Futbol jakiego nie znacie. Niepopularności, introwertyczne ciekawostki i rzeczy, które moglibyście wiedzieć o piłce, ale nie wiecie czy chce Wam się o nie spytać. Czterech braci, cztery pióra, cztery wizje.
Archiwum

Za tym blogiem stoją
bracia Nosalowie:

Bartek (1987) - fan Ruuda Gullita, którego pamięta z racji fryzury a nie gry, Leeds Utd, gdy prowadził je David O'Leary i Islandii, którą miał przyjemność objechać; trwające do dziś dzieciństwo spędza na fascynacji strojami piłkarskimi; za najwspanialszy uważa mundial we Francji, a do końca życia nie wybaczy reprezentacji Polski, że nie wyszła z grupy na Euro 2012

Przemek (1984) - przez pół życia próbujący łączyć sport z socjologią i socjologię ze sportem, wplatając w to technologię; jego rejestr Polaków grających za granicą, obcokrajowców grających w Polsce i największych piłkarskich obieżyświatów jest obecnie dwa razy dłuższy niż równik; mundial jego dzieciństwa odbył się w USA

Radek (1978) - jedyny żyjący fan mistrzostw świata Italia 1990 oraz największy kibic Giuseppe "Il Principe la Roma" Gianniniego; kapłan kultu charyzmatycznych rozgrywających z numerem 10 takich jak Gheorghe Hagi i Carlos Valderrama; tęskni za powrotem do świetności polskiego hokeja na lodzie

Sławek (1976) - gdy tylko zamknie oczy widzi Diego Maradonę mijającego rywali w Meksyku, kompendium o tamtych mistrzostwach jest jego piłkarską biblią; kultywuje pamięć o testach do Olimpii Poznań, do której można było się dostać kopiąc piłkę 10 razy w poprzeczkę

Wydawnictwo Kopalnia poprosiło ich o napisanie rozdziału o maluczkich na mistrzostwach świata, a Michał Okoński stwierdził, że czytają ich piłkarscy hipsterzy. Są z tego dumni.

Locations of Site Visitors

niedziela, 09 maja 2010
Lech będzie jak Hiszpania

Ale nie ta zwycięska Espana z EURO 2008. Wiele wskazuje na to, że Kolejorz podzieli los hiszpańskiej drużyny z mistrzostw świata we Francji w 1998 roku, którzy pomimo efektownej gry, nie wyszli nawet z grupy.

Dwanaście lat temu Hiszpanie jak zwykle w cuglach awansowali na mundial i jak zwykle byli faworytami turnieju. W pierwszym meczu we Francji, dwukrotnie prowadzili z Nigerią po efektownych golach Hierro i Raula, a jednak mecz skończył się dla nich koszmarną wpadką, przegraną 2:3. Podobnie było z Lechem. Im efektowniej poznaniacy wygrywali na początku tego sezonu w Kielcach czy Fredrikstad, tym boleśniejsze były porażki z Brugią, Cracovią czy Legią.

Rozgrywki na pierwszych kolejkach gier jednak się nie kończą. I zarówno Hiszpania, jak i Lech, otrzymały szansę na odrobienie strat. I to, co ważne, w pojedynku z bezpośrednim rywalem. Zespół Jacka Zielińskiego tę okazję miał w Krakowie, gdzie powinien pokonać Wisłę. Podopieczni Jose Camacho rywalizowali z Paragwajem. I oba te mecze zakończyły się bezbramkowymi remisami, w obu spotkaniach szkoleniowcy zespołów będących w gorszej sytuacji nie podjęli ryzyka. Obaj trenerzy łudzili się, że rywale się potkną, że fortuna będzie im sprzyjała.

Nie sprzyjała. Gdy Paragwaj pokonywał Nigerię, co oznaczało awans z grupy obu tych zespołów, Hiszpanie właśnie gromili Bułgarów. Jeden, drugi, trzeci, czwarty, piąty, w końcu szósty gol. 6:1 na mistrzostwach świata, zapisanie się w kronikach, normalnie taki wynik musi budzić euforię. A jednak Kiko, który w 94. minucie ustalał rozmiary triumfu nad Bułgarami, wracał na swoją połowę z pochyloną głową, nawet się nie uśmiechał. Już wiedział, że to trafienie już niczego nie zmieniało.

Lechici chyba powoli też zaczynają zdawać sobie sprawę, że sześć goli w dwóch ostatnich meczach, czy choćby kolejne pół tuzina wpakowane Ruchowi i Zagłębiu, upragnionego mistrzostwa nie da. I że hiszpańska łatka zespołu, który gra pięknie jak nigdy, a nie wygrywa jak zawsze, zostaje właśnie jeszcze mocniej przyszyta.

niedziela, 02 maja 2010
Gdy bukmacherzy wycofują zakłady. O meczach Lecha Poznań z Polarem Wrocław (cz. II)

Wątpliwości

Gazeta Wyborcza (kraj), ''Pytania o uczciwość Lecha'' (Robert Błoński, 11.05.2001)

Dlaczego firma bukmacherska STS do końca sezonu nie przyjmuje już zakładów na mecze II-ligowego Lecha Poznań? - odpowiada Zdzisław Ludwik, prezes firmy

- Mamy podejrzenia, że wyniki tej drużyny są manipulowane. Na początku maja broniący się przed spadkiem Lech nieoczekiwanie wygrał we Wrocławiu z Polarem. Wtedy normalnie przyjmowaliśmy zakłady i uważaliśmy, że faworytem jest Polar. Dlatego za wygraną Lecha płaciliśmy 4 złote za postawioną złotówkę. Tymczasem w wielu miejscach te same osoby wypełniały kupony na wygraną poznaniaków i stawiały na to po 200 zł. Wyglądało tak, jakby ci ludzie dokładnie wiedzieli, jakim wynikiem zakończy się ten mecz. My obniżyliśmy współczynnik do 3,6 zł za jedną postawioną złotówkę, ale i tak ponieśliśmy ogromne straty. Wypłaciliśmy około 400 tysięcy złotych. Ja i moi współpracownicy zajmujący się futbolem powiedzieliśmy: dość. Można powiedzieć, że nie pomyliliśmy się. W środę poznaniacy nieoczekiwanie wygrali w Nowym Dworze ze Świtem, który na początku rundy chciał awansować do ekstraklasy. Gdybyśmy normalnie przyjmowali zakłady, straty mogłyby być większe.

W I lidze jeszcze nam się nie zdarzyło nie przyjmować zakładów na jakieś mecze czy drużyny. Ale w II lidze taki zakaz objął już także np. Włókniarza Kietrz.

Oczywiście nigdy nie mamy pewności, że wynik meczu jest ustawiony. Ale jesteśmy ostrożni. Mam grupę ekspertów, która zna się na każdej dyscyplinie przez nas prowadzonej. Staramy się przede wszystkim nie dopuścić do plajty. Czy kiedy mamy podejrzenia, nie powinniśmy pójść do PZPN? Co to da? Policja, prokuratura? To nie w naszej gestii, nie mamy żadnych dowodów.

Czy Lech kupuje mecze? - odpowiada trener tej drużyny Bogusław Baniak

- Wszyscy w Poznaniu jesteśmy zbulwersowani tą całą sprawą. To bzdura i absurd.

Jak Polar może u siebie przegrać 1:4? Gdyby coś było ułożone, skończyłoby się może 0:1, 1:2, ale strata czterech goli u siebie to już kompromitacja. A gdzie był pan prezes, jak przegrywaliśmy w Bełchatowie i Ostrowcu, remisowaliśmy u siebie z Radomskiem po wydumanym karnym... Czy po porażce u siebie mistrza Anglii Manchesteru United z broniącym się przed spadkiem Derby przestał przyjmować zakłady na mecze MU? Nie chce przyjmować zakładów na Lecha - jego sprawa.

Na jakiej podstawie on twierdzi, że wyniki są manipulowane. Zapraszam prezesa do Poznania. Porozmawiamy i powiem mu, kiedy dostaliśmy ostatnio pensje, kiedy zawodnicy otrzymali premie. My mieliśmy zakaz transferów, wystarczyło jednak zapłacić 30 tys. zł i zostałby anulowany. Ale i na to nie było. Niepłacony jest ZUS, telefony, prąd. To skąd pieniądze na kupowanie meczów? I to w środę, sobotę i znowu środę? Panie, my byśmy poszli z torbami...

Mamy obietnice od kilku firm, że nam pomogą, pod warunkiem że się utrzymamy w II lidze. Zrobimy to jednak uczciwie.

W nawiasie miejsce spotkania i pozycja rywala w tabeli
Górnik Polkowice 1:0 (dom, 3.)
Polar Wrocław 4:1 (wyjazd, 10.)
Radomsko 1:1 (dom, 1.)
Świt Nowy Dwór 3:1 (wyjazd, 7.)

W 27 poprzednich meczach Lech zdobył 26 punktów (średnio 0,96 pkt. na mecz), w czterech ostatnich - dziesięć (średnio 2,5 na mecz). I wydostał się ze strefy spadkowej.

Mecz II - Lech w drodze do ekstraklasy

''Rozstrzelani po przerwie'' (GW Poznań, 27.08.2001)

Tylko przez godzinę Polar dotrzymywał kroku słabo grającemu Lechowi. Poznaniacy wyraźnie zlekceważyli przeciwnika i w I połowie zagrali beznadziejnie. Mimo to prowadzili od 24. minuty, gdy po dośrodkowaniu Michała Golińskiego piłkę uderzył głową Krystian Lamberski, zaskakując własnego bramkarza. Zdegustowani nieporadnością napastników kibice zareagowali na samobójczego gola okrzykami: - Dziękujemy!

Po piętnastu minutach niemrawej gry obu zespołów, wrocławianom udało się wyrównać. W 39. minucie Waldemar Żelasko dośrodkował z rzutu wolnego, a obrońcy Lecha popełnili fatalny błąd, pozwalając dojść do piłki niepilnowanemu - Rafałowi Oziminie. Wrocławski pomocnik znalazł się sam przed Tyrajskim i pewnym strzałem umieścił piłkę w bramce gospodarzy. (...)

Schodzących na przerwę piłkarzy Lecha żegnały gwizdy publiczności. - Bałem się, że nadejdzie słaby mecz. Na szczęście była tylko słaba połówka - komentował po meczu trener Baniak. Obraz gry po przerwie zmienił się diametralnie.

Prowadzenie odzyskali gospodarze już w 50. minucie. Najpierw Kulas sfaulował Przeradę. Po uderzeniu z rzutu wolnego Golińskiego o piłkę ostro walczyli Michalski z Pawłem Lisem, lecz żaden z nich jej nie dotknął i wpadła do siatki.

W 59. minucie Bugaj otrzymał dobre podanie od Tyszkiewicza i znalazł się przed Osińskim. Bramkarz Polaru przewrócił poznańskiego napastnika i sędzia zarządził jedenastkę. Pewnym egzekutorem okazał się Tyszkiewicz.

Prowadząc 3:1, poznaniacy uznali widocznie, że jest już po meczu, bo znów pozwolili wyprowadzić Polarowi kilka groźnych kontr. W 64. minucie Garguła dośrodkował z rzutu wolnego i Rafał Lis wykorzystał moment nieuwagi Tyrajskiego, posyłając piłkę do siatki Lecha.

Nadzieje wrocławian na korzystny rezultat rozwiał jednak już trzy minuty później Tomasz Bekas, który zaskakującym strzałem z 35 metrów podwyższył rezultat na 4:2. Zniechęceni piłkarze Polaru przestali stawiać opór rywalom i ci niepodzielnie panowali już na boisku. Swoją przewagę udokumentowali w 77. minucie, gdy akcję Przerady i Tyszkiewicza zakończył Bugaj, a obrońcy Polaru praktycznie tylko statystowali lechitom. W samej końcówce trzykrotnie przed szansą na podwyższenie wyniku stanął jeszcze Goliński, lecz za każdym razem piłka mijała bramkę Osińskiego.

- Wóju, przestańcie już! Dajcie nam spokój! - bramkarz Polaru Wrocław Krzysztof Osiński do byłego gracza Polaru, a dziś obrońcy Lecha, Zbigniewa Wójcika.

Lech Poznań - Polar Wrocław 5:2 (1:1)

Bramki: 1:0 Lamberski (24., samobójcza), 1:1 Ozimina (39.), 2:1 Goliński (50.), 3:1 Tyszkiewicz (59., z rzutu karnego), 3:2 R. Lis (64.), 4:2 Bekas (67.), 5:2 Bugaj (77.).

LECH: Tyrajski - Michalski Ż, Wójcik, Owczarek - Przerada, Jacek, Bekas, Goliński, Matlak (46. Remień), Bugaj (80. Wojciechowski), Przysiuda (46. Tyszkiewicz).

POLAR: Osiński Ż - Lamberski, Ignasiak, R.Lis, Mazur, Ozimina, Żelasko, Garguła (68. Maciejewski), Kulas (60. P. Lis), Giza (46. Narwojsz), Aleksander.

Sędzia: Sławomir Berezowski (Opole).

Bogusław Baniak
trener Lecha Poznań
W I połowie nie podjęliśmy walki. Stąd zmiany w składzie i ostre słowa, jakie wypowiedziałem do graczy w przerwie. Tak ostre, że w poniedziałek za nie przeproszę. Trudno, to jest zespół piłkarski, a nie chór pieśni i tańca.

Epilog

Zatrzymany kolejny sędzia piłkarski (GW Wrocław, 6.07.2006, Karolina Łagowska)

Sławomir B., drugoligowy sędzia z Opola, został wczoraj zatrzymany przez wrocławską policję. To kolejny arbiter piłkarski zamieszany w wielką aferę korupcyjną.

- Jest podejrzewany o udział w zorganizowanej grupie zajmującej się kupowaniem meczów II ligi - mówi Paweł Petrykowski z biura prasowego dolnośląskiej policji.

Chodzi o grupę kierowaną przez Ryszarda F., pseudonim ''Fryzjer''. To od jego zatrzymania rozpoczął się kolejny wątek korupcyjnej afery, w sprawie której śledztwo trwa od półtora roku.

Sławomir B. przez cały dzień odpowiadał wczoraj na pytania policjantów w komendzie wojewódzkiej we Wrocławiu. Śledczy podejrzewają go o przyjmowanie łapówek za korzystne rozstrzygnięcia drugoligowych meczów. Sędzia miał dostawać od trzech do dwudziestu tysięcy złotych za ustawienie wyniku spotkań.

- Dowody w tej sprawie pochodzą m.in. z materiałów analizowanych od dwóch lat w śledztwie. Wyselekcjonowany materiał na tyle obciąża podejrzanego, że mogliśmy go zatrzymać - mówi Paweł Petrykowski. (...)

''Piłkarze skazani. I co dalej?'' (Gazeta Wyborcza, Artur Brzozowski, 10.02.2010)

Zapadły wyroki w procesie, który rozpoczął aferę korupcyjną. (...) Proces obejmował mecze Polaru Wrocław z Zagłębiem Lubin, Cracovią oraz Pogonią Szczecin w drugiej lidze w sezonie 2003/04. Od nich zaczęła się afera w futbolu i śledztwo, które wrocławski prokurator Tadeusz Potoka wszczął po artykułach "Gazety". Piłkarzom Zagłębia i Polaru zarzuciliśmy wówczas ustawienie meczu. Dochodzenie przejęła grupa prokuratorów zwalczających przestępczość zorganizowaną. Do dziś zarzuty postawiono mniej więcej 350 osobom, skazano już kilkadziesiąt.

(...) Marek G. - wówczas gracz Śląska Wrocław - został skazany na rok i osiem miesięcy więzienia z zawieszeniem na 5 lat oraz 5 tys. zł grzywny. Poza tym ma zwrócić 20 tys. łapówki otrzymanej od piłkarzy Pogoni Szczecin na kupienie meczu od Polaru. Sąd uznał, że G. namawiał bramkarza Polaru Marcina F. do sprzedania spotkań Pogoni i Cracovii. Łapówkę - za wiedzą menedżera Pogoni Dawida Ptaka - otrzymał od innego byłego piłkarza Zbigniewa W., który pośredniczył przy transakcji. W czasie śledztwa Zbigniew W. przyznał też, że w 2001 roku, grając w Lechu na polecenie Ryszarda F. "Fryzjera", kupił dla poznańskiego klubu mecz z Polarem (było 5:2).

- Marek G. to był taki menedżer korupcji. Grał w Śląsku, a zarazem dzwonił po piłkarzach z innych klubów i oferował im załatwienie meczów. Tak zarabiał - analizował sędzia.

(...) W finale sędzia odczytał wyjaśnienia Jacka S.: - W piłkę grałem przez wiele lat. To zawsze było bagno. Ale sezon 2003/04 to był szczyt bagna. Wtedy zaczynały się rozwijać zakłady bukmacherskie i większość piłkarzy obstawiała wyniki. Jak jechaliśmy na wyjazdowy mecz, w autokarze rozdzwaniały się telefony i zawodnicy zaczynali się wymieniać informacjami, na jakie wyniki postawić u bukmachera.

 

wybrał: Bartosz Nosal

Gdy bukmacherzy wycofują zakłady. O meczach Lecha Poznań z Polarem Wrocław (cz. I)

Bukmacherzy wrócili do zwyczaju z początku wieku i wycofali zakłady na mecz Lechia Gdańsk - Piast Gliwice. Lech właśnie jedzie do Wrocławia, gdzie przeszkodą na drodze do mistrzostwa Polski będzie zostać Śląsk. Ja mam wątpliwą przyjemność przypomnienia sobie i czytelnikom (wszystkim trzem) wyprawy poznańskiego zespołu do Wrocławia, która odbyła się dokładnie dziewięciu lat temu, również 2 maja. Wyprawy jednak nie na stadion Śląska, a Polaru. Gdzie odbyła się nie walka o zwycięstwo w ekstraklasie, a o utrzymanie się na jej zapleczu. I nie walka uczciwa, a - jak wszystko na to wskazuje - wspomagana.

Preludium

Cztery dni wcześniej, 28 kwietnia, Lech wygrał z Górnikiem Polkowice. Wygrał, bądź ''wygrał''. Tego do dziś nie wiemy. Fragment relacji z Gazety Wyborczej Poznań (Radosław Nawrot, Maciej Henszel):

Górnika ''załatwił'' jednak jego bramkarz - Przemysław Norko, który od początku meczu interweniował niepewnie, a to, co zrobił przy bramce, wywołało na widowni śmiech i jednocześnie aplauz. Przepuścił zagranie Golińskiego, które de facto było dośrodkowaniem, a nie strzałem. (...) - To skandal, że taki zespół jak my ma tak słabego bramkarza - mówi trener Górnika Mirosław Dragan. (...)

Lech wymęczył to zwycięstwo i jego piłkarze opuszczali murawę w dobrych nastrojach. Jeżeli bowiem udałoby im się teraz w środę zdobyć punkty we Wrocławiu z Polarem, jest szansa na pierwsze w tym sezonie wyjście ze strefy spadkowej.

LECH POZNAŃ - GÓRNIK POLKOWICE 1:0 (1:0).
Bramki: Michał Goliński (34. min z rzutu wolnego)
Lech: Tyrajski - Drajer Ż, Miklosik, Michalski (80. Bekas) - Matlak, Goliński, Twardygrosz Ż, Jacek, Jabłoński (57. Najewski) - Tyszkiewicz, Przysiuda.
Polkowice: Norko - Malawski, Słowakiewicz, Żyluk - Szymański Ż, Jeziorny, Salamoński, Kułyk (60. Kruszelnicki), Gorząd - Moskal (75. Nowakowski), Ujek Ż.
Sędzia: Paweł Skonieczny (Gdańsk)

Tabela po meczu Lech - Polkowice

15. ŁKS     27     29     25-35     
16. Stal     28     28     21-33     
--------------------------------------------
17. Myszków     28     28     32-47     
18. Lech     28     27     20-34
19. Lechia/Polonia     28     27     26-35     
20. Dolcan     28     24     18-40

Fragment zapowiedzi meczu Polar - Lech (autor Maciej Henszel, 30.04):

Trenerem Polaru Wrocław od dwóch tygodni jest Ryszard Urbanek, który zastąpił na tym stanowisku Aleksandra Papieskiego. - Przede wszystkim mamy utrzymać się w lidze. A maksymalny plan to zajęcie miejsca w pierwszej ósemce - mówi Urbanek. Ten pierwszy cel wrocławianie praktycznie już osiągnęli. W sobotę pokonali bowiem na wyjeździe Stal Stalowa Wola 4:2. We wcześniejszych meczach rundy wiosennej wrocławianie grali słabo, głównie ze względu na to, że klub zalegał piłkarzom z wypłatami pieniędzy. Głównym sponsorem klubu jest firma Polar, która przed sezonem - zgodnie z umową - wypłaciła pieniądze na działalność. Skończyły się one jednak w... sierpniu!

Mecz

Gazeta Wyborcza Wrocław, ''Kto ich zaczarował'' (red. Marcin Murmyło, 4.05.2001)

Rozpaczliwie broniący się przed spadkiem Lech rozgromił Polar, choć wcale nie był od niego lepszy

Po wyjazdowym zwycięstwie Polaru ze Stalą Stalowa Wola wydawało się, że wrocławianie łatwo poradzą sobie z trzecim od końca zespołem Lecha Poznań, który w tym sezonie nie wygrał jeszcze na obcym boisku. Spora część publiczności chyba jednak podejrzewała, że wrocławianie mogą oddać punkty rozpaczliwie walczącym o utrzymanie rywalom.

Początek meczu niestety potwierdził najgorsze obawy. Już pierwsza groźniejsza akcja chaotycznie grającego Lecha zakończyła się zdobyciem bramki. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Grzegorza Matlaka obrońcy Polaru jak zaczarowani przyglądali się, jak Krzysztof Michalski zgrał piłkę głową do Piotra Tyszkiewicza, który mocnym strzałem z czterech metrów pokonał Krzysztofa Osińskiego.

Wrocławscy piłkarze grali ślamazarnie, nie wykazując większej ochoty na zdobycie bramki. Słabo prezentował się środek pola, w którym zupełnie niewidoczny był Marek Grabowski. Bezproduktywnie biegali po boisku napastnicy - Bugaj i Lizak. (...)

Wejście na boisko Ireneusza Gortowskiego odmieniło grę wrocławian. (...) W 54. min fatalny błąd popełnił kapitan Lecha Arkadiusz Miklosik, którego niedokładne podanie przejął właśnie Gortowski i po krótkim rajdzie zdobył bramkę.

Od tego momentu goście próbowali przejąć inicjatywę, ale grali bardzo chaotycznie. Wkrótce jednak do akcji wkroczyli sędziowie. Co ciekawe, przyjechali oni z Opola, a stamtąd pochodzi też trener gości Bogusław Baniak. Najpierw boczny arbiter nie zauważył dwóch ponadmetrowych spalonych zawodników Lecha, a chwilę później sędzia główny zinterpretował jako faul w polu karnym teatralny upadek nie- atakowanego przez nikogo Przysiudy.

- Wybijałem piłkę, gdy piłkarz Lecha upadł i kopnął mnie z tyłu w nogę - opowiadał później Marek Grabowski.

Wykonawcą rzutu karnego był ''poszkodowany''. Chwilę później w niegroźnej sytuacji fatalny błąd popełnił Krzysztof Osiński. Grzegorz Matlak uderzył z odległości 40 metrów od bramki Polaru z rzutu wolnego, sprzed linii bocznej, i piłka niespodziewanie wpadła w długi róg bramki. W doliczonym czasie gry wrocławian pogrążył Ślusarski.

- Sędziowie traktują nas znacznie gorzej na naszym boisku niż na wyjazdach - stwierdził Waldemar Tęsiorowski, zawodnik Polaru. - Sami też jesteśmy sobie winni, gdyż nie występujemy jako zespół. Gdy jedni grają, to drudzy nie - dodał.

Relacje z poznańskiej prasy na lechpoznan.wikidot.com

Fragment z GW Poznań (4.05.2001):

Gra ''Kolejorza'' w I połowie mogła się podobać, jednakże z wieloma wyjątkami. Jednym z nich był Piotr Tyszkiewicz - choć strzelił gola, prezentował się kiepsko. Co ciekawe, zdobył bramkę w chwili, gdy cierpliwość trenera Baniaka do niego wyczerpała się i szkoleniowiec nakazał już rozgrzewać się rezerwowym.

Ci rezerwowi przechylili szalę zwycięstwa na korzyść Lecha po wyrównującej bramce dla wrocławian i okresie fatalnej niedyspozycji "Kolejorza", co mogło skończyć się utratą drugiego gola i porażką na Psim Polu. Wtedy jednak zdarzył się karny.

- Jaja sobie robicie?! Złodzieje! - wrzeszczał do arbitrów Paweł Lis z Polaru, który został zmieniony krótko po tej sytuacji. Dziennikarze mieli wątpliwości, czego dopatrzył się sędzia - chyba nie nakładki na nodze Marcina Drajera, bo za to jest rzut wolny pośredni. Faulu na Bartoszu Ślusarskim? Był co najmniej wątpliwy. - Był karny, bo rywale ciągnęli za koszulkę Waldka Przysiudę - podał trzecią wersję trener Baniak. Sami piłkarze Lecha przyznali, że karny został podyktowany za przewinienie na Ślusarskim.
Wydarzenia po karnym potoczyły się szybko. Najpierw Grzegorz Matlak pozazdrościł Michałowi Golińskiemu jego niezwykłego gola z meczu z Polkowicami i... niemal dokładnie skopiował ten strzał. Potem rozgrywający kolejny kiepski mecz Bartosz Ślusarski ustalił wynik.

Polar - Lech 1:4 (0:1)
Bramki: 0:1 - Tyszkiewicz (17), 1:1 - Gortowski (54), 1:2 - Przysiuda (75, z karnego), 1:3 - Matlak (79), 1:4 - Ślusarski (90).
Polar: Osiński - Wójcik, Ignasiak, R. Lis - P. Lis (76. Lamberski), Tęsiorowski Ż, Grabowski (83. Augustyniak), Huebscher, Żelasko - Lizak, Bugaj (46. Gortowski) [podkreśleni zawodnicy, którzy sezon później grali w Lechu]
Lech: Tyrajski - Michalski, Miklosik, Drejer - Przerada, Jacek, Białek, Przysiuda (80. Najewski), Matlak - Goliński (61. Ślusarski Ż), Tyszkiewicz (70. Zakrzewski).
Sędziował: Tomasz Wolak (Opole).

Ryszard Urbanek
trener Polaru
Mam spore zastrzeżenia do pracy sędziów. Przy remisie 1:1 mieliśmy przewagę i kolejne sytuacje na zdobycie bramek. Bramka po rzucie karnym, którego po prostu nie było, wyraźnie podcięła nam skrzydła. Po niej ruszyliśmy do ataku i straciliśmy kolejną głupią bramkę. Mam pretensje do Osińskiego, który zamiast wyjść do dośrodkowania, stał w bramce. To jednak młody bramkarz, któremu zdarzają się jeszcze niepewne interwencje.


Bogusław Baniak
trener Lecha
Jestem bardzo szczęśliwy, bo było to pierwsze zwycięstwo Lecha na wyjeździe. Zdobycie trzech punktów tutaj to w naszej sytuacji duży kapitał. W naszej lidze wszystko jest możliwe. Polar w poprzedniej kolejce wygrał wysoko, by teraz jeszcze wyżej przegrać. Szczupłe kadry drugoligowców nie są jednak w stanie znieść gry co trzy dni. Muszę przyznać, że Polar jest drużyną piłkarsko dojrzalszą od mojej. Zawodnicy Lecha nadrabiali to jednak olbrzymią ambicją i zaangażowaniem w grę. Przełomowym momentem był rzut karny. Według mnie podyktowany słusznie, gdyż mój zawodnik został w polu karnym pociągnięty za koszulkę. Na mistrzostwach świata gwiżdże się przecież takie sytuacje. Zresztą pracę sędziów oceniam bardzo wysoko. Obawiałem się o ich pracę, gdyż jak ja są z Opola, a tam miałem z nimi na pieńku. Dzisiaj stanęli jednak na wysokości zadania.


12. Polar Wrocław     29 36 40- 37         
13. Zagłębie     28     34     23- 25          
14. Polonia Bytom     29     33     27- 34         
15. ŁKS Łódź     28    32    27- 35     32     
16. Lech Poznań     29 30 24- 35     30     
-------------------------------------------------------------------
17. KS Myszków     29     29     33- 48     29     
18. Stal Stalowa Wola     29     28     22- 35          
19. Lechia Gdańsk     29     27     26- 37          
20. Dolcan Ząbki     29     25    18- 40         

Część II >>