|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
The best of
Tagi
|
Wpisy z tagiem: Australia
poniedziałek, 14 grudnia 2009
(Trochę) Polskie Kangurki. Biało-czerwone odcienie Socceroos
Jak wiemy biało-czerwoni nie wybiorą się w czerwcu do RPA, aby zmierzyć się na afrykańskich boiskach z najlepszymi reprezentacjami świata. Nie oznacza to jednak, że na Mundialu zabraknie (trochę) polskich zawodników. I nie chodzi mi o Klosego, Podolskiego czy Trochowskiego. Dużo bardziej smakowity jest bowiem wątek trójki piłkarzy reprezentujących Australię, z których każdy nosi w sobie kawałek polskiego genomu. Nikolai Topor-Stanley (1985), Stuart Musialik (1985) i James Wesolowski (1987) - tercet młodych socceroos, których przodkowie pochodzili z Polski, być może wywalczy sobie miejsce w kadrze Pima Verbeeka na MŚ 2010. Pierwszych dwóch to zawodnicy Olyroos, czyli reprezentacji Australii U-23, która występowała na Igrzyskah w Pekinie (na marginesie, igrzysk nieudanych - tylko jeden punkt i brak awansu z grupy).
(Topor-Stanley stoi czwarty z lewej, Musialik klęczy w środku) Z tego duetu to właśnie Topor-Stanley ma największe szanse na reprezentowanie Australii na Czarnym Lądzie.
Urodzony w Canberze defensor ma wyjątkowo interesujące korzenie. Jest on bowiem synem pochodzącego z Mauritiusu hinduskiego inżyniera (!) i Niemki, której rodzice byli Polakami. Pomimo młodego wieku już od kilku lat znajduje się w czołówce defensorów australijskiej A-League - najpierw jako zawodnik Sydney FC, potem Perth Glory a obecnie Newcastle United Jets. W sezonie 2007/2008 został nawet uznany najlepszym zawodnikiem ligi! Dysponujący potężną fryzurą Nikolai najlepiej czuje się na środku defensywy, choć trenerzy częściej widzą go na lewej stronie. Na boisku gra bardzo twardo i zdecydowanie. Debiut w Socceroos zaliczył w 2008 roku w potyczce z Singapurem (0-0) a na chwilę obecną zagrał w niej jeszcze dwa razy. Wsławił się również tym, że o mały włos... nie zabił kiedyś chłopca do podawania piłek.
Stuart Musialik również już zagrał w dorosłej kadrze. W 2008 roku wystąpił w eliminacyjnym meczu z Chinami. Jak na razie na tym skończyła się jego przygoda z pierwszą reprezentacją. Nie udało mi się ustalić jego polskich korzeni, ale wszędzie pojawia się właśnie jako posiadacz takowych:)
Musialik to środkowy pomocnik, występujący na codzień w Sydney FC. Podobno ma dobry przegląd pola i nieźle operuje lewą nogą.
(gol Musialika od 5:37) James Wesolowski jest najmłodszy, ale też chyba najbardziej perspektywiczny z tego towarzystwa. Nie sposób dotrzeć czy Polakiem był ojciec czy dziadek Wesolowskiego, w każdym razie chłopak dysponuje również polskim paszportem. Żeby było śmieszniej, posiada on również obywatelstwo brytyjskie, albowiem tam właśnie się wychowywał.
Zawodnik Leicester to typowy defensywny pomocnik. Podczas meczu tyra jak dzik, czyści pole a odzyskane piłki stara się rozsądnie rozgrywać. Wszędzie gdzie się dotychczas pojawiał z miejsca zyskiwał uznanie trenerów i sympatię kibiców. Jego zmorą są jednak kontuzje - australijski zawodnik miał już bowiem dwukrotnie złamaną nogę. Za każdym razem jednak zaciskał zęby i wracał na boisko. Nie mogąc sobie przez długi czas wywalczyć miejsca w zespole Leicester City, Wesolowski często był wypożyczany - Cheltenham Town, Dundee United
i Hamilton Academical.
Był on już także powoływany do pierwszej reprezentacji Australii w 2007 roku - na mecz z Kuwejtem oraz z Nigerią w Londynie. Niestety, w tym pierwszym przypadku przyjazdu na kadrę zabronił mu klubowy lekarz a to drugie spotkanie Wesolowski w całości przesiedział na ławce. Czy któryś z nich zagra w RPA? Najbliżej biletu na Mundial jest Topor-Stanley, ale może się okazać, że Verbeek odważniej postawi na młodych, a wtedy drzwi do kadry dla całej trójki stoją otworem. A jeśli do tego dodać występującego etatowo w Socceroos Jacoba Burnsa, który nie tak dawno grał przecież w Wiśle, to okaże się, że ta Australia to całkiem polska drużyna. W końcu na bezrybiu i rak ryba. P. |