Futbol jakiego nie znacie. Niepopularności, introwertyczne ciekawostki i rzeczy, które moglibyście wiedzieć o piłce, ale nie wiecie czy chce Wam się o nie spytać. Czterech braci, cztery pióra, cztery wizje.
Archiwum

Za tym blogiem stoją
bracia Nosalowie:

Bartek (1987) - fan Ruuda Gullita, którego pamięta z racji fryzury a nie gry, Leeds Utd, gdy prowadził je David O'Leary i Islandii, którą miał przyjemność objechać; trwające do dziś dzieciństwo spędza na fascynacji strojami piłkarskimi; za najwspanialszy uważa mundial we Francji, a do końca życia nie wybaczy reprezentacji Polski, że nie wyszła z grupy na Euro 2012

Przemek (1984) - przez pół życia próbujący łączyć sport z socjologią i socjologię ze sportem, wplatając w to technologię; jego rejestr Polaków grających za granicą, obcokrajowców grających w Polsce i największych piłkarskich obieżyświatów jest obecnie dwa razy dłuższy niż równik; mundial jego dzieciństwa odbył się w USA

Radek (1978) - jedyny żyjący fan mistrzostw świata Italia 1990 oraz największy kibic Giuseppe "Il Principe la Roma" Gianniniego; kapłan kultu charyzmatycznych rozgrywających z numerem 10 takich jak Gheorghe Hagi i Carlos Valderrama; tęskni za powrotem do świetności polskiego hokeja na lodzie

Sławek (1976) - gdy tylko zamknie oczy widzi Diego Maradonę mijającego rywali w Meksyku, kompendium o tamtych mistrzostwach jest jego piłkarską biblią; kultywuje pamięć o testach do Olimpii Poznań, do której można było się dostać kopiąc piłkę 10 razy w poprzeczkę

Wydawnictwo Kopalnia poprosiło ich o napisanie rozdziału o maluczkich na mistrzostwach świata, a Michał Okoński stwierdził, że czytają ich piłkarscy hipsterzy. Są z tego dumni.

Locations of Site Visitors

niedziela, 31 lipca 2011
Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 9. Europa Środkowa i Wschodnia

Pora teraz w tych poszukiwaniach pionierów zakręcić się bliżej własnego podwórka. O sytuacji Polski nie będę tu się rozpisywał. Wszyscy wiemy jak było, było ciężko. W ogóle pierwszym ciemnoskórym reprezentantem był Robert Mitwerandu (1970-2000). A pierwszy gracz w seniorskiej kadrze to oczywiście EMMANUEL OLISADEBE (ur. 1978).

 

Jego historia jest tak bardzo przepracowana, że jakiekolwiek kolejne słowo jest tu zbędne. Jednocześnie jednak - szczególnie teraz, przy okazji patriotycznego nawrócenia Gienka Polańskiego - warto zauważyć, że jak wszędzie na świecie, tak też i w Polsce, ruchy te powodują wątpliwości wśród wielu kibiców. Przykłady można znaleźć tutaj, tutaj czy tutaj.

Przypadek Olisadebe na tyle głośnym echem odbił się w świecie piłki, że kolejne tego typu postacie były porównywane właśnie do Olego. I zgodnie z tą właśnie logiką, gdy reprezentantem Węgier został THOMAS SOWUNMI (ur. 1978)

 

to zrazu został okrzyknięty węgierskim Olisadebe. Nie ma się jednak co oszukiwać. Więzi ciemnoskórego napastnika z Węgrami były bez porównania silniejsze niż Olego z Polską. Choć Sowunmi przyszedł na świat w nigeryjskiej stolicy Lagos, to jest on synem Nigeryjczyka i Węgierki. W ojczyźnie ojca przebywał do dziewiątego roku życia, po czym przeniósł się do krainy swej rodzicielki. Tam też Thomas, w wieku 13 lat, rozpoczął swoją karierę piłkarską. Wystartował w Dunaferr, potem trafił do Vasasu, następnie powrót do Dunferr, aż wreszcie Ferencvaros. Następnie czeskie 1. FC Slovacko i szkocki Hibernian, powrót na Węgry do Vasasu i później FC Siofok, wyjazd na Cypr i teraz znów Siofok. Zakręcony życiorys. Równie zakręcona jest reprezentacyjna kariera Sowunmiego. W kadrze zadebiutował w 1999 roku meczem z Mołdawią. W sumie zagrał tam w 10 spotkaniach, ale uczynił to w sporych odstępach: 1999 rok - 4 mecze; 2001 rok - 3 mecze; 2002 rok - 1 mecz; 2006 rok - 2 mecze. Niezwykle ciekawy wywiad z zawodnikiem tutaj, a dodać jeszcze należy, że krótko po nim reprezentantem Węgier został Brazylijczyk - Leandro de Almeida.

W przypadku naszych południowych sąsiadów, jak na razie to Czesi wyprzedzają Słowaków. THEODORE GEBRA SELASSIE (ur. 1986)

 

meczami z Peru i Japonią w czerwcu 2011 otworzył nowy rozdział w reprezentacji Czech. Ojcem Theo jest Etiopczyk, ale jak mówi sam zawodnik - tylko raz odwiedził ojczyznę ojca. Gebra Selassie urodził się i wychowal w czeskim Trebicu, ma na koncie występy w Slavii Praga, a ostatnio grał dla Slovanu Liberec.

Słowacy jak na razie nie mają ciemnoskórego reprezentanta, nie mają go także - przynajmniej według moich ustaleń - Białorusini, Estończycy, Litwini i Łotysze. Taki zawodnik nie zagrał także nigdy w pierwszych kadrach Ukrainy, Rosji i Rumunii, choć tam... coś jest na rzeczy. Ukraina niedawno naturalizowała Brazylijczyka Edmara, o czym pisałem obszernie tutaj. Wydaje mi się kwestią czasu powołanie go do kadry. Rosjanie mieli już dwukrotnie możliwość skorzystania z naturalizowanych zawodników. Pierwszym takim przypadkiem był wieloletni obrońca Spartaka Moskwa Kameruńczyk Jerry Tchuisse (krążyły również plotki na temat podobnej sytuacji ówczesnego drugiego ciemnoskórego zawodnika Spartaka  - Robsona; wedle moich informacji nie były one prawdziwe). Został on obwołany najlepszym obrońcą ligi rosyjskiej w 2000 roku, a rok później otrzymał już obywatelstwo rosyjskie. Selekcjoner Oleg Romancew nawet powołał go na jeden mecz w 2001 roku, ale nigdy potem nie skorzystał już z jego usług. Więcej o sprawie tutaj. Tchuisse koniec końców zagrał w kadrze Kamerunu, ale do końca kariery występował w rosyjskich klubach. Świeższy przypadek to Wellinton. Brazylijczyk ten w Spartaku Moskawa gra od 2007 roku, a w latach 2009 i 2010 zostawał królem strzelców. Podobno wyraził on chęć gry w rosyjskiej reprezentacji, ale spotkał się z bardzo silnym oporem. Wreszcie Rumunia. Tam ciemnoskórych reprezentantów nie ściągają, tylko ich sobie... wychowują. W reprezentacji Rumunii U-15 brylował jeszcze niedawno Baudouin Tshitungi Dieudonne Kanda (ur. 1993).

 

Ten młodziutki skrzydłowy Dinama Bukareszt jest synem Kongijczyka i Rumunki. Więcej o nim tutaj. Być może zobaczymy go kiedyś (wkrótce?) także w pierwszej reprezentacji.

P.

czwartek, 28 lipca 2011
Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 8. Bałkany

Bałkański etnocentryzm i gorący nacjonalizm obecny w tej części Europy również musiał zmierzyć się z multikulturowym testem jakim jest ciemnoskóry zawodnik w piłkarskiej reprezentacji kraju. Pierwszym państwem w okolicy, które musiało stawić czoła temu cywilizacyjnemu wyzwaniu była Grecja. Krótko po nieudanych MŚ 1994 powołanie do tamtejszej kadry otrzymał DANIEL BATISTA LIMA (ur. 1964).

Zawodnik ten pochodzi z Zielonego Przylądka (tam też przyszedł na świat). Pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Feyenoordzie Rotterdam, ale szybko trafił na Peloponez i tam mieszkał praktycznie przez całe dorosłe. W swojej klubowej karierze występował w ataku takich helleńskich klubów jak Ethnikos Ateny, AEK Ateny, Olympiakos i Aris Saloniki. Z Olympiakosem wywalczył mistrzostwo kraju (1992), z AEK - dwa razy puchar (1996, 1997), z obiema ekipami grał również w europejskich pucharam. Był dobrym snajperem, który na krajowym podwórku ustrzelił w sumie aż 87 goli. Niektóre z nich (np. ten albo ten). Szybki, dobry technicznie i walił z obu nóg. W kadrze jednak wielkiej kariery nie zrobił. W latach 1994-1997 wystąpił co prawda w 14 spotkaniach i wbił dwie bramki, ale wszystkie one miały miejsce w spotkaniach towarzyskich. Po zakończeniu kariery Batista był trenerem kilku słabszych klubów (m.in. Diagoras Rodos), a ostatnio piastował stanowisko dyrektora sportowego w Lamia FC.

Następna w kolejce - być może dość nieoczekiwanie - jest.... Macedonia! Ale to ten właśnie kraj przyjął pod skrzydła (dość wątłe zresztą) Brazylijczyka nazywającego się AGUINALDO BRAGA (ur. 1974).

Jakież są związki Aginaldo Bragi z Macedonią? Otóż zawodnik ten w wieku 25 lat, dokładnie w 1999 roku, trafił do zespołu FK Makedonija. Wystarczyły trzy lata gry, aby w 2002 roku przyznać Aguinaldo obywatelstwo macedońskie i ulokować go w reprezentacji. Jednak ten grający zwykle w obronie lub pomocy zawodnik cudów nie zdziałał i po rozegraniu sześciu spotkań (w tym trzech eliminacyjnych, m.in. przeciw Anglii) poszedł w odstawkę. Na życie zarabiał głównie w Vardarze Skopje, od czasu do czasu próbując sił w innym klubie (także w Arisie Saloniki). Ciekawy przypadek.

Nie mniej zdziwił mnie także ciemnoskóry reprezentant w kadrze... Bośni i Hercegowiny! Ba, powiedziałbym, że zdzwił mnie jeszcze bardziej! W przypadku tegoo bałkańskiego państwa wojna zniszczyła nie tylko więzi między ludźmi, ale także reprezentacyjną piłkę. Jednym z pomysłów na jej szybką odbudowę mogły być szybkie naturalizacje. Ricardo Santos, funkcjonujący raczej jako RICARDO BAIANO (ur. 1980)

w Bośni spędził dwa sezony. Markę wyrobił sobie w NK Siroki Brijeg. Występował tam od jesieni 2002 roku do czerwca 2004. Wtedy to otrzymał obywatelstwo nowego kraju, przeniósł się do Kubania Krasnodar, zadebiutował w reprezentacji (eliminacyjny mecz z Serbią w październiku 2004) i... nigdy więcej nie przywdział już (nowo)narodowego trykotu. Nie wiem dlaczego, ponieważ jego kariera w Rosji przez długi czas wyglądała nie najgorzej (Kubań, FK Moskwa, Spartak Nalczyk). To znaczy nie wiem, ale się domyślam.



Miesiąc później po Ricardo Baiano, czyli meczem z Irlandią (3:0) w listopadzie 2004, w reprezentacji Chorwacji zadebiutował EDUARDO (ur. 1983).

Tę historię wszyscy świetnie znają, więc ograniczę się do stwierdzenia, że Eduardo przeniósł się do Chorwacji w wieku 15 lat i w nowej ojczyźnie przeszedł wszystkie szczeble edukacji piłkarskiej, z kolejnymi reprezentacjami młodzieżowymi włącznie. Chorwatką jest również jego żona.

Kolejne lata to kolejne naturalizacje na Bałkanach. W sierpniu 2005 w reprezentacji Bułgarii towarzyskim meczem z Turcją zadebiutował... młodzieżowy reprezentant Brazylii TIAGO SILVA (ur. 1979).

 

Ten lewy obrońca przybył z Kraju Kawy do Liteksu Łowecz (2001-2004) a stamtąd do CSKA Sofia (2005-2007). Po czterech latach otrzymał obywatelstwo i trafił do reprezentacji. Debiut okazał się jednak jednocześnie pożegnaniem i Tiago Silva nigdy więcej w kadrze nie zagrał. Dziś występuje on w ojczyźnie (?) w Juventude i... wciąż ma otwartą drogę do reprezentacji Canarinhos. Wszak spotkanie z Turkami miało charakter towarzyski. Nieco podobnie wyglądała sprawa z kolejnym naturalizowanym Brazylijczykiem. Lucio Wagner w Bułgarii znalazł się w 2002 roku (na rok w Czerno More Warna, a potem w Lewskim Sofia), a w 2006 roku Christo Stoiczkow zaproponował mu grę w kadrze. Lucio na propozycję przystał i przez dwa lata był podporą walczącej o awans na EURO 2008 i MŚ 2010 drużyny. Dlatego spore było zdziwienie, gdy w październiku 2008 po meczu z Włochami zrezygnował z reprezentacyjnych występów.

No ale o czym my w ogóle rozmawiamy, jeśli nawet konserwatywna Turcja naturalizuje zawodników! W sierpniu 2006 roku w jej reprezentacji zadebiutował świeżo upieczony Turek z Brazylii - Marco Aurélio Brito Dos Prazeres a po przyjęciu nowego obywatelstwa MEHMET AURELIO (ur. 1977).

 

W Turcji przebywał on od 2001 roku i przenosin do Trabzonsporu. Jego gra na tyle przypadła wszystkim przypadła do gustu, że po upływie pięciu lat i załatwieniu niezbędnych formalności (imię kochaniutki, z takim imieniem nie możesz być Turkiem!) został pełną gębą członkiem społeczności z okolic Cieśniny Bosfor. I trzeba oddać Mehmetowi Aurelio, że okazał się ważnym wzmocniem kadry. Gra w niej nieprzerwanie od pięciu lat i jego uczucia nie osłabił dwuletni pobyt w hiszpańskim Betisie. W sumie ma już na koncie 36 meczów i 2 gole, w tym także świetny udział na EURO 2008.

Żadni ciemnoskórzy rperezentanci nie pojawili się natomiast w reprezentacjach Czarnogóry Albanii, Serbii i Słowenii. Jeszcze się nie pojawili.

P.

środa, 27 lipca 2011
Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 7. Szwajcaria i Austria

Multikulturalizm Szwajcarii znajduje także odzwierciedlenie w ilości piłkarzy innych ras grających w jej futbolowej reprezentacji. Początek zawodnikom o ciemnym kolorze skóry w kadrze z białym krzyżem dał RAYMOND BARDEL (ur. 1928).

Bardel był synem amerykańskiego żołnierza, który stacjonował w tej alpejskiej krainie. O samym zawodniku niestety nie wiadomo zbyt wiele, poza tym, że na niwie klubowej związany był z Lausanne-Sport i że w 1951 roku rozegrał dwa spotkania w reprezentacji Szwajcarii (z RFN i Jugosławią). Niewiele, prawda? To przecież nie jakaś prehistoria. W jednym ze źródeł znalazłem, że w pewnym momencie zaprzestał gry w piłkę i wstąpił do wojska.

Dla zainteresowanych - tutaj lista wszystkich reprezentantów Szwajcarii, a tutaj jeszcze słówko o czarnoskórych Helwetach.

Dużo później pojawił się pierwszy ciemnoskóry w kadrze Austrii. Okazał się nim znów syn... amerykańskiego żołnierza i okolicznej dziewczyny. Tym kimś jest HELMUT KOEGLBERGER (ur. 1946).

Helmut (mogą tak ci mówić?) był napastnikiem i to całkiem niezłym. Piłkę kopał w barwach LASK Linz (dwukrotnie) oraz Austrii Wiedeń i w obu tych klubach zostawał ligowym królem strzelców (1969 i 1975). W kadrze zadebiutował w 1965 roku i pozostał w niej ponad dekadę. Na jego koncie znajduje się 28 meczów i 6 goli. Po zakończeniu profesjonalnej kariery został trenerem austriackich drużyn z niższych lig. W 2008 roku został wybrany piłkarzem stulecia LASK Linz.



Na kolejnych takich kadrowiczów Austria musiała czekać dość długo. Dopiero w 2008 roku w dorosłej kadrze zagrał znany nam świetnie Rubin Okotie - urodzony w Pakistanie syn Nigeryjczyka i Austriaczki, a rok później dołączył do niego młodziutki David Alaba - potomek Filipinki i Nigeryjczyka zamieszkałych w Wiedniu.

Przy okazji, trzymając się jeszcze tych okolic, nic mi nie wiadomo o jakimkolwiek ciemnoskórym reprezentancie Liechtensteinu, Andorry lub San Marino.

Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 1.  Francja i Portugalia

Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 2. Niemcy i Anglia

Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 3. Szkocja, Walia, Irlandia i Irlandia Północna

Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 4. Państwa skandynawskie

Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 5. Hiszpania i Włochy

Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 6. Kraje Beneluksu

P.

wtorek, 26 lipca 2011
Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 6. Państwa Beneluksu

Holandia pozostaje tym państwem, które słynie z integrowania imigrantów poprzez futbol. Owoce tej sportowej koegzystencji można obserwować od lat. Ruud Gullit, Frank Rijkaard, Edgar David, Patrick Kluivert, Clarence Seedorf - długo by wymieniać (więcej na ten temat tutaj). Wszyscy oni pochodzą z Surinamu, byłej holenderskiej kolonii w Ameryce Południowej. Stamtąd również wywodzi się HUMPHREY MIJNALS (ur. 1930)

 

Który to Mijnals?

Mijnals to pierwszy ciemnoskóry reprezentant Holandii. Występujący zwykle w defensywie zawodnik dostąpił tego zaszczytu w 1960 roku jako gracz USV Elinwijk. Jego debiut przypadł na towarzyskie - wygrane 4:2 - zawody z Bułgarią. Mijnals wsławił się wówczas piękną przewrotką ratującą jego team przed zagrożeniem. Można ją zobaczyć na poniższym filmie o Mijnalsie, choć całość niestety po holendersku.

 

Przewrotka od 5:28

Ta przewrotka stała się znakiem rozpoznawczym HM i pojawiała się na wielu zdjęciach i plakatach. W sumie Mijnals rozegrał 3 mecze w barwach Oranje. Ale to nie koniec, ponieważ ma on na koncie także około pół setki spotkań w reprezentacji Surinamu (choć trudno określić ile z nich było oficjalne). Więcej o HM zobacz tutaj, tutaj i tutaj.

W reprezentacji odwiecznego rywala i zarazem sąsiada Holandii, czyli Belgii, ciemnoskóry zawodnik pojawił się dopiero ponad ćwierć wieku później. W 1987 roku czerwoną koszulkę przywdział DIMITRI M'BUYU (ur. 1964)

Dimitri to napastnik, którego przodkowie pochodzą, jak w przypadku większości ciemnoskórych Belgów, z byłej kolonii - Konga (dziś Demokratyczna Republika Konga, dawne Kongo-Leopoldville). M'Buyu jednak urodził się i wychował na Starym Kontynencie. Tutaj też zaczął kopać piłkę w Lokeren. Czynił to na tyle dobrze, że w 1987 roku otrzymał powołanie do kadry. Towarzyski mecz z Portugalią okazał się jednak jego jedynym występem w narodowych barwach. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet po tym epizodzie strzelał dużo goli. Po Lokeren czynił to na zlecenie Standard Liege, potem Club Brugge, Zultse VV, Royal Antwerp i PAOK Saloniki. Na zakończenie kariery trafił do Verboeding Geel, gdzie potem był także trenerem.



Czy przypadkiem o kimś nie zapomnieliśmy? Oczywiście! Najmniejszy w okolicy Luksemburg także może pochwalić się ciemnoskórym reprezentantem. Ba, w tym przypadku my, Polacy, również mamy współudział. EUGENE AFRIKA (ur. 1971)

na boisku jako reprezentant Luksemburga pojawił się dwukrotnie. Po raz pierwszy uczynił to w meczu przeciwko Polsce w Warszawie (3:0) w 1998 roku, w ramach eliminacji do EURO 2000. Później zagrał już tylko w meczu z Islandią (1999). Jego życie boiskowe (spędzone głównie w Unionie Luksemburg) jest jednak dużo mniej ciekawe niż jego dzieje pozaboiskowe. Nie chciałbym zniekształcić tej historii, ale o ile mnie pamięć nie myli, to jest on sierotą przygarniętą przez luksemburską rodzinę. Nowi rodzice nie wiedząc gdzie mały przyszedł na świat, kim są jego rodzice i jak się nazywa nazwali go wedle swojego uznania. A że chłopiec miał czarną skórę i wyglądał na kogoś z Afryki, to otrzymał nazwisko... Afrika! Proste prawda? Niestety historia ta nie ma fajnego zakończenia, bo były już dziś zawodnik został pół roku temu skazany na pięć lat więzienia za gwałt (więcej o tym tutaj i tutaj).

Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 1.  Francja i Portugalia

Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 2. Niemcy i Anglia

Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 3. Szkocja, Walia, Irlandia i Irlandia Północna

Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 4. Państwa skandynawskie

Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 5. Hiszpania i Włochy

P.

poniedziałek, 25 lipca 2011
Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 5. Hiszpania i Włochy

Dwa największe piłkarskie mocarstwa europejskiej piłki dość późno sięgnęły po ciemnoskórych zawodników. Mimo że zarówno Hiszpania (w większym wymiarze) jak i Włochy (w mniejszym wymiarze) działały kolonizatorsko na obcych lądach, to jednak sporo czasu minęło zanim jakikolwiek zawodnik o obcych korzeniach trafił tamtejszych reprezentacji.

Pierwszym ciemnoskórym zawodnikiem w reprezentacji Hiszpanii był Donato Gama da Silva czyli po prostu DONATO (ur. 1962).

Ten zawodnik kojarzy mi się z trzema rzeczami. Po pierwsze z tym, że jest Brazylijczykiem:) Ten środkowy pomocnik przeniósł się na Półwysep Iberyjski w wieku 26 lat z Vasco da Gama. Najpierw przez pięć lat grał w Atletico Madryt (1988-1993) a potem trafił do Deportivo la Coruna. I to jest druga rzecz, która mi się kojarzy z Donato - ten właśnie klub. Zawodnik grał w nim bowiem okrągłą dekadę - aż do zakończenia kariery w 2003 roku. Zdobywał z Depor największe sukcesy, cieszył się z mistrzostwa i gry w europejskich pucharach. Praktycznie od początku pobytu w tym właśnie klubie (1994) Donato mógł cieszyć się z hiszpańskiego obywatelstwa. Zaraz też otrzymał powołanie do kadry i zadebiutował meczem z Danią w el. EURO 1996. Potem Javier Clemente zabrał go nawet na ten turniej, ale wystawił go tylko w meczu z Bułgarią (1:1). Wraz z końcem tego turnieju zakończyła się również reprezentacyjna przygoda Donato. Licznik zatrzymał się na 12 meczach i 3 golach. Nie oznacza to, że gracz Depor zakończył grę w piłkę. Wprost przeciwnie. Futbolówkę kopał niemal do czterdziestki! I to jest trzecia rzecz, która mi się z nim kojarzy - że jest staaary. Stary i gruby:) Stary, gruby i ledwo się rusza po boisku. W swoim ostatnim roku zawodowych popisów ważył 83 kg przy 1798 cm wzrostu! Co ciekawe od tego czasu w reprezentacji Hiszpanii zagrało jeszcze tylko trzech innych zawodników o ciemnym kolorze skóry - Catanha, Vicent Engonga i Marcos Senna (więcej o nich tutaj).



Donato i jego debiut w 1994 roku to i tak zamierzchłe czasy dla Włochów. Dla nich taką graniczną datą jest 2001 rok. Wtedy bowiem w squadra azzura wystąpił FABIO LIVERANI (ur. 1976).

Liverani przyszedł na świat w Rzymie jako syn Włocha i Somalijki. Zaczynał jednak od podrzędnych klubików i głośniej o nim zrobiło się dopiero, gdy zaczął dobrze grać dla Peruggi. Jego występy na tyle spodobały się w Rzymie, że Liveraniego zapragnęli mieć u siebie włodarze Lazio. I pojawił się problem. Bo silna frakcja rasistowsko-faszystowska kibiców tego klubu nie życzyło sobie piłkarza o innym kolorze skóry. Koniec końców jednak Liverani do Lazio trafił i grał tam dobrze przez pięć lat (strzelał np. takie gole). Następnie trafił do Fiorentiny, a później do Palermo. Do kadry powołał go Giovanni Trapattoni, który postawił na niego w towarzyskim meczu z RPA. Potem zagrał w jeszcze jednym meczu i nastąpiła przerwa. Dopiero po upływie pięciu lat i dzięki dobrej grze w Lazio, drugą szansę dał mu Roberto Donadoni. Jednak mecz z Chorwacją z 2006 roku okazał się kończącym squadroazzurową przygodą (w sumie 3A). Po Liveranim w kadrze zagrali jeszcze dwaj ciemnoskórzy gracze - Matteo Ferrari i Mario Balotelli.

Niektóre źródła jako praojca ciemnoskórych zawodników z Italii wskazują Miguela Montouriego (1932-1998).

To jeden z oriundi, Argentyńczyk, którego przodkowie ojca wywodzili się z Neapolu. W Squadra Azzura rozegrał 12 meczów (2 gole) w latach 1956-1960.

Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 1.  Francja i Portugalia

Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 2. Niemcy i Anglia

Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 3. Szkocja, Walia, Irlandia i Irlandia Północna

Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 4. Państwa skandynawskie

P.

 
1 , 2 , 3