie ponoszę już odpowiedzialności.
"Bardzo byś się zdziwił? To poczytaj sobie, o postaci Salaha Abdelsalama - organizatora tych zamachów".
Właśnie poczytałem i jego przykład jeszcze bardziej potwierdza to o czym piszę - on nie był uchodźcą. Dziękuję więc za dodatkowy argument.
"Co nie przeszkadza Ci wysnuwać wniosków o złych Polakach nie życzących sobie uchodźców".
Ja nie wysnuwam żadnych wniosków, tylko podaję fakty. A są one takie, że Polska nie przyjęła żadnego uchodźcy z wojny syryjskiej. Fakty są też takie, że ich wizerunek budowany w publicznych mediach jest jaki jest. Tutaj również nie ma żadnego pola do wysnuwania wniosków :)
"Pytam po prostu przed jaką wojną z Afryki uciekała rodzina Alphonse skoro ta skończyła się 2 lata wcześniej?"
Tego wątku przyznam, że - wciąż - nie rozumiem. Sam piszesz, że wojna (druga wojna, dodam) domowa w Liberii zakończyła się w 2003 roku, a zaczęła się w 1999 roku. Davies urodził się w 2000 roku. Jego rodzina zatem uchodziła z ojczyzny w jej epicentrum. Czy to też jakiś niecny plan lewaków? :)
"Zastanowiłeś się kiedyś jak ich tu pomieścimy gdy wszyscy zapragną ochoczo do nas przyjechać?"
Uwielbiam ten argument. Wiesz ilu uchodźców miała przyjąć Polska w ramach tego "przymusowego obowiązku"? Sprawdź ilu, a zobaczysz, że chyba jednak się pomieszczą. Nawet na terenie jednego powiatu :)
*
Szanuję Twoje zdanie, choć kompletnie się z nim nie zgadzam (i jak widać - vice versa), a na boku staram się też wskazać kilka półprawd, którymi się - świadomie lub nieświadomie - posługujesz. Nie mam ambicji zmiany Twojego stanowiska, ale i tak dziękuję za dyskusję.
-
Gość: realista, *.toya.net.pl
2017/07/15 11:13:25
1. Mhm, to nie interpretacja tylko stwierdzenie faktu. Ale że Polacy to rasiści to już nie jest interpretacja, ech...
2. Taak, Salah był rodowitym Francuzem, bo miał obywatelstwo ;0 Prawie jak Napoleon!
3. Sam napisałeś, że rodzina Alphonso ewakuowała się z Afryki w 2005. Serio, zerknij sobie do tekstu. O jakim epicentrum mówisz skoro, jak sam zauważyłeś działania wojenne ustały w 2003?
5. Uwielbiam tę logikę, że skoro zamachy dokonywane są przez 2-3 pokolenie przybyszów do Europy to powinniśmy zaprosić jeszcze więcej tych nowych żeby osiedlili się i za 20-30 lat zrobili nam krwawe fajerwerki.

Wiesz, ani przez chwilę nie oczekiwałem zbliżenia stanowisk w toku tej dyskusji. Jestem po prostu zdziwiony i trochę zasmucony. Czytam Was od prawie dekady, zawsze bazowaliście na analizie faktów a nie pisaniu bajek. A tu na podstawie jednej, szczątkowo opisanej historii na siłę wciągnięty zostaje wątek uchodźczy poparty rozłażącymi się argumentami. I te komentarze na fejsie, że "będzie burza". Trochę przeczuwałeś, że coś jest nie tak, nie? Może warto posłuchać czasem tego wewnętrznego kompasu? :)
-
Gość: numer10, *.icpnet.pl
2017/07/17 10:28:24
Ad. 1. "Mhm, to nie interpretacja tylko stwierdzenie faktu. Ale że Polacy to rasiści to już nie jest interpretacja, ech..."
Zrobiłem "Ctrl+F". Nigdzie nie używam tego słowa, nigdzie w ogóle nie pojawia się kategoria rasy. Czyli jednak interpretacja. Twoja.
Ad. 2. "Taak, Salah był rodowitym Francuzem, bo miał obywatelstwo ;0 Prawie jak Napoleon!"
Myślałem, że rozmawiamy o uchodźcach... A teraz okazuje się, że nie tylko nie o uchodźcach, ale już nawet nie o (pewnie też przeklętych) emigrantach ekonomicznych. Czyli teraz tematem są obywatele danego kraju z migracją w poprzednim pokoleniu? Trudno nadążyć :)
Ad. 3. "Sam napisałeś, że rodzina Alphonso ewakuowała się z Afryki w 2005. Serio, zerknij sobie do tekstu. O jakim epicentrum mówisz skoro, jak sam zauważyłeś działania wojenne ustały w 2003?"
Rodzina uciekła ze swojego ogarniętego kraju wojną podczas jej trwania - mam nadzieję, że z tym akurat nie polemizujesz. Rozumiem, że masz pretensje do nich, że po zakończeniu wojny nie wrócili do kraju, tylko opuścili Afrykę, tak?
Ad. 5. "Uwielbiam tę logikę, że skoro zamachy dokonywane są przez 2-3 pokolenie przybyszów do Europy to powinniśmy zaprosić jeszcze więcej tych nowych żeby osiedlili się i za 20-30 lat zrobili nam krwawe fajerwerki."
Odwracam kartę i przebijam ją ilościowo - Uwielbiam tę logikę, że skoro kilkunastu milionów obywateli 2-3 pokolenia przybyszów do Europy kilkudziesięciu jest terrorystami, to nie powinniśmy kilkutysięcznego (w porywach!) grona UCHODŹCÓW (bo pozwolę sobie skromnie przypomnieć, że o nich rozmawiamy).
Ad.
"Czytam Was od prawie dekady, zawsze bazowaliście na analizie faktów a nie pisaniu bajek. A tu na podstawie jednej, szczątkowo opisanej historii na siłę wciągnięty zostaje wątek uchodźczy poparty rozłażącymi się argumentami".
Oj, sorry, ale tutaj już muszę wyraźnie zaprotestować. Jeśli ktoś posługuje się tutaj faktami, to jestem to akurat ja. Lektura tej dyskusji, w szczególności moich odpowiedzi do każdej z Twoich tez, nawet w tym komentarzu, chyba nie zostawia złudzeń.
Ad.
"I te komentarze na fejsie, że "będzie burza". Trochę przeczuwałeś, że coś jest nie tak, nie? Może warto posłuchać czasem tego wewnętrznego kompasu? :)"
Liczę się z tym, że moje poglądy nie muszą odpowiadać wszystkim czytelnikom. Nie mam z tym problemu, jak widać. Nie uważam jednak, że to powód, żeby ich nie artykułować (+ argumentować + ilustrować faktami) na własnym blogu.
-
Gość: realista, *.toya.net.pl
2017/07/18 19:33:47
Nie pozostawia złudzeń niestety jedynie to, że każdy mój argument wykręcasz sobie jak Ci pasuje. Nie chce mi się już wałkować tego, bo to jak rozmowa ze ścianą.

Odniosę się tylko do tego:

"Liczę się z tym, że moje poglądy nie muszą odpowiadać wszystkim czytelnikom. Nie mam z tym problemu, jak widać. Nie uważam jednak, że to powód, żeby ich nie artykułować (+ argumentować + ilustrować faktami) na własnym blogu."

Skoro tak to może załóż bloga politycznego i tam produkuj się na ten temat? Wiem, że to ostra opinia, ale uważam, że jako wierny czytelnik mam prawo oceniać publikowane przez Ciebie treści. Swoją drogą ciekaw jestem czy Twoje stanowisko prezentowane w tych komentarzach podzieliliby pozostali autorzy bloga. Numer 10 to jeden z najlepszych blogów o piłce w polskim necie. Chciałbym żeby tak zostało. To Twoja strona i możesz mieć moją opinię w dupie, ale pamiętaj, że wikłanie się w politykę nikomu jeszcze na dobre nie wyszło. Pzdr
-
2017/07/19 10:11:37
"Nie pozostawia złudzeń niestety jedynie to, że każdy mój argument wykręcasz sobie jak Ci pasuje. Nie chce mi się już wałkować tego, bo to jak rozmowa ze ścianą".
Argumentów nie wykręcam tylko kontrargumentuje je faktami, sorry.

"Skoro tak to może załóż bloga politycznego i tam produkuj się na ten temat?"
Nie rozumiem dlaczego nie mogę tego robić w tym miejscu. Sport jest tak samo zanurzony w polityce jak wszystkie inne sfery życia społecznego. Przecież historii z Daviesem nie wymyśliłem, tylko ona dzieje się tu i teraz. Jeśli więc pojawia się jakaś sprawa związana ze sportem, w której uznaję, że warto zabrać głos to robię to.

"Wiem, że to ostra opinia, ale uważam, że jako wierny czytelnik mam prawo oceniać publikowane przez Ciebie treści".
Szanuję Twoją opinię, oczywiście masz prawo oceniać publikowane na blogu treści jak tylko chcesz, nie widzę w tym żadnego problemu.

"Swoją drogą ciekaw jestem czy Twoje stanowisko prezentowane w tych komentarzach podzieliliby pozostali autorzy bloga".
Jeśli zerkniesz to pierwszego mojego komentarza to zobaczysz, że na wstępie zastrzegam, że to moje osobiste stanowisko.

"Numer 10 to jeden z najlepszych blogów o piłce w polskim necie".
Dziękuję za miłe słowo.

"Chciałbym żeby tak zostało".
Też bym tak chciał!

"To Twoja strona i możesz mieć moją opinię w dupie",
Gdyby ją miał w dupie to od tygodnia nie dyskutowałbym tutaj z Tobą :)

"ale pamiętaj, że wikłanie się w politykę nikomu jeszcze na dobre nie wyszło".
Nie wikłam się w politykę. Opowiedziałem historię, która się wydarzyła i powiedziałem co o niej sądzę. Możemy zatem przyjąć, że jest ona wikłaniem się w politykę tylko wtedy, jeśli też przyjmiemy, że wszystko co sądzimy o świecie jest polityczne.

Pozdrawiam!