Futbol jakiego nie znacie. Niepopularności, introwertyczne ciekawostki i rzeczy, które moglibyście wiedzieć o piłce, ale nie wiecie czy chce Wam się o nie spytać. Czterech braci, cztery pióra, cztery wizje.

Za tym blogiem stoją
bracia Nosalowie:

Bartek (1987) - fan Ruuda Gullita, którego pamięta z racji fryzury a nie gry, Leeds Utd, gdy prowadził je David O'Leary i Islandii, którą miał przyjemność objechać; trwające do dziś dzieciństwo spędza na fascynacji strojami piłkarskimi; za najwspanialszy uważa mundial we Francji, a do końca życia nie wybaczy reprezentacji Polski, że nie wyszła z grupy na Euro 2012

Przemek (1984) - przez pół życia próbujący łączyć sport z socjologią i socjologię ze sportem, wplatając w to technologię; jego rejestr Polaków grających za granicą, obcokrajowców grających w Polsce i największych piłkarskich obieżyświatów jest obecnie dwa razy dłuższy niż równik; mundial jego dzieciństwa odbył się w USA

Radek (1978) - jedyny żyjący fan mistrzostw świata Italia 1990 oraz największy kibic Giuseppe "Il Principe la Roma" Gianniniego; kapłan kultu charyzmatycznych rozgrywających z numerem 10 takich jak Gheorghe Hagi i Carlos Valderrama; tęskni za powrotem do świetności polskiego hokeja na lodzie

Sławek (1976) - gdy tylko zamknie oczy widzi Diego Maradonę mijającego rywali w Meksyku, kompendium o tamtych mistrzostwach jest jego piłkarską biblią; kultywuje pamięć o testach do Olimpii Poznań, do której można było się dostać kopiąc piłkę 10 razy w poprzeczkę

Wydawnictwo Kopalnia poprosiło ich o napisanie rozdziału o maluczkich na mistrzostwach świata, a Michał Okoński stwierdził, że czytają ich piłkarscy hipsterzy. Są z tego dumni.

Locations of Site Visitors

czwartek, 02 lutego 2017
Turniej w Spodku. Złote lata i upadek

Przyznam, że to moje bardzo miłe wspomnienie z drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych. Przerwa noworoczna, świąteczna atmosfera w domu, rodzinne lenistwo i... turnieje halowe w Niemczech :) Tak, miało to swój ogromny urok, oglądać tamte klimatyczne rozgrywki, gdzie największe gwiazdy Bundesligi czarowały na parkietach otoczonych bandami. Dodatkowo, w zawodach tych występowali często także piłkarze Widzewa Łódź (dzięki niemieckim koneksjom Andrzeja Grajewskiego), dzięki czemu kolejne imprezy z cyklu śledziło się z wypiekami na twarzy.

Popularność zawodów transmitowanych przez zagraniczne stacje telewizyjne sprawiła, że nad Wisłą także pojawił się pomysł organizacji spektakularnego turnieju halowego. Jak postanowiono tak zrobiono - turniej w katowickim Spodku miał się stać polskim Fussball Hallenmeisterschaft.

19970118_EB_Sport_Cup__Spodek

Pierwsza edycja Spodka odbyła się w styczniu 1995 roku. Oficjalnym sponsorem imprezy został browar EB, od razu też instalując się w nazwie, która w związku z tym brzmieć miała EB Cup. Do udziału zaproszono pięć ekip: Górnika Zabrze, ŁKS, Ruch Chorzów, GKS Katowice, Legia Warszawa. Formuła zakładała jedną grupę, w której gra każdy z każdym. Po zaciętych bojach zwyciężył Górnik Zabrze, który w decydującym spotkaniu zremisował z lokującym się zaraz za nim w tabeli GKS.

Wyniki spotkań wraz ze strzelcami goli znajdziecie tutaj i tutaj. Warto też wspomnieć, że za najlepszego zawodnika uznano Dariusza Kosełą.

Na trybunach siedem tysięcy kibiców (!!!), większość dopingująca GKS, ale także pozostałe drużyn. Mimo to było względnie spokojnie, pomijając jeden incydent.

Pomysł się sprawdził, kibice oczekiwali właśnie takiego wydarzenia. Trzeba było iść za ciosem.

*

Sukces pierwszej edycji sprawił, że EB Cup 1996 był jeszcze bardziej spektakularny. Do boju przystąpiło osiem drużyn podzielonych na dwie grupy: Stal Mielec, Widzew Łódź, Jeziorak Iława i GKS Katowice oraz Ruch Chorzów, ŁKS Łódź, Raków Częstochowa i Górnik Zabrze. Sensacyjnym zwycięzcą turnieju został Raków Częstochowa. Najpierw wygrał swoją grupę, potem po pięknym boju odprawił w półfinale GKS Katowice (3:2), by w finale, po jeszcze bardziej spektakularnych zawodach, pokonać Ruch Chorzów (6:5). Dla częstochowian to jeden z największych sukcesów w historii, którym chwalą się oni na swojej stronie. Co ciekawe, pierwotne zgłoszenie Rakowa do turnieju zostało odrzucone i dopiero po rezygnacji jednej z ekip zaproszono go do udziału.

Najlepszym piłkarzem turnieju został Marek Citko, bramkarzem Ryszard Kołodziejczyk, a strzelcem Damian Galeja. Relacja z turnieju tutaj.

Kibicowsko - pamiętajmy, że "kolorowe lata dziewięćdziesiąte" - turniej także wypadł dość spokojnie. Patrząc z dzisiejszej perspektywy to dość niezwykłe, bo do wielkiej, ale ograniczonej wewnętrznie i zamkniętej przestrzeni wpuszczono 9000 kibiców zantagonizowanych zwykle klubów. Polecam tę relację.

*

Spodek 1997. Pierwsze błyskawice przed przyszłoroczną burzą. Na tym turnieju wystąpiły drużyny GKS-u Katowice, Ruchu Chorzów, Górnika Zabrze, Widzewa Łódź, Rakowa Częstochowa, Odry Wodzisław oraz Lecha Poznań. Wraz z drużynami stawili się także ich fani: 2000 z GKS, 2000 z Ruchu, 1300 z Górnika. Było sporo drobnych zadym i zdecydowanych interwencji policji. Poczytacie o tym tutaj i tutaj. Swoją drogą, zobaczcie w poniższych filmikach jak "obklejona" jest hala kibicami. Oni wręcz wiszą na piłkarzach (a i na sobie nawzajem), uprasowani jak sardynki w puszce.

Piłkarsko turniej stał na bardzo wysokim poziomie. Sporo było ciekawych meczów w grupach, a w półfinałach kibice mogli obejrzeć wyjątkowo emocjonujące starcia. W finale Lech Poznań okazał się lepszy od GKS Katowice (6:3).

Najlepszym piłkarzem i strzelcem turnieju został Jan Furtok, a bramkarzem Marek Matuszek. Wyniki spotkań znajdziecie tutaj.

*

Spodek 1998. Terror, pożoga i śmierć imprezy. Jeden z punktów kulminacyjnych stadionowego chuligaństwa lat dziewięćdziesiątych. Totalna wojna między pseudokibicami podczas katowickiej imprezy stała się ikoniczną wręcz ilustracją kondycji polskich trybun u schyłku wieku. Oto fragment relacji z tamtych wydarzeń (zaczerpnięty stąd):

Na turnieju pojawiły się następujące ekipy: Ruch Chorzów – ok. 2000 osób; GKS Katowice – 1500 osób; Górnik Zabrze – 800 osób; Wisła Kraków - 200 osób (9 Jagiellonia, 3 Śląsk, 2 Lechia); GKS Tychy + ŁKS – 150 osób; Lech Poznań - 80 osób ( niewpuszczeni na halę przez brak wcześniejszego zamówienia biletów); Raków Częstochowa – 70 osób; Odra Wodzisław – 40 osób. Ponadto na sektorach Wisły obecne było Zagłębie Sosnowiec (15) a z Ruchem zasiadło 9 fanów Widzewa. Rozmieszczenie fanów na trybunach wyglądało następująco: Odra – Raków - Ruch - GKS - Górnik – Wisła a na dolnej kondygnacji tysko-łódzka koalicja. Lech podobno miał być między Rakowem a Ruchem.

Pierwsze zamieszki zaczęły się już przed wejściem do hali, a pierwsza bijatyka na trybunach miała miejsce przed rozpoczęciem pierwszego meczu. Na turnieju zgromadziło się blisko 7 tysięcy kibiców, na 7 zorganizowanych grup kibiców, 6 prowadziła między sobą regularną bitwę. W Spodku czuwało 300 ochroniarzy z chorzowskiej firmy Fosa. Stracili jednak kontrolę już podczas pierwszej bitwy kibiców GKS i Górnika. Tłum obrzucał się krzesełkami. Przeciwników zrzucano z wysokości kilku metrów na niższe sektory.

W trosce o własne zdrowie, z turnieju wycofała się drużyna Lecha Poznań, a inne drużyny były o krok od podjęcia identycznej decyzji. Organizatorzy próbowali wszelkimi sposobami załagodzić sytuację. Nie dały skutku wypowiedzi kapitanów drużyn, sędziów i oficjeli. Dopiero przemówienia "wysłanników" wszystkich obecnych w Spodku grup kibiców, przywróciły spokój na trybunach.

Ochroniarze znosili pokrwawionych ludzi do centrum prasowego. Sanitariusze opatrzyli ponad stu rannych, 47 zabrało pogotowie, pięciu hospitalizowano. Zniszczono tysiąc krzeseł i 14 szyb. Do Spodka wkroczyło 88 policjantów, którzy jednak nie wdawali się w bójki z kibicami. Mówiono, że nie chcieli prowokować kibiców, pamiętając o wydarzeniach słupskich. Raniono dwóch funkcjonariuszy. Zatrzymano jednego chuligana, który na ulicy zaatakował policjanta koszem na śmieci.

W sieci można znaleźć więcej kibolskich relacji ze spodkowych zamieszek, ja odsyłam przede wszystkim tutaj. Poza tym sporo jest również nagrań wideo - np. tutaj, tutaj i tutaj. Tutaj z kolei relacja prasowa.

Na tym tle zupełnie nieistotny jest sportowy wymiar wydarzenia. O ile mecze grupy A udało się jeszcze rozegrać "normalnie", o tyle grupa B już nie miała takiego komfortu. Jak już wspomniano Lech Poznań w ogóle wycofał się z turnieju, a w półfinale zagrały Wisła Kraków z Odrą Wodzisław (2:2 k. 5:6) i Ruch Chorzów z GKS-em Katowice (1:1 k. 1:2). W finale Odra wygrała z GKS po rzutach karnych (4:4 k. 3:4).

Wybrane wyniki turnieju znajdziecie tutaj.

*

Wszyscy wiedzieli, że wydarzenia z 1998 roku oznaczają w zasadzie śmierć turnieju. Zbyt mocno ludziom utkwił w głowach obraz osób lecących z trybun, wyrywanych krzesełek, okładania się pałkami, bitwy z policją. Nie było szans, żeby wrócić do punktu zero i zacząć imprezę od nowa. Ale...

... Mało kto o tym pamięta (ja też o tym nie pamiętałem), lecz rok później, w styczniu 1999 roku odbyła się kolejna edycja "Spodka". O wiele mniejsza, o wiele mniej spektakularna, o wiele mniej medialna, bez Ruchu Chorzów. Wystąpiły drużyny następujące drużyny: Ruch Radzionków, Widzew Łódź, Górnik Zabrze, GKS Katowice, Odra Wodzisław, GKS Bełchatów oraz czeskie Slezsky Opawa i FK Teplice. W finale wygrały Cidry pokonując GKS Katowice 3:2. Wybrane wyniki tutaj.

Z czasem okazało się jednak, że to epitafium dla katowickiego turnieju, lub - jak kto woli - respiracja trupa. Choć jeszcze kilkukrotnie przymierzano się do organizacji "piłkarskiego Spodka", to nigdy nie doszedł już on do skutku.

*

Krótka, ale intensywna historia turnieju w Spodku to dla mnie fascynujący przykład potransformacyjnych paradoksów lat dziewięćdziesiątych. Zachodnia idea (biznesowa, bo oparta na chęci generowania zysków z futbolu również zimą, ale i festiwalowa, wręcz biesiadna, dająca rozrywkę całym rodzinom) spotkała się z ówczesną bolesną rzeczywistością polskich trybun - pozbawioną jakichkolwiek polityki bezpieczeństwa i opartą na fanatyzmie, antagonizmach oraz publicznej przemocy. To chyba musiało tak się skończyć (?).

P.

wtorek, 31 stycznia 2017
Co czytać o futbolu w Afryce?

Korzystając z przerwy w Pucharze Narodów Afryki warto sięgnąć po dwie - niemłode już - książki adresowane do każdego fana futbolu z Czarnego Lądu.

Pierwsza to "Feet of the Chameleon. The story of African Football" Iana Hawkeya.

51lPIvnTPdL._SX303_BO1,204,203,200_

We wnikliwy, ale i przystępny sposób autor opisuje w niej mechanizmy pojawiania się piłki nożnej w Afryce, jej rozwoju i stopniowej dominacji na płaszczyźnie innych sportów. Przywołując historię znanych, ale i nieco mniej popularnych postaci Hawkey zwraca uwagę na kluczowe fenomeny afrykańskiego futbolu - postkolonialną spuściznę, rytualizm, plemienność, dążenia emancypacyjne i uwikłanie polityczne. Skupia się także na afrykańskich występach w MŚ oraz na poszczególnych edycjach PNA (te fragmenty w moim odczuciu mają zdecydowanie najmniej polotu). To opowieść o wielu krajach i wielu imprezach, ale także o Afryce jako całości.

Tutaj można przeczytać recenzję książki z "The Independent". Ja polecam, warto.

Druga zaś to "Africa United" Steve'a Bloomfielda.

i-africa-united-how-football-explains-africa-steve-bloomfield

O popularności tej książki niech świadczy fakt, że doczekała się kilku już wznowień. Być może jej siłą pozostaje prosty i czytelny klucz. W dziesięciu rozdziałach opisanych jest trzynaście krajów i ich futbolowych przypadków: Egipt, Sudan i Czad, Somalia, Kenia, Rwanda i DR Konga, Nigeria, Wybrzeże Kości Słoniowej, Sierra Leona i Liberia, Zimbabwe oraz RPA.

To zdecydowanie książka reporterska, trochę w sumie też podróżnicza. Autor odwiedza opisywane państwa, w każdym rozmawia z lokalsami o futbolu, przywołuje wydarzenia, które go spotkały. Taka konwencja nadaje tekstowi płynności i codziennego szelestu, ale zarazem pozbawia go nieco szerszej optyki oraz głębszego spojrzenia. To fajna (naprawdę interesująca!) podróżnicza gawęda, wzbogacona o historyczny kontekst i liczne anegdoty z przeszłości. Dobrze się to czyta i sporo można się dowiedzieć, bez pretensji jednak do socjologicznych, kulturoznawczych czy politologicznych wniosków. I tutaj też recenzja z "I" do wglądu.

To jeszcze przy okazji, jak już się zrobiło tak nostalgicznie, to na zakończenie polecamy przeglądy najpiękniejszych bramek z poprzednich Pucharów Narodów Afryki.

PNA 2015 - tutaj i tutaj (best moments)

PNA 2013 - tutaj

PNA 2012 - tutaj

PNA 2010 - tutaj

PNA 2008 - tutaj

PNA 2006 - tutaj

PNA 2000 - tutaj

Niektóre trafienia to prawdziwe perełki. Enjoy!

P.

poniedziałek, 30 stycznia 2017
Puchar Narodów Afryki 2017. Szamani w akcji: gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka

afcon

Ta myśl chodziła za mną od dawna, ale na Pucharze Narodów Afryki wybrzmiewa z siłą dęcia w wuwuzelę. Parafrazując znane stwierdzenie Jonathana Wilsona, że gole są przeceniane, będę się upierał: strzały w słupek i w poprzeczkę są niedoceniane. Pamięta się nieliczne z nich, jak - tam dośrodkowanie już na pole karne, wprost na głowy Brazylijczyków, tuż przed pole karne, Karaś, bomba i poprzeczka z czołówki magazynu Gol. A przecież mówimy o sytuacjach, gdy od gola dzielą centymetry. Historia futbolu, a już na pewno historia Pucharu Narodów Afryki 2017 mogła wyglądać zupełnie inaczej, gdyby piłka te kilka razy trafiła nie w aluminium, a do siatki.

O słynnych rzutach karnych (pozdrawiamy Sadio Mane za strzał w konkursie Senegal - Kamerun), Henryku Kasperczaku i znajomych półfinalistach z polskiej ligi (przy okazji: Burkina Faso też miała swoją poprzeczkę między golem Bance a Nakoulmy) innym razem. Teraz weźmy za motto słowa piosenki Kazika - Plamy na słońcu:

Gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka

Gdyby się nie przewrócił, byłaby rzecz wielka

Gdyby - to najczęstsze słowo polskie.

Gdyby nie słupek, Demokratyczna Republika Konga już w siódmej minucie prowadziłaby w ćwierćfinale z Ghaną. Inaczej - gdyby w miejscu Mbokaniego był średnio rozgarnięty przedszkolak, byłoby 1:0. Kapitan reprezentacji DRK chybił haniebnie. Ale słowa Kazika przydają nam się też dalej, bo z sobie wiadomych powodów Lomalisa przewrócił - co prawda nie się, a Atsu. Ale że zrobił to w polu karnym, zwycięską jedenastkę wykorzystał Andre Ayew. Tu mamy braterski akcent, bo wcześniej trafił Jordan Ayew, a ten festiwal rodzeństwa przedzielił pięknym uderzeniem Mpoku i naszą ulubioną cieszynką bramkarz Matampi. A wszystko to w kwadrans!

Gdyby nie poprzeczka, Mbark Mboussoufa byłby bohaterem Maroka, bo jego strzał niechybnie dałby zwycięstwo nad średnim tego dnia Egiptem. A tak, na trzy minuty przed końcem meczu cieszono się pod piramidami.

Mboussoufa strzały w poprzeczkę wręcz kolekcjonuje, bo ma też jeden na koncie ze spotkania z Wybrzeżem Kości Słoniowej.


D.R. Congo 1 - 0 Morocco Goal and Short... przez GoalReplay

Równie mocno musi sobie pluć w brodę Denis Bouanga z Gabonu - o ile strzał w poprzeczkę przy 0:0 z Burkina Faso (skończyło się 1:1) to temat, który można było jeszcze nadrobić...


Denis Bouanga hits the crossbar for Gabon vs... przez GoalReplay

to przecież ten sam gość obił słupek w 94. minucie ostatniego meczu gospodarzy z Kamerunem. Strzał, który zamiast euforii dał Gabończykom rozpacz.

Gdyby nie słupek najpiękniejszego gola turnieju miałby na koncie Khama Billiat z Zimbabwe (przy 0:0 z Algierią),

a gdyby nie poprzeczka - do kącika rzutów wolnych trafiłby Marokańczyk Fajr (przy 0:0 z Wybrzeżem Kości Słoniowej)


Morocco 1 - 0 Ivory Coast All Goals and Short... przez GoalReplay

zaś Senegalczycy wspominaliby strzał, który oddał Ismailla Sarr (przy 2:0 Senegalu z Tunezją).

Zresztą, we wspominanym meczu z Zimbabwe tę samą poprzeczkę obił Algierczyk Bensebaini, a krótko potem obrońca Muroiwa. Byłby to pierwszy jaki kojarzę samobój strzelony kolanem, po przelobowaniu bramkarza.


Algeria 2 - 2 Zimbabwe All Goals and Highlights... przez GoalReplay

Podobnego fuksa miał też Kara Mbodji w tymże meczu Senegal - Tunezja (przy 2:0).


Tunisia 0 - 2 Senegal All Goals and Highlights... przez GoalReplay

a kolejny raz słupek stanął na drodze Tunezyjczykom (konkretnie - Khenissiemu) wtedy, gdy chcieli do pięciu wyśrubować rekordową jak na ten turniej liczbę goli w meczu z Zimbabwe.

Wszystko wskazuje na to, że szamani na Pucharze Narodów Afryki 2017 walkę na czary i amulety broniące bramek przenieśli na mistrzowski poziom. Czekamy więc już tylko na podobny kunszt u piłkarzy.

B.

piątek, 27 stycznia 2017
Puchar Narodów Afryki 2017. 10 mgnień finału fazy grupowej

Gwiazda: Junior Kabananga

kabanangaJunior Kabananga i jego fryzura nie pozwalają o sobie zapomnieć. Atakujący DR Konga w każdym meczu fazy grupowej strzelał gola, a jeśli zastanawiacie się, gdzie już widzieliście tego gościa, to - niektórym może być trudno uwierzyć - była to Liga Mistrzów 2015/2016 i Liga Europejska 2016/2017. W dwunastu meczach obu tych rozgrywek dla FK Astana zdobył jednego, mocno absurdalnego gola przeciw Olympiakosowi Pireus. Syn starego Kabanangi do Kazachstanu trafił przez Turcję (Karabukspor) i przede wszystkim Belgię. Zaczynał w Anderlechcie (jeden gol w pięciu ligowych meczach), potem był Germinal Beerschot, Roeselare i Cercle Brugge.

Mistrzowie Afryki od ściany do ściany

Brak zwycięstwa, brak awansu do ćwierćfinału i tylko dwa punkty to żałosny dorobek Wybrzeża Kości Słoniowej na Pucharze Narodów Afryki 2017. Jeśli spojrzymy na mistrzostwa Czarnego Lądu z XXI wieku, to okaże się, że bardzo często mistrzowie Afryki na kolejnym turnieju albo prezentowali się wybornie i bronili tytułu (Egipt i Kamerun), albo kończyli tak żałośnie jak WKS (a w skrajnych przypadkach do turnieju w ogóle nie wchodzili!). Tylko w dwóch na dziewięć ostatnich turniejów obrońca tytułu dobrze zaprezentował się w grupie, by polec w fazie pucharowej. Dwa razy były to porażki w ćwierćfinale, ani razu w półfinale i w finale.

Wybrzeże Kości Słoniowej - zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2015 -> 2 pkt i brak awansu do ćwierćfinału Pucharu Narodów Afryki 2017

Nigeria - zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2013 -> bez awansu do Pucharu Narodów Afryki 2015 (w grupie lepsze RPA i Kongo)

Zambia - zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2012 -> 3 pkt po trzech remisach i brak awansu do ćwierćfinału Pucharu Narodów Afryki

Egipt - zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2010 -> bez awansu do Pucharu Narodów Afryki 2012 (ostatnie miejsce w grupie eliminacyjnej za Nigrem, RPA i Sierra Leone!)

Egipt - zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2008 -> zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2010

Egipt - zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2006 -> zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2008

Tunezja - zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2004 -> 6 pkt, awans z grupy i odpadnięcie w ćwierćfinale Pucharu Narodów Afryki 2006 po rzutach karnych z Nigerią

Kamerun - zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2002 -> 5 pkt i odpadnięcie w ćwierćfinale Pucharu Narodów Afryki 2004 z Nigerią

Kamerun - zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2000 -> zdobywca Pucharu Narodów Afryki 2002

Rachid Alioui wyrzuca Wybrzeże Kości Słoniowej

Wybrzeże nie pokazało niczego, by było żal jego odpadnięcia. A pogrążył je ten oto piękny strzał Marokańczyka grającego w Nimes, wcześniej miotającego się między pierwszą drużyną a rezerwami Guingamp. Proszę Państwa, Rachid Alioui!

Powrót Afryki Północnej do gry o medale Pucharu Narodów Afryki

Przed nami dopiero ćwierćfinały, ale już wiadomo, że w półfinale, pierwszy raz od Pucharu Narodów Afryki 2010, znajdzie się przedstawiciel Afryki Północnej. Maroko zagra bowiem w 1/4 finału z Egiptem. Mało tego, zwycięzca tego meczu gra z lepszym w parze Burkina Faso - Tunezja, więc jeśli awans wywalczy ekipa Henryka Kasperczaka, to Afryka Północna będzie miała swoich ludzi w finale.

Msakni, Msakni, Msakni!

Youssef Msakni był przez nas opiewany i na tym blogu, i na Zczuba.pl już pięć lat temu, ale na tym turnieju znów daje powodu do bicia braw. Ot, choćby taka krotochwila.

Tunezja z rozmachem

Tunezja Henryka Kasperczaka w meczu z Zimbabwe zagrała z rozmachem niespotykanym do tej pory na Pucharze Narodów Afryki 2017. Do przerwy było 4:1 (najlepsza akcja z golem na 2:0, oczywiście, Msakniego), skończyło się 4:2, a to oznacza mecz z największą liczbą goli na turnieju.


Tunisia 4-2 Zimbabwe All Goals and Highlights... przez algNoket

Uwaga na DR Konga

Najrówniej i najśmielej w całym turnieju poczyna sobie chyba jednak Demokratyczna Republika Konga. Nasz, hm, europejski (?) punkt widzenia, patrzący na ekipy z Afryki mocno z perspektywy ostatnich mistrzostw świata, zawsze z pewną rezerwą odnosi się do tych ekip, które na mundialowych salonach nie goszczą. Na DRK patrzy się jednak z przyjemnością i coraz śmielej zaczyna się do tej ekipy pchać określenie faworyt turnieju. O awans na mundial w Rosji bije się z Tunezją. Obie ekipy wygrały do tej pory z Gwineą i Libią, więc o wszystkim zadecydują bezpośrednie starcia.

Mo Salah w kąciku rzutów wolnych

Mocno i wystarczająco precyzyjnie strzelił z rzutu wolnego Mo Salah, by zapewnić Egiptowi minimalną wygraną z Ghaną i pierwsze miejsce w grupie. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że dobry fachowiec w bramce dałby radę. Ale też takich w Afryce zdecydowanie brakuje.

Gyan i ćwierćfinały ze znakiem zapytania

Asamoah Gyan kuśtykając opuścił boisko w meczu z Egiptem i jego dalsza gra w turnieju jest niewiadomą, a jak świetnie wiemy, Gyan równa się Ghana, tak jak Alan Alborn równa się Anchorage, Alaska i Ameryka. Według bukmacherów Ghana jest faworytem w ćwierćfinale z DRK, Senegal z Kamerunem, Egipt z Marokiem, a Tunezja z Burkiną Faso.

I pewnie właśnie dlatego należy obstawiać dokładnie na odwrót.

Algieria kolejnym mundialowiczem, który zawiódł

Jeszcze jeden mały - ok, tak naprawdę duży - przegląd: nawet jeśli afrykańskie ekipy na ostatnich mundialach grały żałośnie, to na dwóch kolejnych Pucharach Narodów Afryki najczęściej trzymały fason. Tym większy zawód sprawiła Algieria, która przecież na brazylijskim czempionacie wrażenie zrobiła świetne, kibicowały jej nawet znajome jeże pigmejskie. Mahrez pobłyszczał z Zimbabwe, ale dwa kolejne mecze może wpisać do Księgi Wielkich przykrości.

Algieria

MŚ 2014: 4 pkt i awans (1:2 z Niemcami w 1/8 finału)

PNA 2015: 6 pkt i awans, ćwierćfinał

PNA 2017: grupa, 2 pkt

***

MŚ 2010: 1 pkt, grupa

PNA 2012: poza turniejem

PNA 2013: 1 pkt, grupa

Nigeria

MŚ 2014: 4 pkt i awans (0:2 z Francją w 1/8 finału)

PNA 2015: poza turniejem

PNA 2017: poza turniejem

***

MŚ 2010: 1 pkt, grupa

PNA 2012: poza turniejem

PNA 2013: 5 pkt i awans, mistrz

***

MŚ 2002: 1 pkt, grupa

PNA 2004: 6 pkt i awans, półfinał

PNA 2006: 9 pkt i awans, półfinał

Wybrzeże Kości Słoniowej

MŚ 2014: 3 pkt, grupa

PNA 2015: mistrz

PNA 2017: grupa, 2 pkt

***

MŚ 2010: 4 pkt, grupa

PNA 2012: 9 pkt i finał

PNA 2013: 7 pkt i awans, ćwierćfinał

***

MŚ 2006: 3 pkt, grupa

PNA 2008: 9 pkt i awans, półfinał

PNA 2010: 4 pkt i awans, ćwierćfinał

Ghana

MŚ 2014: 1 pkt (ale za to z Niemcami!)

PNA 2015: 6 pkt i awans, finał

PNA 2017: 6 pkt, i awans

***

MŚ 2010: 4 pkt (ćwierćfinał!)

PNA 2012: 7 pkt, półfinał

PNA 2013: 7 pkt i awans, półfinał

***

MŚ 2006: 6 pkt awans (1/8 finału z Brazylią)

PNA 2008: 9 pkt i awans, półfinał

PNA 2010: 3 pkt i awans, finał

Kamerun

MŚ 2014: 0 pkt, grupa

PNA 2015: 2 pkt, grupa

PNA 2017: 5 pkt, awans

***

MŚ 2010: 0 pkt

PNA 2012: poza turniejem

PNA 2013: poza turniejem

***

MŚ 2002: 4 pkt, grupa

PNA 2004: 5 pkt i awans, ćwierćfinał

PNA 2006: 9 pkt i awans, ćwierćfinał

***

RPA

MŚ 2010: 4 pkt, grupa

PNA 2012: 4 pkt, grupa

PNA 2013: 5 pkt i awans, ćwierćfinał

***

MŚ 2002: 4 pkt bez awansu

PNA 2004: 4 pkt, grupa

PNA 2006: 0 pkt, grupa

Angola

MŚ 2006: 2 pkt, grupa

PNA 2008:5 pkt i awans, ćwierćfinał

PNA 2010: 5 pkt i awans, ćwierćfinał

Tunezja

MŚ 2006: 1 pkt, grupa

PNA 2008:5 pkt i awans, ćwierćfinał

PNA 2010: 3 pkt, grupa

***

MŚ 2002: 1 pkt, grupa

PNA 2004: 7 pkt i awans, mistrz

PNA 2006: 6 pkt i awans, ćwierćfinał

Togo

MŚ 2006: 0 pkt, grupa

PNA 2008: poza turniejem

PNA 2010: wycofało się

Senegal

MŚ 2002: 5 pkt i awans, ćwierćfinał

PNA 2004: 5 pkt i awans, ćwierćfinał

PNA 2006: 3 pkt i awans, półfinał

B.

poniedziałek, 23 stycznia 2017
Puchar Narodów Afryki 2017. Mgnienia drugiej kolejki i 1/4 trzeciej

Łzy

Gabon, 2012 rok, Puchar Narodów Afryki. Gospodarze (wraz z Gwineą Równikową) bardzo szybko zaczęli realizować oczekiwania własnych kibiców. Gabończycy z gracją opukiwali kolejnych rywali (2:0 z Nigrem, 3:2 z Maroko, 1:0 z Tunezją), a popisy reprezentacji oklaskiwała prezydencka para.

Gabon, 2017 rok, Puchar Narodów Afryki. W pierwszej kolejce wiktoria uciekła w ostatniej minucie (1:1 z Gwineą Bissau), potem nie pojawiła się mimo ostrzału tunezyjskiej bramki (1:1), a w ostatniej kolejce nie udało się wyszarpać zwycięstwa Kamerunowi (0:0). A gdyby Aubameyang trafił do pustej bramki, gdyby świetnie między słupkami nie spisywał się Joseph Ondoa z trzecioligowego hiszpańskiego Pobla de Mafumet...

Gdyby... Gabon odpada, koniec marzeń, zostały tylko łzy.

aubameyang

Spoceni wielcy

Zresztą niepewna na razie jest sytuacja również innych afrykańskich gigantów. Gdyby teraz rozstrzygać o awansie, to poza burtą znalazłby się nie tylko Gabon, ale też Algieria i Wybrzeże Kości Słoniowej.

(Nieposkromione) Lwy Terangi i ich treser

Żadna z ekip nie wywarła tak dobrego wrażenia jak drużyna Senegalu. Po pięknych MŚ 2002 i srebrnym medalu PNA 2002 wydawało się, że Lwy Terangi na lata umoszczą się na szczycie afrykańskiej piłki. Tymczasem balonik pękł zanim kibice zdążyli się obejrzeć. Na kolejny awans na mundial fani Senegalu cały czas czekają (!). A urobek na PNA? Oto on: 2004 - 1/4 finału, 2006 - 4. miejsce, 2008 - faza grupowa, 2010 - brak awansu (!), 2012 - faza grupowa, 2013 - brak awansu (!), 2015 - faza grupowa. Podsumowując - żenada.

Teraz wygląda to wszystko bardzo sensownie. Aliou Cisse, były reprezentant Senegalu, jakoś dogadał się ze swoimi podopiecznymi i tworzą oni naprawdę zgraną szajkę. W ofensywie prym wiedzie rewelacyjny Sadio Mane z Liverpoolu, a wspierają go Diao Keita z Lazio i Mame Diouf ze Stoke City. Do tego mocny środek pola, zwarta defensywa i dobrze broniący Abdoulaye Diallo. Moim zdaniem chłopaki mają szansę na medal.

Dzik

W reprezentacji Burkina Faso błysnął "nasz" Prezes. W spotkaniu Gabonu z Burkina Faso (1:1) Nakoulma  poszedł jak dzik w gęstwinę do piłki wybitej z własnego pola karnego. Biegł przez pół boiska, po drodze sprytnie oszukał obrońcę, później nie dał się przepchnąć przez deptających mu po piętach pozostałych defensorów i wepchnął piłkę do bramki.

Z kolei w decydującym meczu z Gwineą Bissau (2:0) najpierw dobił piłkę, która jak później się okazało i tak już przekroczyła linię bramki, a później asystował przy trafieniu kolegi.

W ogóle w drugiej kolejce padło kilka goli po rajdach przez pół boiska (Piquetti z Gwinei Bissau) oraz wykopach i dzikich pościgach przez pół boiska (gol dla Togo, karny dla Gabonu i Tunezji).

D-Minimalizm

1:0 i 1:0 - oto wyniki Ghany. 0:0 i 1:0 - oto wyniki Egiptu. Łączny urobek grupy D to cztery mecze i trzy gole. Pycha.

Swoją drogą patrząc na mecze Ghany nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to obecnie zdecydowanie najstabilniejsza, najbardziej wyrachowana i najbardziej europejska z afrykańskich reprezentacji. Z wyjątkiem trzeciego bramkarza, Avram Grant zabrał na PNA 2017 wyłącznie "zagranicznych graczy", a aż 17 z nich gra w Europie.

Ręka Renarda

Znowu daje o sobie znać trenerska ręka Herve'a Renarda. Przypomnijmy - ten Francuz w 2012 roku triumfował z reprezentacją Zambii, a trzy lata później z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Już wtedy został pierwszym w historii szkoleniowcem, który sięgał po złoto PNA z dwiema różnymi ekipami. Na toczącym się turnieju Renard prowadzi Maroko. Choć w pierwszym spotkaniu poniósł porażkę z DR Konga, to w drugim meczu efektownie ograł Togo 3:1.

Gdzie numer 10?

Swoją drogą - zauważyliście, że w kadrze Maroko żaden zawodnik nie ma numeru 10? To efekt wypadnięcia ze składu Younesa Belhandy. Zastępujący go Fyacal Rherras nie dostał dziesiątki, ale nr 24 (choć w niektórych zestawieniach to właśnie on figuruje z "10").

Kabanaga!

Jeśli miałbym wskazać jednego afrykańskiego no-name'a, który objawił się na tym turnieju to jest to zdecydowanie Junior Kabanaga z DR Konga. To ruchliwy, szybki i skuteczny zawodnik, który w przeszłości występował w belgijskiej ekstraklasie, a ostatnio eksploruje futbolowe rubieże występując w FK Astana. Kongijczyk w obu spotkaniach trafiał do siatki i pokazał się z bardzo dobrej strony. Na razie bodaj największa kariera turnieju.

Tradycyjny wolny

Dobra tradycja pięknych goli z wolnego została podtrzymana. Tym razem pięknie przymierzył Henri Saivet z Senegalu.

P.