Futbol jakiego nie znacie. Niepopularności, introwertyczne ciekawostki i rzeczy, które moglibyście wiedzieć o piłce, ale nie wiecie czy chce Wam się o nie spytać. Czterech braci, cztery pióra, cztery wizje.
Archiwum

Za tym blogiem stoją
bracia Nosalowie:

Bartek (1987) - fan Ruuda Gullita, którego pamięta z racji fryzury a nie gry, Leeds Utd, gdy prowadził je David O'Leary i Islandii, którą miał przyjemność objechać; trwające do dziś dzieciństwo spędza na fascynacji strojami piłkarskimi; za najwspanialszy uważa mundial we Francji, a do końca życia nie wybaczy reprezentacji Polski, że nie wyszła z grupy na Euro 2012

Przemek (1984) - przez pół życia próbujący łączyć sport z socjologią i socjologię ze sportem, wplatając w to technologię; jego rejestr Polaków grających za granicą, obcokrajowców grających w Polsce i największych piłkarskich obieżyświatów jest obecnie dwa razy dłuższy niż równik; mundial jego dzieciństwa odbył się w USA

Radek (1978) - jedyny żyjący fan mistrzostw świata Italia 1990 oraz największy kibic Giuseppe "Il Principe la Roma" Gianniniego; kapłan kultu charyzmatycznych rozgrywających z numerem 10 takich jak Gheorghe Hagi i Carlos Valderrama; tęskni za powrotem do świetności polskiego hokeja na lodzie

Sławek (1976) - gdy tylko zamknie oczy widzi Diego Maradonę mijającego rywali w Meksyku, kompendium o tamtych mistrzostwach jest jego piłkarską biblią; kultywuje pamięć o testach do Olimpii Poznań, do której można było się dostać kopiąc piłkę 10 razy w poprzeczkę

Wydawnictwo Kopalnia poprosiło ich o napisanie rozdziału o maluczkich na mistrzostwach świata, a Michał Okoński stwierdził, że czytają ich piłkarscy hipsterzy. Są z tego dumni.

Locations of Site Visitors

piątek, 10 marca 2017
Wiatr rozrzuca po świecie (naszych byłych ligowców)

Wiosenne okienko transferowe można uznać za zamknięte, warto więc zwrócić uwagę na kilka transferów piłkarzy (nie)znanych i lubianych z występów w naszej ekstraklasie.

Zdecydowanym królem zimy 2017 został Prejuce Nakoulma. Jego dobre występy w Turcji oraz świetna dyspozycja podczas Pucharu Narodów Afryki zaowocowały przenosinami do FC Nantes!

fcnanteslespremierspasprometteursdenakoulma

Bohaterem innych ciekawych przenosin był Roger Canas (Jagiellonia). On z kolei zamienił Kazachstan na silny cypryjski APOEL Nikozja. Thomas Phibel z kolei (Widzew) przeniósł się ze Crveny Zvezdy Belgrad do rosyjskiego Anży Machaczkała. Wreszcie młody golkiper Marko Maric (Lechia Gdańsk) dość niespodziewanie został zawodnikiem Hannoveru. Czego go jednak wiele pracy, bo na razie jest tam trzecim bramkarzem.

Spektakularny zaciąg byłych zawodników z naszej ekstraklasy odnotowano w Kazachstanie. Tam bowiem trafili właśnie Saidi Ntibazonkiza (z Caen do Kajzaru Kyzyłorda),

big_1489057936_ntibazonkiza

Cwetan Genkow (Okżetpes Kokczetaw), Iwan Majewskij (FK Astana) i Władimer Dwaliszwili (z Dinama Tbilisi do FK Atyrau). Mocny ruch z polską ligą w tle pojawił się także w rosyjskim FK Orenburg. Tam wiosną przybył z Wisły Denis Popovic oraz Michaił Siwakow, a na miejscu rezyduje już jakiś czas Ivica Zunic (kiedyś GKS Tychy).

Piłkarzem Dinama Bukareszt znowu został Vytautas Cerniauskas (Korona), a Helio Pinto (Legia) po nieudanym podboju Kataru, Cypru i Norwegii spróbuje swojego szczęścia w greckim AO Trikala. Wreszcie nasz ulubieniec - Haris "Brudny Harry" Handzic! Bośniak po lepszym czasie w FK Ufa zanotował gorszy moment w HNK Rijeka. Efekt? Transfer na Węgry, do Debreceni VSC.

Ciekawostką jest to, że zespół Red Bull Brasil, funkcjonujący na zapleczu wielkiej piłki w Brazylii, wzmocnił się wracającym z Japonii eks-legionistą Eltonem.

To jak się już udaliśmy za Ocean, to tam zostańmy. Romel Quioto (Wisła) dobrą grą w ojczyźnie zapracował na transfer do MLS - do zespołu Houston Dynamo.Tam już w debiucie Honduranin sieknął piękną bramkę.

Na drugą stronę globu, bo do Korei Południowej udali się natomiast Alex Bruno (Widzew) i Gordan Bunoza (Wisła). Ten pierwszy przeniósł się z Zimbru Kiszyniów do Gyeongnam FC; ten drugi z Pandurii Targu Jiu do Incheon United.

C1Zki55UcAIRgoD

Na koniec dział "Michałki ze świata". Diego, były gracz "brazylijskiej" Pogoni, zwiedza świat niemal równie intensywnie jak Łukasz Gikiewicz. Po opuszczeniu Polski występował długo w Iranie, a potem w Meksyku, Turcji... na Vanuatu, a teraz trafił na Fidżi. Liban z kolei postanowił pozwiedzać Beto (Wisła). Maycon (Jagiellonia, Piast) obrał kurs na Kambodżę (przedtem bawił w Tajlandii i Indonezji). Polecam jego insta.

15875884_1190153131038452_3511013233358012416_n

I na koniec - nasz ulubieniec. Joel Tshibamba, na niego zawsze można liczyć. Zawodnik z DR Konga od czasu opuszczenia Lech, tj. stycznia 2011 (minęło właśnie 6 lat), zaliczył już 10 przeprowadzek (sic!): Lech --> Larissa --> Krylja --> Larissa --> Henan Jianye --> FC Vestsaelland --> Ulisses Erewań --> Larissa --> Botew Płowdiw --> FC Koper --> Dogan Turk Birligi SK. Ten ostatni transfer wydarzył się właśnie teraz, a jego nowy klub występuje w lidze... Cypru Północnego.

Kolejne ruchy już latem. Jestem spokojny, że Tshibamba nas znowu zaskoczy :)

P.

piątek, 21 października 2016
Co słychać u....

Jesteśmy już grubo za połową rundy jesiennej nowego sezonu, a to dobry czas, aby sprawdzić co słychać u naszych starych, dłuższą już chwilę niewidzianych w ekstraklasie, znajomków. Wielu z nich w ostatnich miesiącach zmieniło pracodawcę.

Najpierw dwie małe zaległości dotyczące świetnych defensorów. Rodrigo Moledo (aka Rodrigao; kiedyś Odra Wodzisław), o którym kilka razy już pisaliśmy na blogu, wiosną 2016 roku trafił do Panathinaikosu Ateny.

Natomiast Marcelo (kiedyś Wisła Kraków) w tym samym czasie za grube pieniądze przeniósł się z Hannoveru do Besiktasu.

Bramkostrzelny Albańczyk Bekim Balaj (Jagiellonia) po 1,5 roku (dobrej) gry dla chorwackiego HNK Rijeka powędrował do Rosji. Trafił do Tereka Grozny i sam też już trafia.

Jego zastępcą w Rijece został... Haris Handzić (Lech). Bośniak po dwóch sezonach spędzonych w zespole rosyjskim FK Ufa zawitał właśnie do HNK.

Tradycyjnie dobre pierwsze wrażenie wywarł w nowym klubie Orlando Sa (Legia). W pięciu meczach dla Standardu Liege strzelił trzy gole - dwa w ostatnim spotkaniu z KV Kortrijk (3:3) (gole do obejrzenia tutaj i tutaj). Natomiast Lukas Droppa (Śląsk) nie tylko zamienił rumuński Pandurii Targu Jiu na rosyjski Tom Tomsk, ale nawet trafił do reprezentacji Czech!

Warto śledzić karierę Aleksandyra Tonewa (Lech Poznań). Nie dość, że jest on jednym z niewielu jasnych punktów reprezentacji Bułgarii, to wciąż utrzymuje się w najlepszych ligach świata. Właśnie zamienił zeszłorocznego (Frosinone Calcio) na tegorocznego beniaminka Serie A (FC Crotone).

CneMhVZWIAQUFbt

Przy okazji - inny Bułgar, Iljan Micanski (Amica Wronki, Lech Poznań, Odra Wodzisław, Korona Kielce, Zagłębie Lubin) wrócił do ojczyzny po wojażach w Korei i zarabia na chleb w Lewski Sofia.

Waleczny Thomas Phibel (Widzew Łódź) po występach w Amkarze Perm i Mordowijii Sarańsk zdecydował się na koszulkę zespołu Crvena Zvezda. Partizana Belgrad na izraelski Bnei Yehuda Tel Awiw zamienił z kolei Marko Jovanovic (Wisły Kraków). Hiszpan Andreu (Polonia Warszawa, Lechia Gdańsk) zaś odnalazł się w Arisie Saloniki.

W Niemczech wzrok przykuwa kadra występującego w 1. Bundeslidze SV Darmstadt. Tam bowiem znajdziemy zapomnianych już nieco w Polsce Antonio Colaka (Lechia Gdańsk) i bramkarza Igor Berezowskiego (Legia Warszawa), a na wypożyczenie do Wurzburger Kickers trafił już w trakcie trwającego sezonu Junior Diaz (Wisła). Natomiast były król strzelców ekstraklasy Artjoms Rudnevs (Lech) zamienił HSV na 1. FC Koeln. W nowym zespole, przynajmniej na razie, nie idzie mu szczególnie dobrze.

W ataku holenderskiego RKC Waalwijk występują wspólnie Fred Benson (Lechia) i Johan Voskamp (Śląsk). W Go Ahead Eagles dojrzymy natomiast Henrika Ojaamę (Legia).

Dobrze wiedzie się w Turcji dwóm eks-gwiazdom naszej ligi. Transfer z Mersin Idmanyurdu do Kayserisporu zanotował Prejuce Nakoulma (dorobek w poprzednim sezonie: 27/6). Prawdziwym asem jest zaś Abdou Razack Traore. Trafił on właśnie z Konyasporu do zespołu Karabükspor i to za jego właśnie przyczyną zespół ten jest ligową sensacją (5. miejsce w tabeli). W obecnym sezonie w eks-lechista strzelił sześć goli w siedmiu meczach.

Od byłych zawodników naszej ekstraklasy zakotłowało się wręcz na Cyprze. Gdzie nie spojrzysz, tam swojak. AEL Limassol: Mikel Arruabarrena (Legia), Dossa Junior (Legia), Kevin Lafrance (Widzew, Miedź, Chrobry), Emmanuel Sarki (Wisła). AEK Larnaka: Vladimir Boljevic (Cracovia) i Ivan Trickovski (Legia). Inaki Astiz (Legia) gra w APOEL-u Nikozja. Airam Cabrera (Korona) trafił właśnie do Anorthossisu. W Apollonie szczęścia próbują Dudu Paraiba (Widzew, Śląsk) i Tiago Gomes (Zagłębie Lubin), a w NEA Salamis - Bułgar Dymityr Makrijew (Górnik Zabrze; w poprzednim sezonie wywalczył koronę króla strzelców na Cyprze).

Nieźle w Austrii Wiedeń poczyna sobie Kevin Friesenbichler (Lechia). Natomiast Łotysz Kaspars Dubra swego czasu okazał się za słaby na I-ligową Polonię Bytom, ale już drugi sezon występuje w mistrzowskim BATE Borysów (jego dorobek w 2016 roku: 16 meczów i 5 goli).

W Brazylii do słynnego Botafogo trafił Gervasio Nunez (Wisła Kraków). Od niedawna zaś niemniej słynne Cruzeiro reprezentują Alejandro Cabral (Legia Warszawa) i Bruno Nazario (Lechia Gdańsk).

Ciekawą legię cudzoziemską mamy także w amerykańskiej MLS. Marcelo Sarvas (Polonia Warszawa) ma już tam ugruntowaną przez lata pozycję. Występował tam w słynnym Los Angeles Galaxy, Colorado Rapids i od początku 2016 roku w DC United. Pewnym zaskoczeniem są jednak występy w najsilniejszej lidze USA Mekeil Williamsa (Pogoń Szczecin) w Colorado Rapids czy Vytautas Andruskeviciusa (Lechia) w Portland Timbers.

Na zakończenie dział "osobliwości".

Nacho Novo (Legia Warszawa) występuje w zespole Glentoran FC z Irlandii Północnej. Donald Djousse (przede wszystkim Pogoń Szczecin) w katarskim Al Sad. Jego nowym klubowym kolegą jest tam... legenda Barcelony - Xavi. Trzeba oddać Kameruńczykowi, że ma dobrego menedżera :) Aż do Malezji - tranzytem przez Serbię i Grecję - zawędrował natomiast Ukochukwu Ukah (Widzew, Jagiellonia). Występuje tam w zespole Selangor FA.

Najbardziej niezwykła jest jednak odyseja Joela Tshibamby (Arka, Lech)! W sezonie 2015/2016 pojawił się on w kadrach aż trzech klubów. Były to kolejno: ormiański Ulisses Erewań, grecka AE Larissa oraz bułgarski Botew Płowdiw. W całym sezonie rozegrał jednak łącznie tylko pięć spotkań! Teraz szczęścia będzie szukać w słoweńskim FC Koper.

P.

środa, 04 marca 2015
Po opuszczeniu Bułgarskiej rzadko jest lepiej

Osobno słowo w nawiązaniu do wczorajszego tekstu należy się byłym zawodnikom Lecha Poznań. Spośród całego grona eks-lechitów bohaterem najbardziej zaskakującego transferu stał się Sergiej Kriwiec. Wydawało się, że po występach w Chinach i powrocie na Białoruś były pomocnik Kolejorza już raczej prochu nie wymyśli. Tymczasem chwilę przed zamknięciem letniego okienka podpisał on sensacyjny kontrakt z francuskim FC Metz. Na dodatek blondwłosy pomocnik świetnie się odnalazł w ósmej drużynie Ligue 1. Jest w niej podstawowym zawodnikiem (20 meczów) i ma na koncie jednego gola (w meczu z Bastią).

Pracodawcę również zmienił Aleksandar Tonew.

Aleksandar-Tonev-541765

Bułgar, choć nie prezentował się źle w angielskiej Aston Villi, to jednak nie zrobił odpowiedniego wrażenia na klubowych włodarzach. Ci zdecydowali się więc wypożyczyć go do Celticu Glasgow. Tam jednak, przynajmniej na razie, Tonew pełni rolę rezerwowego, którego trener wpuszcza na boisko zwykle na ostatnie pół godziny meczu (ma na koncie sześć meczów w niepełnym wymiarze czasowym). Dodatkowo stał się (anty)bohaterem afery rasistowskiej, która sprawiła, że został zawieszony na siedem spotkań.

Artjoms Rudnevs na sezon 2014/2015 wrócił już do HSV Hamburg z półrocznego wypożyczenia do Hannover 96. Minęło więc właśnie pół roku Łotysza w nowym-starym klubie i niestety nie był to dobry czas. Rudnevs jakoś nie może się odnaleźć w portowym mieście, mimo że jeszcze niedawno tak dobrze sobie w nim radził. Rozegrał szesnaście meczów i raz wpisał się na listę strzelców - w meczu z Werderem Brema (2:0).

Pół roku w nowym klubie ma za sobą także Daylon Claasen.

103122

Były reprezentant RPA w Poznaniu wiecznie był skwaszony, że mu nie wychodzi, mimo że "umie". Transfer TSV miał dać nową szansę zaprezentowania się przed kibicami. Jego początki w klubie były ciężkie (kontuzje i ławka u Moniza), ale u trenera Markusa von Ahlena jest podstawowym zawodnikiem, ale - podobnie jak w Kolejorzu - nic produktywnego z tego nie wynika. Bilans reprezentanta RPA to 12 meczów - 0 goli.

Tradycyjnie już niemal klub zmienił także Ibou Sawaneh. Po półrocznym pobycie w Katarze i przeciętnej półrocznej grze w belgijskim Oud-Heverlee Leuven Gambijczyk przeniósł się do występującego także w belgijskiej ekstraklasie Waasland-Beveren. Na razie nie wiedzie mu się w nim jednak najlepiej. W 24 meczach strzelił raptem dwa gole, a jego zespół balansuje nad strefą spadkową.

Osobliwie meandruje kariera Harisa Handzica. Bośniak rok temu przeniósł się do grającego na zapleczu szwajcarskiej ekstraklasy FC Vaduz. Tam przez całą rundę jesienną ani razu nie trafił do siatki i szybko go stamtąd pogoniono. Wrócił więc do ojczyzny, do drużyny Borac Banja Luka. I nagle zaczął trafiać seriami! W 10 meczach uzbierał 8 goli. Taką skutecznością zapracował na transfer do rosyjskiej ekstraklasy - do zespołu FK Ufa. W tej drużynie pozostaje podstawowym zawodnikiem, a w 16 grach trzykrotnie umieścił piłkę w siatce.

Do ciekawego transferu byłego lechity doszło także w Ameryce Południowej. Zapomniany już nieco Argentyńczyk Fernando Bonjour po opuszczeniu Poznania bardzo intensywnie zmieniał kluby. Co ważne jednak, w ostatnich latach każda kolejna drużyna była lepsza od poprzedniej. W 2012 roku występował on w amerykańskiej MLS wraz z kanadyjskim Vancouver Whitecaps. Później grał dla urugwajskiego Liverpool FC. Od początku tego roku przywdziewał z kolei koszulkę ekwadorskiego Deportivo Quito. W lipcu przeniósł się wreszcie do zwycięzcy Copa Liberetadores z 2004 roku – słynnego kolumbijskiego Once Caldas. Argentyńczyk jest tam pewnym punktem drużyny.

Tekst jest zmienioną wersją artykułu, który

ukazał się w Programie Meczowym "Heeeej Lech!"

P.

wtorek, 03 marca 2015
Wiosenne nowe adresy

Pozamykały się już w zasadzie wszystkie możliwe okienka transferowe i wielu znajomków występujących kiedyś w polskiej ekstraklasie znaleźć można teraz w bardzo nieoczekiwanych miejscach.

Edgar Cani, Albańczyk rekomendowany przez Zbigniewa Bońka, po opuszczeniu Polonii Warszawa wrócił do Włoch. Tam grał w Catanii, Carpi i Bari. Od wiosny jednak - w ramach wypożyczenia - przywdziewa już koszulkę (ba, z numerem 10) angielskiego Leeds United. Zagrał już w nim trzy mecze i zdążył się wypowiedzieć!

Na powrót do Hiszpanii zdecydował się Kalu Uche. Po 1,5 rocznym pobycie w Katarze postanowił on zasilić Levante UD.

250x250_03134000uche

Nigeryjczyk czuje się chyba na Półwyspie Iberyjskim jak w domu, bo w pięciu rozegranych spotkaniach strzelił dwa gole. Przy okazji - nasze teksty o Uche tutaj i tutaj.

Celem dwóch ciekawych transferów okazała się Rumunia. Fred Benson, eks-gracz Lechii, po półrocznych (nielicznych) występach w Sheriffie Tyraspol trafił do Rapidu Bukareszt.

Benson-Rapid1

Bośniak Gordan Bunoza, świetnie znany kibicom Białej Gwiazdy, tranzytem przez włoską Pescarę Calcio, odnalazł się w Dinamie Bukareszt.

Albańczyk Bekim Balaj, kiedyś w Jagiellonii, znany w ostatnim czasie z racji pięknej bramki strzelonej reprezentacji Portugalii, przeniósł się z czeskiej Slavii Praga do chorwackiej HNK Rijeka. Tam bilans ma na razie piękny - 3 mecze i 2 gole. Trafienie z Hajdukiem całkiem godne.

Po opuszczeniu Legii miejsca jakoś nie może znaleźć sobie Jan Mucha. Nie powiodło mu się w Evertonie, nie poszło też w rosyjskich Krylja Sowietow Samara. Teraz spróbuje szczęścia w Arsienale Tuła. W Amkarze Perm, do Janusza Gola i Thomasa Phibela dołączył Ormianin Robert Arzumanjan (kiedyś Jagiellonia Białystok).

Darvydas Sernas po półrocznej (kiepskiej) grze w I-ligowych Wigrach Suwałki przeniósł się do szkockiej ekstraklasy - do Ross County. Ciekawy kierunek, choć także wyspiarski, obrał z kolei Estończyk Sander Puri (Korona Kielce). Jego skusiło.. irlandzkie Sligo Rovers. Inny Estończyk, Henrik Ojamaa, niedoszły transfer Lecha i niedoszły zbawca Legii, zamienił z kolei Szkocję (Motherwell) na Norwegię (Sarpsborg 08 FF)

Kluby zamieniano też w Niemczech. Koen van der Biezen (eks-Cracovia) przeniósł się z Karlsruher SC (2. Bundesliga) do Arminii Bielefeld (3. Bundesliga). Brazylijczyk Rodnei dokonał natomiast transferu wewnątrzkorporacyjnego. Zamienił bowiem Red Bulla z Salzburga na Red Bulla z Lipska.

I jeszcze dwie ciekawostki z innych kontynentów. Marcelo Sarvas, były zawodnik Polonii Warszawa, a potem zawodnik m.in. Los Angeles Galaxy, od początku 2015 roku jest piłkarzem Colorado Rapids. Prawdziwa "polska" kolonia powstała natomiast w australijskim Perth Glory. Występują tam bowiem Michael Thwaite (Wisła), Dragan Paljic (Wisła) oraz Denis Kramar (Widzew).

Na koniec zaś mój absolutny faworyt. Bedi Buval, doprowadzający swego czasu do płaczu kibiców Lechii Gdańsk, po licznych peregrynacjach (Dania, Turcja, Portugalia) postanowił obrać za cel... Albanię. Jego wybór to zespół Flamuntari Vlore. Informacja okraszona zdjęciem tutaj. Tylko powinszować.

Za pół roku znowu potrząsamy kalejdoskopem i zobaczymy kto gdzie wyląduje.

P.

piątek, 29 stycznia 2010
Aleś se chłopie klub znalazł...

Szukając tego i owego w kadrach różnych zespołów nieraz napotykałem się na nazwisko, którego widok rodził dwa pytania, a w zasadzie jedno połączone: "Ty? Tutaj?". No i tak zbierało mi się tych przypadków, zbierało, aż się uzbierało całkiem solidny zastęp. Pora więc się nimi podzielić.

Kiedyś modne było USA, potem Japonia a teraz... Teraz w sumie trudno wskazać ulubiony kierunek piłkarskich emerytów. Na pewno ważną descynacją są kluby arabskie z petrodolarami (choć warto zauważyć, że coraz częściej to szejkowie przenoszą się do Europy a nie europejscy gracze trafiają do emiratów) a w siłę rosną takie kraje jak Uzbekistan (gra już tam Rivaldo a trenował już Zico natomiast obecnie uzbeckie ławki ugniata Scolari), Kazachstan czy Turkemistan. Co jednak ciekawe, coraz bardziej obniża się wiek zawodników, którzy decydują się na przeprowadzkę. Weźmy pod uwagę Katar. Niedawno postanowił tam dorabiać do emerytury Juninho Pernambucano (1975), legenda Lyonu. Ma on już 35 lat, więc to nie dziwi, że chce nałapać trochę grosza w katarskim Al-Gharafa przed zawieszeniem butów na kołku. Co nie zmienia faktu, że uderzenie ma wciąż boskie.

Juninho dołączył do grającego już drugi sezon w Katarze Pascala Feindouno (1981). Kapitan reprezentacji Gwinei i wieloletni zawodnik Girondins Bordeaux (jego barwach mistrz Francji) oraz Saint-Etienne zalicza już swój drugi klub w egoztycznej krainie - najpierw był to Al-Sadd a obecnie występuje ku chwale Al-Ryaan (tak, tak, to ten klub od Jacka Bąka). Al-Sadd stratę Gwinejczyka jednak natychmiast sobie powetowało. Afonso Alves (1981) w barwach Heerenveen strzelał bramki nawet kichając (przez półtora sezonu strzelił 45 goli w... 39 meczach!; zresztą nieźle już mu szło w lidze szwedzkiej - 94 mecze i 52 mecze). Wydawało się, że to napastnik, którego potrzebuje każda drużyna. Niestety wkrótce okazało się, że nie potrzebuje go nawet średnie Middlesbrough. Po przeciętnym roku w Angli i(przeciętnym jak na siebie - 42 mecze i 10 goli; Tadas Labukas oddałby wszystko za taką skuteczność) Brazylijczyk nieoczekiwanie trafił właśnie do Al-Sadd.

Podobnym zaskoczeniem jest transfer do Kataru innego reprezentanta Brazylii - Daniela Carvalho (1983). Zdobywca Pucharu UEFA w barwach CSKA Moskwa (najlepszy gracz finału) postanowił się na początku stycznia 2010 przenieść do Al-Arabi.

A skoro już o Arabii mowa, to w Arabii Saudyjskiej też kopie kilku znanych piłkarzy. Christian Wilhelmsson (1979) jest podporą reprezentacji Szwecji, twarzą Adidasa i byłym zawodnikiem Anderlechtu, Nantes, Romy, Boltonu i Deportivo La Coruna. Byłym, bo od niedawna występuje w Al-Hilal (skądinąd jego trenerem jest tam słynny Belg Eric Gerets). Natomiast w Al-Shabab występuje jedna z gwiazd toczącego się jeszcze Pucharu Afryki - Angolańczyk Flavio (1979).

Z Arabii niedaleko już do Chin. W tamtejszej lidze również ukryło się kilku ciekawych zawodników. O Olisadebe nie ma co pisać, bo wiadomo, że tam gra. Zaciekawiły mnie natomiast trzy inne nazwiska. W klubie Tianjin Teda dojrzałem wieloletniego reprezentanta Włoch, uczestnika MŚ 2002 i jeden z symboli AS Roma - Damiano Tommasiego (1974).

 

Inny uczestnik koreańsko-japońskiego mundialu i zarazem bożyszcze koreańskich kobiet, Ahn Jung-Hwan (1976) gra w barwach Dalian Shide. Dla niego to akurat nie jakieś wielkie halo - ani daleko od domu, ani też pierwszy zagraniczny wojaż (Ahn ma już na koncie Włochy, Francję, Niemcy i Japonię).

W Szanghaj Shenhua znalazł się natomiast młodszy brat Aleksandra Hleba, Wiaczesław (1983). Po nieudanej przygodzie z europejską piłką (rezerwy VfB Stuttgart, HSV i białoruskie MTZ-RIPA Mińsk) najwidoczniej postanowił spróbować czegoś innego. Bardziej egzotycznego.

Kraj Kwitnącej Wiśni nie jest już dla obcych przybyszów tak atrakcyjny jak kiedyś, co nie znaczy, że nikt się nie chce na niego skusić. Przyciągnęła ona np. reprezentanta Brazylii o pseudonimie Franca (1976) - zdobywcę gola w meczu z Anglią (1-1 w 2000) na Wembley (w Polsce miałby już ulicę swojego imienia) oraz byłego zawodnika Aptekarzy z Leverkusen.  Już szósty rok występuje w koszulce Kashiwa Reylos. Podobnym magnesem była ona dla innego eks-Aptekarza Robsona Ponte (1976). Ten Brazylijczyk z włoskimi korzeniami przez moment miał nawet rzekomo stać się reprezentantem Niemiec - ma tamtejsze obywatelstwo, bo w ojczyźnie Goethego spędził sześć lat, biegając po boiskach Bundesligi w koszulkach Bayeru i Wolsfsburga. Od 2005 roku walczy o kolejne bramki w barwach Urawa Reds Diamonds. A o tym, że walczy skutecznie niech świadczy tytuł Piłkarza Roku w Japonii, który otrzymał w 2007 roku.

 

Rok krócej w Kraju Kwitnącej Wiśni bawi Frode Johnsen (1974). Ten ujmujący skutecznością norweski napastnik (79 goli dla Rosenborga Trondheim) najpierw występował w Nagoya Grampus Eight (gdzie wciąż trenerem jest Dragan Stojkovic) a teraz gra w Shimizu S-Pulse.

Nie chciałbym jednak, żeby ktoś zarzucił mi, że dyskryminuje inne kontynenty. Do RPA - konkretnie do AmaZulu FC - wrócił urodzony w Durbanie a legitymujący się niemieckim obywatelstwem Sean Dundee (1972), w przeszłości napastnik Karlsruher, Liverpoolu i VfB Stuttgart. W afrykańskim słońcu schronienie znalazł także urodzony w Polsce a znany ostatnio głównie z powodu udziału w aferze korupcyjnej Thomas Cichon (1976) - po wybuchu skandalu szybko ulotnił się do Moroka Swallows. A wisienką na południowafrykańskim torcie byłaby osoba trenera Mamelodi Sundowns Hristo Stoiczkowa. Byłaby, gdyby po kilku miesiącach nie został zwolniony.

Do Australii natomiast wybrali się byli zawodnicy Leeds United - Robbie Fowler (1975) do North Queensland Fury i Michael Bridges (1978) do Newcastle United Jets, a były reprezentant Holandii Victor Sikora (1978) zdecydował się na drużynę Perth Glory.

Żeby jednak nie było - egzotycznie może być także w Europie. Przykłady pewnie można mnożyć, ale ja podrzucę tylko trzy, które od dłuższego czasu nie przestają mnie cieszyć.

Jordi Cruyff (1974), syn wielkiego Johana. W swojej karierze poocierał się trochę o wielką piłkę, ale miał może jedną siódmą talentu ojca. Owszem, Jordi wystąpił na EURO 1996 strzelając nawet gola Szwajcarii a jego klubowe CV przyozdabia kilka ciekawych zespołów - m.in. Barcelona, Manchester Utd. i Alaves (tutaj pamiętny finał Pucharu UEFA z Liverpoolem).

W ostatnich latach Cruyff jr dryfował na peryferiach dużego futbolu (Metalurg Donieck), by przybić.... No właśnie, by przybić do wyspy o nazwie Malta i do klubu o nazwie Valetta FC. Jest tam grającym trenerem.

Po drugie, Mustapha Hadji (1971), jeden z idoli mojej młodości, najlepszy piłkarz Afryki 1998, w zasadzie należy mu się osobny tekst. Bajeczny technik, długowłosy i charyzmatyczny - to wystarczyło by podziwiać każde jego dotknięcie piłki.

Podczas MŚ 1998 wkręcał w ziemię Norwegów, Szkotów a nawet Brazylijczyków. Na niwie klubowej reprezentował przede wszystkim Nancy, Deportivo La Coruna, Aston Villa i Coventry. Potem się błąkał tam i tu, bo osiąść wreszcie... w Luksemburgu. Trzeci rok już jego miejscem zatrudnienia jest Fola Esch.

A kwintesencją różnych nieoczekiwanych wojaży - to po trzecie - jest dla mnie kariera zawodnika, którego stosunek wzorstu do wagi wypadał zawsze zdecydowanie na korzyść wagi:) Brazylijczyk Ailton (1973), bo o nim mowa, był swego czasu jednym z lepszych napastników w Bundeslidze. Choć ruszał się z prędkością dźwigu, to nie przeszkadzało mu to jednak w seryjnym strzelaniu bramek. Szczyt osiągnął w roku 2004, gdy w barwach Werderu został królem strzelców i najlepszym zawodnikiem Bundesligi. Po tym sukcesie przeszedł do Schalke a potem do tureckiego Besiktasu. I od tego momentu zaczyna się impreza. Ailton w każdym kolejnym klubie wytrzymał najwyżej pół roku. A były to: niemiecki HSV, serbska Crvena Zvezda, szwajcarski Grasshoppers, niemiecki Duisburg, ukraiński Metalurg Donieck, austriacki SCR Altach, chiński Chongqing Lifan i niemiecki Uerdingen (uff).

Podejrzewam, że wkrótce znów się nazbiera trochę ciekawych lokalizacji znanych piłkarzy i będzie trzeba zrobić update. Jeśli Wam też przychodzą inne przypadki - piszcie.

P.