Futbol jakiego nie znacie. Niepopularności, introwertyczne ciekawostki i rzeczy, które moglibyście wiedzieć o piłce, ale nie wiecie czy chce Wam się o nie spytać. Czterech braci, cztery pióra, cztery wizje.

Za tym blogiem stoją
bracia Nosalowie:

Bartek (1987) - fan Ruuda Gullita, którego pamięta z racji fryzury a nie gry, Leeds Utd, gdy prowadził je David O'Leary i Islandii, którą miał przyjemność objechać; trwające do dziś dzieciństwo spędza na fascynacji strojami piłkarskimi; za najwspanialszy uważa mundial we Francji, a do końca życia nie wybaczy reprezentacji Polski, że nie wyszła z grupy na Euro 2012

Przemek (1984) - przez pół życia próbujący łączyć sport z socjologią i socjologię ze sportem, wplatając w to technologię; jego rejestr Polaków grających za granicą, obcokrajowców grających w Polsce i największych piłkarskich obieżyświatów jest obecnie dwa razy dłuższy niż równik; mundial jego dzieciństwa odbył się w USA

Radek (1978) - jedyny żyjący fan mistrzostw świata Italia 1990 oraz największy kibic Giuseppe "Il Principe la Roma" Gianniniego; kapłan kultu charyzmatycznych rozgrywających z numerem 10 takich jak Gheorghe Hagi i Carlos Valderrama; tęskni za powrotem do świetności polskiego hokeja na lodzie

Sławek (1976) - gdy tylko zamknie oczy widzi Diego Maradonę mijającego rywali w Meksyku, kompendium o tamtych mistrzostwach jest jego piłkarską biblią; kultywuje pamięć o testach do Olimpii Poznań, do której można było się dostać kopiąc piłkę 10 razy w poprzeczkę

Wydawnictwo Kopalnia poprosiło ich o napisanie rozdziału o maluczkich na mistrzostwach świata, a Michał Okoński stwierdził, że czytają ich piłkarscy hipsterzy. Są z tego dumni.

Locations of Site Visitors

środa, 12 kwietnia 2017
Norman Mapeza - od Sokoła Pniewy, przez Galatasaray, do selekcjonera Zimbabwe

mapeza_sokol

Po zwolnieniu Henryka Kasperczaka z pracy selekcjonera reprezentacji Tunezji można było usłyszeć, że oto straciliśmy swojego ostatniego człowieka na trenerskim stołku w Afryce. To nie do końca tak, bo już po Pucharze Narodów Afryki, a jeszcze przed ostatecznym pogonieniem Kasperczaka z Tunezji, selekcjonerem reprezentacji Zimbabwe został Norman Mapeza, w sezonie 1993/1994 występujący w Pniewach, po wyjeździe z których od razu zagrał w Lidze Mistrzów. Jako nowy selekcjoner Zimbabwe zadebiutował bezbramkowym remisem z Zambią, a skoro 12 kwietnia to dzień jego urodzin, tym bardziej jest okazja do przypomnienia jego historii.

Mapeza z Pniew do Galatasaray i nieudany powrót do Groclinu. Majstersztyk i niewypał

Do Polski sprowadził go, oczywiście, Wiesław Grabowski, menedżer swego czasu hurtowo podsyłający afrykańskich piłkarzy nad Wisłę. Mapeza zwykł nazywać Grabowskiego swoim przyjacielem, a w rozmowie z Dziennikiem w 2007 wśród swoich najbliższych kolegów z Pniew wymienia Tomka Rząsę "bo mówił po angielsku i pomagał mi wprowadzić się do drużyny, ale także Zenona Burzawę, Tomka Kosa, Daniela Dylusia, fajnym facetem był bramkarz Płaczek (Dariusz Płaczkiewicz - przyp. red.)". Dziesięć lat temu pamiętał jeszcze kilka polskich zwrotów, takich jak "przepraszam", "dziękuję", "zimno", "gorąco", "podaj piłkę". Jak byłoby teraz, przekonalibyśmy się chyba tylko wtedy, gdyby Polska zagrała towarzysko z Zimbabwe (swoją drogą to dziwne, że nie doszło do takiego spotkania, gdy selekcjonerem był sam Grabowski).

Na stronie legia.net Mapezę wspominał trener Adam Topolski: - Pamiętam zwłaszcza Mapezę. Był czarny, nie nadawał się do gry w środku pola. Ale nie dlatego, że brakowało mu umiejętności. Po prostu koledzy z drużyny nie chcieli mu podawać. Takie były czasy. Przesunąłem go do obrony, gdzie stopował najlepszych napastników, a po odbiorze mógł sam rozgrywać. Potem zrobił karierę w tureckim Galatasaray. W innych klubach wystarczyło pozmieniać niektórych chłopakom pozycje i poświęcić im trochę czasu. Tak było chociażby z Żurawskim, który dopiero u mnie zaczął grać w ataku, bo wcześniej był prawym pomocnikiem.

Sama Legia reprezentanta Zimbabwe nawet chciała u siebie, dowodem notka z Gazety Wyborczej z 29 czerwca 1994 roku: "Warszawska Legia zainteresowana jest pozyskaniem trzech piłkarzy Tygodnika Miliardera Pniewy. Chodzi o Normana Mapezę, Tomasza Rząsę i Piotra Kasperskiego". Zainteresowanie klubu ze stolicy Mapezą można łączyć z meczem z końca sezonu, w którym Legia wygrała z Tygodnikiem Miliarder aż 5:0, ale trudno łączyć z postawą piłkarza w tym spotkaniu. Jak widać na skrócie, Radosław Michalski i Wojciech Kowalczyk zrobili z chłopaka wiatrak.

Goście ze Stambułu musieli widzieć bardziej udane mecze Mapezy (w sumie zagrał ich w ekstraklasie 26), bo handlującemu piłkarzami Sokoła biznesmenowi Krzysztofowi Sieji (formalnie Opałowi Lubosz) zapłacili za piłkarza 500 tys. dolarów.

Dwadzieścia lat później, latem 2004 roku, po wielu latach gry w Turcji i epizodzie w Austrii, Norman Mapeza był testowany przez Groclin Dyskobolię Grodzisk Wlkp. W zespole trenera Dusana Radolsky’ego i menedżera Jerzego Kopy był próbowany w sparingu z Metalurgiem Donieck, sprawa wydawała się dopięta na ostatni guzik, ale do transferu czegoś zabrakło. - Wszystko szło super, ale nie dogadałem się z prezesem klubu - tłumaczył Norman Mapeza w Dzienniku.

Galatasaray z Mapezą w Lidze Mistrzów

Paweł Muzyka pisał na Weszło, że o Normanie Mapezie w Turcji długo opowiadano anegdotę: "Jak tylko pojawił się w Stambule, by zawrzeć umowę, działacze Galaty zaproponowali, że klub wynajmie mu samochód. Mapeza zareagował jednak zdziwieniem. - Samochód, dla mnie? Nie chcę. Mnie wystarczy rower”. Do dwóch kółek mógł być przyzwyczajony z pobytu w Pniewach.

Nie mógł być za to przyzwyczajony do sław, z jakimi przyszło mu się mierzyć w pierwszym (i jedynym) sezonie gry dla Galatasaray: Romario, Stoiczkow, Koeman, Guardiola, Bakero, Schmeichel, Giggs, Hughes, Ravelli. Zresztą, szatnię dzielił z późniejszym atakiem reprezentacji Turcji na Euro 2000 (Hakan Sukur - Arif Erdem) oraz legendą Szwajcarii (Kubilay Turkyilmaz).

W Lidze Mistrzów dla Galaty Norman Mapeza zagrał w pięciu meczach:

- FC Barcelona - Galatasaray 2:1,

- Galatasaray - Manchester United 0:0,

- IFK Goeteborg - Galatasaray 1:0,

- Galatasaray - IFK Goeteborg 0:1,

- Galatasaray - FC Barcelona 2:1.

Zarówno tych wyników, jak i swojej gry, Mapeza absolutnie nie musi się wstydzić. Co prawda na YouTube najwięcej wyświetleń ma nieudany rzut wolny Mapezy z tego ostatniego meczu, ale dłuższa analiza skrótów pokazuje, że dobrze wyprowadzał akcje, świetnie podłączał się do ataków i często próbował strzałów z dystansu. Jedyne dwa gole dla Galaty zdobył w prestiżowych derbach Stambułu z Besiktasem. To wszystko do obejrzenia na zmontowanym na tę okazję filmiku.

Ile prawdy jest w opowieści o zainteresowaniu nim ze strony FC Barcelona, tego się nie dowiemy. „Szkoda, że nie wyszło. Barcelona chciała mnie kupić po meczu z Galatasaray w Lidze Mistrzów, kiedy zagrałem naprawdę nieźle. Niestety, Turcy postawili zaporową cenę” - mówił Mapeza Dziennikowi. W meczach z Dumą Katalonii faktycznie był bardzo aktywny, powinien strzelić co najmniej jednego gola, ale jego dalsza kariera w Turcji pokazuje, że jego umiejętności jednak nie mogły wystarczyć do zatrudnienia na Camp Nou. Dużo wiarygodniejsza jest druga jego transferowa opowieść, o próbie podbicia Anglii. Jeszcze jeden fragment z Dziennika:

- Były jeszcze szanse w Anglii. W Sunderlandzie gwarantowali panu kontrakt za 20 tysięcy funtów tygodniowo, a pan wolał testy w Arsenalu.

- Suma, którą pan wymienia, jest przesadzona. Gra w Arsenal była znacznie większym wyzwaniem niż w Sunderlandzie, więc chciałem podjąć ryzyko. Nie wyszło.

Po Galatasaray, występował w Ankaragucu, Altay SK, Dardanelsporu, znów Altay, epizod w Austrii - w Ried, Gaziantepspor i Malatyaspor, w Zimbabwe w barwach CAPS United, a karierę zakończył w RPA jako piłkarz Ajaxu Kapsztad.

Już raz, tymczasowo, był selekcjonerem Zimbabwe. Teraz przyjął tę propozycję, choć jednocześnie prowadzi FC Platinum, czołowy zespół ligi w Zimbabwe. Jest selekcjonerem tymczasowym, ale raczej zostanie już nim na stałe. Jak przekonuje - „robi to dla kraju, dla kraju, dla kraju”. Machnął ręką na tysiące dolarów, które federacja piłkarska jest mu winna za poprzedni okres pracy. Federacja z kolei puściła w niepamięć oskarżenia o udział Mapezy w handlu meczami.

Historii Mapezy, przenoszącego się z Pniew do Ligi Mistrzów, zapomnieć jednak nie sposób.

B.

Szczegółowe dane na temat występów Normana Mapezy w Turcji dostępne są na stronie: http://www.mackolik.com/Futbolcu/49313/Norman-Mapeza

czwartek, 04 sierpnia 2016
Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji - cz. 11. Ukraina, Słowacja, Cypr, Mołdawia, Wyspy Owcze, Finlandia

Niemal dokładnie pół dekady temu (ale ten czas leci!) popełniłem na tym blogu cykl, z którego jestem naprawdę dumny - ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. W dziesięciu odcinkach opisałem ciemnoskórych zawodników będących pierwszymi w historii graczami seniorskich kadr poszczególnych krajów Starego Kontynentu.

Minęło jednak pięć lat, a życie nie znosi próżni. Funkcjonujemy w czasach globalizacji i intensywnych migracji, a jednym z jej skutków są... kolejne państwa, których zespoły zasilili piłkarze o ciemnych kolorze skóry. Pora zatem uaktualnić zestawienie.

Zgodnie z moimi przewidywaniami do kadry Ukrainy dołączył naturalizowany Brazylijczyk Edmar (ur. 1980).

z14583104Q,Edmar-w-meczu-przeciwko-Anglii

Zawodnik w 2002 roku trafił do Tawriji Symferopol, potem grał w Metaliście Charków (2007-2015) i Dnipro Dniepropietrowsk (2015-2016). W 2008 roku ożenił się z Ukrainką Tetjaną Hałowśką, a w marcu 2011 otrzymał ukraińskie obywatelstwo. Po ślubie przyjął nazwisko małżonki i zaczął figurować w rejestrach jako Edmar Halovskyi de Lacerda. W reprezentacji zadebiutował w sierpniu 2011 w towarzyskim spotkaniu ze Szwecją (0:1). Łącznie rozegrał 15 meczów i zdobył jednego gola (w meczu el. MŚ 2014 z San Marino [9:0]). Chyba spodziewano się po nim trochę więcej. Ostatnio było o nim głośno, gdy otrzymał powołanie do... ukraińskiej armii.

***

Dokładnie tego samego dnia co Edmar dla Ukrainy, swoje reprezentacyjne występy dla Słowacji rozpoczął Karim Guede (ur. 1985).

karim-guede-slovensko-36054

Jego historia jest dość... hmmm... skomplikowana i typowa zarazem. Guede to syn Francuza i Togijki. Urodził się w Niemczech, a swoje pierwsze futbolowe kroki stawiał w Hamburgu. Gdy zobaczył, że nie ma wielkich szans na zawojowanie Hamburger SV (wyłącznie występy w rezerwach), to w 2006 roku zdecydował się na transfer do Artmedii Petrżalka. Tam Guede wyrósł na czołowego zawodnika ligi i po trzech latach przeniósł się do Slovana Bratysława (2009-2011). W lipcu 2011 roku, po pięciu latach pobytu na Słowacji, Guede otrzymał tamtejsze obywatelstwo i od razu został powołany przez Vladimira Weissa do kadry. Jego debiut, tak jak wspominałem, odbył się 10.08.2011 w wygranym wyjazdowym meczu z Austrią (2:1)

Łącznie Guede ma na koncie 14 gier dla Słowacji, w tym także w el. EURO 2012 i MŚ 2014. Ostatni raz niebieską koszulkę przywdział we wrześniu 2014, ale wcale nie jest powiedziane, że jeszcze nie wróci do zespołu naszych południowych sąsiadów.

Ciekawostką jest to, że Guede w 2006 roku był członkiem szerokiej kadry... reprezentacji Togo na MŚ 2006. Zawodnik złapał jednak kontuzję ręki i na mundial nie pojechał, ale zdjęcia się zachowały - np. to i to :)

I jeszcze jedna ciekawostka na koniec. Swego czasu w młodzieżowej kadrze Słowacji grywał naturalizowany Brazylijczyk Dionatan Teixeira. Do seniorów jednak się nie przebił.

***

Kolejny jegomość jest nam wszystkim świetnie znany. To bowiem były zawodnik Legii Warszawa - Dossa Junior (ur. 1986).

article-2574066-1C0FADDA00000578-82_634x436

Jego sytuacja narodowościowa to interesujący zawijas. Zwinny jak kocur defensor przyszedł na świat w Maputo, stolicy Mozambiku. Szybko jednak przeniósł się do Portugalii, gdzie terminował jako junior. W 2006 roku trafił na Cypr. Tam w klubach Digenis Akritas, AEP Pafos i AEL Limassol spędził łącznie siedem lat (2006-2013). Już jednak sześcioletni staż na Wyspie Afrodyty sprawił, że Dossa otrzymał tamtejsze obywatelstwo. Krótko potem, a jakże, rozegrał swój pierwszy mecz w reprezentacji Cypru. Zadebiutował w niej 15 sierpnia 2012 roku w przegranym 0:1 towarzyskim meczu z Bułgarią.

W lipcu 2013 roku Dossa Junior został wytransferowany do Legii, ale przygody z kadrą nie porzucił. Z małymi przerwami gra w niej do dzisiaj (ostatnio w marcu 2016). W tej chwili jego licznik zatrzymał się na stanie 20 meczów - 1 gol (w spotkaniu z Izraelem w el. EURO 2016).

***

Rok 2013 dodał dwóch kolejnych zawodników do prezentowanego zestawienia. Znów, co ciekawe, pojawili się oni w rejestrze prawie tego samego dnia.

18 lipca 2013 roku w reprezentacji Mołdawii zadebiutował Henrique Luvannor (ur. 1990).

23161

W 2011 roku ten Brazylijczyk został zawodnikiem Sheriffa Tyraspol i z miejsca zyskał miano gwiazdy. Rok później Luvannor poślubił mołdawską dziewczynę, a w 2013 roku (!!!) otrzymał tamtejsze obywatelstwo. Wejście do narodowej kadry miał imponujące. W swoim trzecim (ze Szwecją - piękna bramka!) i czwartym występie (z Andorą) trafiał bowiem do siatki. Mołdawianie już ostrzyli sobie zęby, że naturalizowany Brazylijczyk będzie ich tajną bronią w el. EURO 2016, gdy nagle... przyszło pismo z FIFA. Związek stwierdzał w nim, że HL nie może zagrać w kwalifikacjach, ponieważ nie minęło jeszcze pięć lat jego pobytu w Mołdawii, wymagane, by obcokrajowiec zaczął reprezentować nowy kraj w turniejowych eliminacjach. W efekcie jest bardzo prawdopodobne, że HL już nigdy nie zagra w kadrze "naturalizowanej ojczyzny". Od 2014 roku występuje bowiem w zespole Al Shabab ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i brakujących lat pobytu raczej nie dobije.

***

Sonni Nattestad (ur. 1994) to z kolei reprezentant Wysp Owczych.

csm_Screen_Shot_2015-09-10_at_4.08.40_PM_e711f64567

Jego historia jest pięknym przykładem przenikania się kultur i narodowości. Ten zdolny (określany mianem wielkiej nadziei farerskiej piłki) zawodnik urodził się w Torshavn, ale jego ojciec jest Duńczykiem, a matka Haitanką. On sam jednak zawsze czuł się najbardziej związany z Wyspami Owczymi. Ma na koncie występy w tamtejszych reprezentacjach U-19 i U-21. W dorosłej kadrze zadebiutował 19.11.2013 w towarzyskiej potyczce z Maltą (2:3). Aktualnie ma na koncie 13 gier dla seniorskiej reprezentacji (z tego aż 10 w el. EURO 2016). Klubowo Sonni przez trzy lata występował w lidze duńskiej, a obecnie gra na Islandii.

***

Ostatni w tej wyliczance jest reprezentant Finlandii - Nikolai Alho (ur. 1993)

cc059b8a56f34ad9908b22d32e07c4cb

Alho urodził się w Helsinkach, jego matka jest Finką, a ojciec Anglikiem. Przez całą swoją dotychczasową karierę związany jest z tamtejszym HJK (z krótką przerwą na wypożyczenie do FC Lahti). Występował on także we wszystkich możliwych młodzieżowych kadrach Finlandii - od U-15 do U-21. Swój jedyny na razie występ w dorosłej reprezentacji zaliczył 24.01.2014 podczas bezbramkowego towarzyskiego meczu z Omanem.

Ciekawostka - młody zawodnik jest także bardzo zdolnym muzykiem! Ma koncie kontrakty z największymi fińskimi wytwórniami, a jego kanał na YouTubie śledzą tysiące osób.

Tutaj, tutaj, tutaj i tutaj znajdziecie bardzo ciekawe materiały o nim (po fińsku).

***

Podsumowując zatem - wedle mojej wiedzy wciąż ciemnoskórych zawodników w szeregach swoich seniorskich reprezentacji nie miały: Albania, Andora, Białoruś (choć występuje w niej naturalizowany Brazylijczyk Renan Bressan), Czarnogóra, Estonia, Gibraltar, Gruzja, Islandia, Kazachstan, Liechtenstein, Litwa, Łotwa, Rumunia, San Marino, Słowenia, Serbia oraz - siłą rzeczy - Kosowo.

Jeśli ktoś z Was ma jakieś informacje, że jest inaczej, to będę bardzo wdzięczny za sygnał.

Za kolejne pięć lat z pewnością będzie trzeba znowu uaktualnić zestawienie :)

P.

poniedziałek, 01 sierpnia 2011
Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 10. Kaukaz i inne

Kończąc podróż w poszukiwaniu ciemnoskórych zawodników odwiedzimy dziś krańce naszego kontynentu. O Armenii była już kiedyś tutaj mowa. Na fali poszukiwań porozrzucanych w diasporze synów swojej ziemi Ormianie nieco się rozpędzili. W efekcie ich kadra zaczęła przypominać zlepek ludzi z różnych części świata, czasem bardzo luźno powiązanych z krajem ze stolicą w Erewaniu. Przykładem tego zjawiska jest towarzyski mecz Armenia - Węgry (0:2) z 18 lutego 2004 roku. Wtedy też w czerwonej koszulce zadebiutował BALEP BA NDOUMBUK (ur. 1987) - pomocnik rodem z Kamerunu.

Wysoki zawodnik od 2003 roku grał w Pjuniku Erewań i już rok później otrzymał obywatelstwo armeńskie wraz z powołaniem do kadry. Ndoumbuk jednak za bardzo nie docenił tego gestu. Po roku gry w reprezentacji ulotnił się zarówno ze swojego klubu jak i z reprezentacji. Dziś słuch o nim zaginął. Żeby było zabawniej, dzień później (19.02.2004), meczem z Kazachstanem, swój pierwszy mecz w kadrze zaliczył kolejny Kameruńczyk - bramkarz Apoula Edel (ur. 1986)

Historia czarnoskórego bramkarza jest dość podobna do jego kolegi z pola. Edel w 2002 roku - czyli w wieku 16 lat - także także do Pjuniku Erewań. Po półtora roku otrzymał obywatelstwo i zaczął grać w reprezentacji. Występował w niej w latach 2004-2006. Po opuszczeniu Armenii zakończył ten rozdział w swojej karierze, a skupił się bardziej na klubowych podbojach. Grał w Rapidzie Bukareszt, PSG a ostatnio w Hapoelu Tel-Awiw. Przy okazji polecam bardzo ciekawą stronę o reprezentacji Armenii.

Szybkie naturalizacje były również specjalności "nielubianego" (ładne słowo) przez Ormian sąsiada - Azerbejdżanu. W 2006 roku przeprowadzono tam błyskawiczną akcję azerbejdżanizacji trójki Brazylijczyków. Był to pomysł ówczesnego selekcjonera Carlosa Alberto na wzmocnienie kadry w eliminacjach do EURO 2008. I tak najpierw (2.09.2006; Serbia - Azerbejdżan 1:0) w kadrze zadebiutował śniadoskóry ANDRE LADAGA (ur. 1975).

Ladaga w Azerbejdżanie przebywa od 2004 roku aż do dziś dzień. Wystąpił jednak tylko w 11 meczach i strzelił jedną bramkę (zagrał w meczu z Polską 0:5). Zaraz po nim (6.09.2006; Azerbejdżan - Kazachstan 1:1) do reprezentacji trafił Leandro Gomes (ur. 1976). W kraju, który 18-krotnie reprezentował (w tym mecz z Polską 0:5) bytował w latach 2004-2009. Choć on w tym zestawieniu jest akurat umownie, bo ciemnoskóry specjalnie nie jest:)

 

Wreszcie miesiąc później (7.10.2006; Portugalia - Azerbejdżan 3:0) nowym kadrowiczem został Ernani Pereira (ur. 1978).

W nowej "ojczyźnie" bawił przez pięć lat (2005-2010) i już po roku (!) otrzymał jej obywatelstwo. Zagrał w nowonarodowym trykocie 12 spotkań (w tym z Polską 0:5). Obecnie  Ernani występuje w tureckiej drugiej lidze. Obecnie w azerskiej kadrze występuje dwóch inny Canarinho - Fabio Luis Ramim.

Ciemnoskórzy obcokrajowcy nie pojawili się natomiast w kadrach Kazachstanu, Mołdawii i Gruzji. Choć w przypadku tej ostatniej niewykluczone, że Polska będzie miała współudział przy potencjalnym kadrowiczu. Od kilku tygodni zawodnikiem Pogoni Szczecin jest Donald Dering Djousse - Kameruńczyk z gruzińskim paszportem.

Od jakiegoś czasu dość chętnie naturalizuje natomiast Izrael. Obecnie w jego kadrze można się dopatrzeć choćby Argentyńczyka Roberto Colauttiego. Od ośmiu lat kraj ten może pochwalić się także ciemnoskórym kadrowiczem. Jest nim BARUCH DEGO (ur. 1981)

Jest on przedstawicielem etiopskich Żydów - wyjątkowo licznej diaspory funkcjonującej w tym właśnie państwie. Do Izraela trafił jako kilkunastoletni chłopak. Filigranowy pomocnik ma na koncie grę w m.in. Maccabi Tel-Awiw, Hapoel Tel-Awiw czy Apollonie Limmasol. W kadrze zagrał dwukrotnie. Po raz pierwszy i przedostatni w meczu z Armenią w lutym 2003 roku.



Od kilku lat ciemnoskórzy są również ważnym zasobem personalnym reprezentacji Malty. Ta niewielka wysepka, o której jakiś czas temu tu pisaliśmy coraz szerzej otwiera ramiona przed obcokrajowcami. Pierwszy w dość długiej konstelacji naturalizowanych graczy różniących się od autochtonów kolorem skóry był Chuks Nwoko (ur. 1978).

 

Chuks urodził się w Nigerii a na Malcie pojawił się w 1996 roku. Obdarzony dobrymi warunkami fizycznymi pomocnik z miejsca stał się jednym z lepszych zawodników ligi. Po dwóch latach ożenił się z Maltanką, otrzymał nowe obywatelstwo i trafił do kadry. Zadebiutował w lutym 1998 roku meczem z Albanią (1:1). Grał w niej przez pięć lat (m.in. w eliminacjach do EURO 2004), do końca 2003 roku. Samej nowej ojczyźnie był jednak bardziej wierny. Z króciutką przerwą występował w niej aż do końca kariery w 2009 roku. Dziś w maltańskiej kadrze możemy znaleźć bliższych i dalszych krajan Chuksa. Najbliższym jest... jego brat - Udochukwo Nwoko.

Errata! Jak trafnie zauważył w komentarzu PKS (dzięki!) pierwszym ciemnoskórym maltańskim kadrowiczem nie był Nwoko, ale GEORGE MALLIA (ur. 1978).

Przodkowie tego zawodnika pochodzą z Czarnego Lądu, ale on sam całe życie spędził na Malcie. Przeszedł przez wszystkie młodzieżowe reprezentacje i zadebiutował wśród seniorów w 1997 roku (czyli rok przed Nwoko). Co ciekawe w kadrze gra do dziś, mając jak na razie na liczniku 62 występy i 6 goli. Najważniejszy gol - strzelony Mołdawii (1:1) w el. EURO 2008. Jego historia tutaj.

Maltańskim tropem nie poszedł na razie wyspiarski sąsiad - Cypr.

I to już koniec przeglądu pierwszych ciemnoskórych zawodników w europejskich reprezentacjach. Jedyny wniosek o jaki jestem w stanie się pokusić jest taki, że tam, gdzie się oni jeszcze nie pojawili, to wkrótce się pojawią:)

P.

niedziela, 31 lipca 2011
Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 9. Europa Środkowa i Wschodnia

Pora teraz w tych poszukiwaniach pionierów zakręcić się bliżej własnego podwórka. O sytuacji Polski nie będę tu się rozpisywał. Wszyscy wiemy jak było, było ciężko. W ogóle pierwszym ciemnoskórym reprezentantem był Robert Mitwerandu (1970-2000). A pierwszy gracz w seniorskiej kadrze to oczywiście EMMANUEL OLISADEBE (ur. 1978).

 

Jego historia jest tak bardzo przepracowana, że jakiekolwiek kolejne słowo jest tu zbędne. Jednocześnie jednak - szczególnie teraz, przy okazji patriotycznego nawrócenia Gienka Polańskiego - warto zauważyć, że jak wszędzie na świecie, tak też i w Polsce, ruchy te powodują wątpliwości wśród wielu kibiców. Przykłady można znaleźć tutaj, tutaj czy tutaj.

Przypadek Olisadebe na tyle głośnym echem odbił się w świecie piłki, że kolejne tego typu postacie były porównywane właśnie do Olego. I zgodnie z tą właśnie logiką, gdy reprezentantem Węgier został THOMAS SOWUNMI (ur. 1978)

 

to zrazu został okrzyknięty węgierskim Olisadebe. Nie ma się jednak co oszukiwać. Więzi ciemnoskórego napastnika z Węgrami były bez porównania silniejsze niż Olego z Polską. Choć Sowunmi przyszedł na świat w nigeryjskiej stolicy Lagos, to jest on synem Nigeryjczyka i Węgierki. W ojczyźnie ojca przebywał do dziewiątego roku życia, po czym przeniósł się do krainy swej rodzicielki. Tam też Thomas, w wieku 13 lat, rozpoczął swoją karierę piłkarską. Wystartował w Dunaferr, potem trafił do Vasasu, następnie powrót do Dunferr, aż wreszcie Ferencvaros. Następnie czeskie 1. FC Slovacko i szkocki Hibernian, powrót na Węgry do Vasasu i później FC Siofok, wyjazd na Cypr i teraz znów Siofok. Zakręcony życiorys. Równie zakręcona jest reprezentacyjna kariera Sowunmiego. W kadrze zadebiutował w 1999 roku meczem z Mołdawią. W sumie zagrał tam w 10 spotkaniach, ale uczynił to w sporych odstępach: 1999 rok - 4 mecze; 2001 rok - 3 mecze; 2002 rok - 1 mecz; 2006 rok - 2 mecze. Niezwykle ciekawy wywiad z zawodnikiem tutaj, a dodać jeszcze należy, że krótko po nim reprezentantem Węgier został Brazylijczyk - Leandro de Almeida.

W przypadku naszych południowych sąsiadów, jak na razie to Czesi wyprzedzają Słowaków. THEODORE GEBRA SELASSIE (ur. 1986)

 

meczami z Peru i Japonią w czerwcu 2011 otworzył nowy rozdział w reprezentacji Czech. Ojcem Theo jest Etiopczyk, ale jak mówi sam zawodnik - tylko raz odwiedził ojczyznę ojca. Gebra Selassie urodził się i wychowal w czeskim Trebicu, ma na koncie występy w Slavii Praga, a ostatnio grał dla Slovanu Liberec.

Słowacy jak na razie nie mają ciemnoskórego reprezentanta, nie mają go także - przynajmniej według moich ustaleń - Białorusini, Estończycy, Litwini i Łotysze. Taki zawodnik nie zagrał także nigdy w pierwszych kadrach Ukrainy, Rosji i Rumunii, choć tam... coś jest na rzeczy. Ukraina niedawno naturalizowała Brazylijczyka Edmara, o czym pisałem obszernie tutaj. Wydaje mi się kwestią czasu powołanie go do kadry. Rosjanie mieli już dwukrotnie możliwość skorzystania z naturalizowanych zawodników. Pierwszym takim przypadkiem był wieloletni obrońca Spartaka Moskwa Kameruńczyk Jerry Tchuisse (krążyły również plotki na temat podobnej sytuacji ówczesnego drugiego ciemnoskórego zawodnika Spartaka  - Robsona; wedle moich informacji nie były one prawdziwe). Został on obwołany najlepszym obrońcą ligi rosyjskiej w 2000 roku, a rok później otrzymał już obywatelstwo rosyjskie. Selekcjoner Oleg Romancew nawet powołał go na jeden mecz w 2001 roku, ale nigdy potem nie skorzystał już z jego usług. Więcej o sprawie tutaj. Tchuisse koniec końców zagrał w kadrze Kamerunu, ale do końca kariery występował w rosyjskich klubach. Świeższy przypadek to Wellinton. Brazylijczyk ten w Spartaku Moskawa gra od 2007 roku, a w latach 2009 i 2010 zostawał królem strzelców. Podobno wyraził on chęć gry w rosyjskiej reprezentacji, ale spotkał się z bardzo silnym oporem. Wreszcie Rumunia. Tam ciemnoskórych reprezentantów nie ściągają, tylko ich sobie... wychowują. W reprezentacji Rumunii U-15 brylował jeszcze niedawno Baudouin Tshitungi Dieudonne Kanda (ur. 1993).

 

Ten młodziutki skrzydłowy Dinama Bukareszt jest synem Kongijczyka i Rumunki. Więcej o nim tutaj. Być może zobaczymy go kiedyś (wkrótce?) także w pierwszej reprezentacji.

P.

czwartek, 28 lipca 2011
Ciemnoskórzy pionierzy europejskich reprezentacji. Cz. 8. Bałkany

Bałkański etnocentryzm i gorący nacjonalizm obecny w tej części Europy również musiał zmierzyć się z multikulturowym testem jakim jest ciemnoskóry zawodnik w piłkarskiej reprezentacji kraju. Pierwszym państwem w okolicy, które musiało stawić czoła temu cywilizacyjnemu wyzwaniu była Grecja. Krótko po nieudanych MŚ 1994 powołanie do tamtejszej kadry otrzymał DANIEL BATISTA LIMA (ur. 1964).

Zawodnik ten pochodzi z Zielonego Przylądka (tam też przyszedł na świat). Pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Feyenoordzie Rotterdam, ale szybko trafił na Peloponez i tam mieszkał praktycznie przez całe dorosłe. W swojej klubowej karierze występował w ataku takich helleńskich klubów jak Ethnikos Ateny, AEK Ateny, Olympiakos i Aris Saloniki. Z Olympiakosem wywalczył mistrzostwo kraju (1992), z AEK - dwa razy puchar (1996, 1997), z obiema ekipami grał również w europejskich pucharam. Był dobrym snajperem, który na krajowym podwórku ustrzelił w sumie aż 87 goli. Niektóre z nich (np. ten albo ten). Szybki, dobry technicznie i walił z obu nóg. W kadrze jednak wielkiej kariery nie zrobił. W latach 1994-1997 wystąpił co prawda w 14 spotkaniach i wbił dwie bramki, ale wszystkie one miały miejsce w spotkaniach towarzyskich. Po zakończeniu kariery Batista był trenerem kilku słabszych klubów (m.in. Diagoras Rodos), a ostatnio piastował stanowisko dyrektora sportowego w Lamia FC.

Następna w kolejce - być może dość nieoczekiwanie - jest.... Macedonia! Ale to ten właśnie kraj przyjął pod skrzydła (dość wątłe zresztą) Brazylijczyka nazywającego się AGUINALDO BRAGA (ur. 1974).

Jakież są związki Aginaldo Bragi z Macedonią? Otóż zawodnik ten w wieku 25 lat, dokładnie w 1999 roku, trafił do zespołu FK Makedonija. Wystarczyły trzy lata gry, aby w 2002 roku przyznać Aguinaldo obywatelstwo macedońskie i ulokować go w reprezentacji. Jednak ten grający zwykle w obronie lub pomocy zawodnik cudów nie zdziałał i po rozegraniu sześciu spotkań (w tym trzech eliminacyjnych, m.in. przeciw Anglii) poszedł w odstawkę. Na życie zarabiał głównie w Vardarze Skopje, od czasu do czasu próbując sił w innym klubie (także w Arisie Saloniki). Ciekawy przypadek.

Nie mniej zdziwił mnie także ciemnoskóry reprezentant w kadrze... Bośni i Hercegowiny! Ba, powiedziałbym, że zdzwił mnie jeszcze bardziej! W przypadku tegoo bałkańskiego państwa wojna zniszczyła nie tylko więzi między ludźmi, ale także reprezentacyjną piłkę. Jednym z pomysłów na jej szybką odbudowę mogły być szybkie naturalizacje. Ricardo Santos, funkcjonujący raczej jako RICARDO BAIANO (ur. 1980)

w Bośni spędził dwa sezony. Markę wyrobił sobie w NK Siroki Brijeg. Występował tam od jesieni 2002 roku do czerwca 2004. Wtedy to otrzymał obywatelstwo nowego kraju, przeniósł się do Kubania Krasnodar, zadebiutował w reprezentacji (eliminacyjny mecz z Serbią w październiku 2004) i... nigdy więcej nie przywdział już (nowo)narodowego trykotu. Nie wiem dlaczego, ponieważ jego kariera w Rosji przez długi czas wyglądała nie najgorzej (Kubań, FK Moskwa, Spartak Nalczyk). To znaczy nie wiem, ale się domyślam.



Miesiąc później po Ricardo Baiano, czyli meczem z Irlandią (3:0) w listopadzie 2004, w reprezentacji Chorwacji zadebiutował EDUARDO (ur. 1983).

Tę historię wszyscy świetnie znają, więc ograniczę się do stwierdzenia, że Eduardo przeniósł się do Chorwacji w wieku 15 lat i w nowej ojczyźnie przeszedł wszystkie szczeble edukacji piłkarskiej, z kolejnymi reprezentacjami młodzieżowymi włącznie. Chorwatką jest również jego żona.

Kolejne lata to kolejne naturalizacje na Bałkanach. W sierpniu 2005 w reprezentacji Bułgarii towarzyskim meczem z Turcją zadebiutował... młodzieżowy reprezentant Brazylii TIAGO SILVA (ur. 1979).

 

Ten lewy obrońca przybył z Kraju Kawy do Liteksu Łowecz (2001-2004) a stamtąd do CSKA Sofia (2005-2007). Po czterech latach otrzymał obywatelstwo i trafił do reprezentacji. Debiut okazał się jednak jednocześnie pożegnaniem i Tiago Silva nigdy więcej w kadrze nie zagrał. Dziś występuje on w ojczyźnie (?) w Juventude i... wciąż ma otwartą drogę do reprezentacji Canarinhos. Wszak spotkanie z Turkami miało charakter towarzyski. Nieco podobnie wyglądała sprawa z kolejnym naturalizowanym Brazylijczykiem. Lucio Wagner w Bułgarii znalazł się w 2002 roku (na rok w Czerno More Warna, a potem w Lewskim Sofia), a w 2006 roku Christo Stoiczkow zaproponował mu grę w kadrze. Lucio na propozycję przystał i przez dwa lata był podporą walczącej o awans na EURO 2008 i MŚ 2010 drużyny. Dlatego spore było zdziwienie, gdy w październiku 2008 po meczu z Włochami zrezygnował z reprezentacyjnych występów.

No ale o czym my w ogóle rozmawiamy, jeśli nawet konserwatywna Turcja naturalizuje zawodników! W sierpniu 2006 roku w jej reprezentacji zadebiutował świeżo upieczony Turek z Brazylii - Marco Aurélio Brito Dos Prazeres a po przyjęciu nowego obywatelstwa MEHMET AURELIO (ur. 1977).

 

W Turcji przebywał on od 2001 roku i przenosin do Trabzonsporu. Jego gra na tyle przypadła wszystkim przypadła do gustu, że po upływie pięciu lat i załatwieniu niezbędnych formalności (imię kochaniutki, z takim imieniem nie możesz być Turkiem!) został pełną gębą członkiem społeczności z okolic Cieśniny Bosfor. I trzeba oddać Mehmetowi Aurelio, że okazał się ważnym wzmocniem kadry. Gra w niej nieprzerwanie od pięciu lat i jego uczucia nie osłabił dwuletni pobyt w hiszpańskim Betisie. W sumie ma już na koncie 36 meczów i 2 gole, w tym także świetny udział na EURO 2008.

Żadni ciemnoskórzy rperezentanci nie pojawili się natomiast w reprezentacjach Czarnogóry Albanii, Serbii i Słowenii. Jeszcze się nie pojawili.

P.

 
1 , 2 , 3